Zarzuty, o których poinformował Departament Sprawiedliwości USA, dotyczą wydarzeń z 23 maja 2021 roku.

W związku ze zmuszeniem do lądowania w Mińsku samolotu Ryanair Białoruś mierzy się już z licznymi sankcjami - m.in. zakazami podróży i zamrożeniem zagranicznych aktywów przedstawicieli władz kraju.

Obywatele USA na pokładzie samolotu

Samolot Ryanair został zmuszony do lądowania w Mińsku w związku z rzekomym alarmem bombowym. Wśród 132 pasażerów, znajdujących się na pokładzie maszyny, było czworo obywateli USA.

Urzędnicy białoruscy, którym teraz stawia zarzuty Departament Sprawiedliwości USA, są oskarżeni o działania zmierzające do dokonania aktu piractwa powietrznego wobec samolotu, na pokładzie którego byli obywatele USA, co narusza przepisy amerykańskiego prawa federalnego.

Kontrolerów na wieży poinformowano o fałszywym alarmie bombowym na pokładzie samolotu i zabroniono im informować o całej sprawie kontrolerów lotu z sąsiedniej Ukrainy

Ambasada Białorusi w Waszyngtonie nie skomentowała jak dotąd całej sprawy.

Jak zmuszono samolot Ryanair do lądowania w Mińsku

Z aktu oskarżenia wynika, że akcją zmuszenia samolotu do lądowania kierował stojący na czele Departamentu Lotnictwa Leonid Mikalajewicz Czuro, a także przedstawiciel służb bezpieczeństwa Białorusi określony w akcie oskarżenia jako FNU LNU (śledczym nie udało się ustalić jego imienia i nazwiska).

Czytaj więcej

Porwanie samolotu linii Ryanair. Polskie służby: Oficer KGB w wieży lotów

W akcie oskarżenia pada też nazwisko zastępcy Czuro, Olega Kazjuczica i przełożonego FNU LNU, Andrieja Anatoliewicza LNU (jego nazwisko nie został ustalone).

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Pratasiewicz był oskarżany przez władze Białorusi o działalność ekstremistyczną i podżeganie do przemocy. Dziennikarz odrzucał te oskarżenia jako motywowane politycznie.

W akcie oskarżenia czytamy, że Czuro i FNU LNU przybyli do wieży kontroli lotów w Mińsku zanim samolot Ryanair, którym miał lecieć Pratasiewicz, wyleciał z Aten do Wilna. Kontrolerów na wieży poinformowano o fałszywym alarmie bombowym na pokładzie samolotu i zabroniono im informować o całej sprawie kontrolerów lotu z sąsiedniej Ukrainy, gdy samolot znajdował się w jej przestrzeni powietrznej.

Kiedy samolot wleciał w białoruską przestrzeń powietrzną, pilotów poinformowano o tym, że na pokładzie samolotu jest bomba, która eksploduje jeśli samolot będzie nadal leciał do Wilna. Pilotom przekazano też inne informacje, które "sprawiły, że alarm bombowy wydawał się wiarygodny".

Już po aresztowaniu Pratasiewicza Kazjuczic miał nakazać podwładnym "sfałszowanie raportów na temat incydentu" obejmujące m.in. podanie nieprawdziwej informacji, że strona białoruska dowiedziała się o fałszywym alarmie bombowym dopiero wtedy, gdy samolot wleciał w białoruską przestrzeń powietrzną.

Oskarżonym białoruskim urzędnikom grozi kara dożywocia.