Ramirez w 2004 roku zadał 29 ciosów nożem 46-letniemu Pablo Castro, sprzedawcy w sklepie. Mężczyzna dokonał w tamtym czasie serii napadów wraz z dwiema kobietami. Po zabójstwie uciekł do Meksyku, ale został aresztowany 3,5 roku później.

Za zabójstwo Castro mężczyzna został skazany na śmierć, ale jego prawnik, Seth Kretzer zarzucił Departamentowi Sprawiedliwości Teksasu, że ten narusza wolność religijną gwarantowaną przez pierwszą poprawkę do konstytucji, nie pozwalając skazanemu na to, by w czasie egzekucji towarzyszył mu pastor, który miał m.in. na głos odprawiać modły w czasie, gdy Ramirez otrzymywałby zastrzyk z trucizną.

- To akt wrogi wobec religii, zabranianie praktykowania religii w momencie, gdy jest to najbardziej potrzebne; gdy ktoś przechodzi z jednego życia do drugiego - mówił Kretzer w sądzie.

Sądy niższej instancji odrzucały żądanie skazanego.

29

Tyle ciosów nożem zadał Henry Ramirez Pablowi Castro

Jednak Sąd Najwyższy USA nakazał - na trzy godziny przed wykonaniem egzekucji 37-latka - wstrzymanie jej.

W ostatnich latach Sąd Najwyższy wstrzymał kilka egzekucji w Teksasie i Alabamie w związku z brakiem zgody na obecność przy egzekucji duchownego lub duchowego przewodnika skazanego.

Władze więzienne w Teksasie przekonują, że bezpośredni kontakt duchownego ze skazanym w czasie egzekucji może stwarzać zagrożenie jeśli chodzi o bezpieczeństwo, a głośna modlitwa może zakłócać przebieg egzekucji. Zgodnie z przepisami w czasie egzekucji nikt nie może zabierać głosu - z wyjątkiem skazanego, który ma prawo do ostatniego oświadczenia i lekarza, który ogłasza godzinę zgonu.

Czytaj więcej

Wykonano karę śmierci w Teksasie. "Panie, wybacz im"

Dana Moore, przewodnik duchowy Ramireza przez ostatnie cztery lata twierdzi, że żądanie tego, by mógł położyć dłonie na skazanym w czasie egzekucji jest związane z "praktykowaniem przez niego chrześcijańskiej wiary".

- On płaci za swoją zbrodnie. Sądzę, ze pytanie, które należy zadać brzmi: czy to nie wystarczy? - pyta Moore, który jest pastorem Drugiego Kościoła Baptystów.

Prokurator Mark Skurka zwraca jednak uwagę, że "Pablo Castro nie miał obok siebie nikogo, gdy skazany zadał mu 29 ciosów nożem".

Zamordowany przez Ramireza mężczyzna osierocił dziewięcioro dzieci.

- Był dobrym człowiekiem. Pomagał ludziom w sąsiedztwie. Wszyscy go lubili - mówił o ofierze Ramireza prokurator.