- Od 1 listopada br. powinniśmy wprowadzić minimalny unijny standard ochrony przed nieuczciwymi praktykami. Zasady te określono bowiem w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/633 z 17.04.2019 r. w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych w relacjach między przedsiębiorstwami w łańcuchu dostaw produktów rolnych i spożywczych. W Polsce przepisy dyrektywy wdrożone będą w tzw. ustawie przewagowej, której projekt wpłynął do Sejmu dopiero w sierpniu – stwierdzili Magdalena Zielińska-Kuć i Piotr Popielarski z kancelarii WKB, prowadząc prelekcję o najnowszych trendach i zmianach prawnych w oznakowaniu, dystrybucji i opakowaniu żywności podczas trwających w Poznaniu targów Polagra Food-Horeca-Foodtech.

Docelowo ustawa przewagowa ma zastąpić ustawę z 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi. Wiadomo już, że w nowe przepisy mają powiększać otwarty katalog niedozwolonych praktyk (będzie ich 16), z czego aż 10 to praktyki bezwzględnie zakazane, a 6 – jako nowość – dopuszczone warunkowo. Rozszerzony ma być zakres stosowania ustawy, wprowadzone zostaną nowe kryteria oceny wystąpienia przewagi nowe definicje – w tym towarów łatwo psujących się i możliwość dobrowolnego poddania się karze i jej obniżenia o połowę.

Wartościowanie żywności opowiedziane kolorami

Konsumenci chcą wiedzieć, w jaki sposób wytworzono produkty żywnościowe, jaką mają one wartość odżywczą, czy też jaki pozostawiły ślad węglowy w środowisku. Okazuje się jednak, że nie stworzono jeszcze na tyle uniwersalnego systemu, który w przystępny sposób byłby w stanie dostarczyć finalnemu konsumentowi poszukiwanych informacji.

Do końca 2022r . Komisja Europejska przedstawić ma obowiązkowy, zharmonizowany system oznaczania produktów w zakresie wartości odżywczej (tzw. front of pack nutrition labelling). Miałby on być elementem unijnej strategii „Od pola do stołu”, ogłoszonej w maju ubiegłego roku.

Na europejskim podwórku są już pewne wzorce, np. francuski Nutri-Score. System ocen żywności umieszczony na opakowaniach opowiada kolorami – od intensywnie zielonego poprzez żółć i czerwień. Na tym systemie wzorowane jest oznakowanie „eco-score”, czy „planet-score” – uwzględniające zastosowanie w produkcji żywności pestycydów, biodywersyfikację i ogólne obciążenie dla klimatu.

Niektóre europejskie sieci marketów zaczynają już tak etykietować żywność; pierwsze przymiarki czynią także w Polsce. Na produktach odzwierzęcych miałyby się pojawiać oznaczenia odnośnie zachowania dobrostanu zwierząt. W Polsce pojawił się projekt wprowadzenia nowego oznaczenia „DobrostanPlus”, , ale… pozostał w szufladzie.

Dla Komisji Europejskiej ważne są nie tylko profile składników odżywczych czy rozszerzenie obowiązku znakowania produktu krajem pochodzenia. Istotna okazuje się też poprawa zasad oznaczania daty minimalnej trwałości i terminu przydatności do spożycia. Okazuje się bowiem, że konsumenci nie do końca rozumieją różnicę pomiędzy oznaczeniem „należy spożyć do” i „najlepiej spożyć przed”, co prowadzi do niepotrzebnego marnowania żywności. Jednym z pomysłów jest więc całkowita rezygnacja z konieczności znakowania produktów, które mają dłuższy okres przechowywania (takich jak makaron, ryż, czy herbata) datą minimalnej trwałości i pozostawienie w obrocie wyłącznie oznakowania odnoszącego się do bezpieczeństwa żywności („należy spożyć do”).

Te unijne plany stoją w opozycji z naszymi rodzimymi przepisami. Art. 52 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia w żaden sposób nie różnicuje bowiem produktów oznakowanych datą minimalnej trwałości oraz terminem przydatności do spożycia – i jedne i drugie, po upływie wskazanego okresu, nie mogą znajdować się w obrocie. To oznacza, że w świetle polskich przepisów przedsiębiorstwa spożywcze nie mogą „nieco starszego” makaronu czy ryżu przekazać np. na cele społeczne – choć takie rozwiązanie wprost dopuścił unijny ustawodawca.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Mieszkańcy kraju nad Wisłą powinni jednak chyba bardziej przejmować się niewłaściwymi oznaczeniami żywności, które wprowadzają konsumentów w błąd. W kontrolach dokonanych przez Inspekcję Jakości Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) w br. stwierdzono, że co drugi produkt sprzedawany luzem – pieczywo, ciastka, ciasta, mięsa, wędliny, sery i ryby mrożone – były oznakowane nie tak, jak powinny. Hitem kontroli była „śmietanka kokosowa” czy „masło orzechowe”. Tymczasem nazwy „śmietanka” czy „masło” są zarezerwowane dla przetworów mlecznych. Co trzecie skontrolowane jajko było oznaczone nieprawidłowo – np. jako „wiejskie”, mimo, że pochodziło z chowu klatkowego.

Warto dodać, że IJHARS czekają zmiany prawne, które mają dać tej inspekcji nowe możliwości. Będzie to dokonywanie zakupów kontrolowanych przez Internet przed formalnym rozpoczęciem kontroli. Zakupy będzie robić urzędnik inspekcji, posługując się podstawionymi danymi osobowymi. Całość tej akcji ma być rejestrowana na video. Nowe regulacje jednak zaległy od roku w szafach decydentów i nie wiadomo, kiedy znowelizowana ustawa o IJHARS ujrzy światło dzienne.

Recykling. Jaki recykling?

Rynek żywności jest uzależniony od opakowań, a i w tej branży jest niewesoło. Niby mamy formalny obowiązek recyklingu, ale brakuje odzyskanych surowców do ponownej produkcji opakowań. Rządzi bowiem szara strefa: odpadami i ich zgubnym wpływam na środowisko mało kto się przejmuje, grunt, że w papierach wszystko się zgadza.

Ów recyklingowy bałagan ma uporządkować nowelizacja krajowych przepisów. Niestety, tu też nie nadążamy za nowelizacjami unijnego prawa. Nasz projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami pojawił się dopiero 2.08.br. Ma być to odniesienie do znowelizowanych unijnych dyrektyw – ws opakowań i odpadów opakowaniowych (Dyrektywa 94/62/WE) i ws odpadów (2008/98/WE) tudzież Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE ws zmniejszania wpływu na środowisko niektórych produktów z tworzyw sztucznych (2019/904).

Biczem na szarą strefę ma być dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego. To on ma wydawać dokumenty związane z odpadami (DPR i EDPR, jak również przydzielać masy surowców powstałych po recyklingu (recklat) odpadów opakowaniowych z opakowań przeznaczonych dla gospodarstw domowych organizacjom odpowiedzialności producentów.

W projektowanych przepisach na polski rynek ma być utrzymany mechanizm określania celów w zakresie gospodarki odpadami, które trzeba będzie osiągnąć samodzielnie lub za pośrednictwem organizacji odzysku. Chroniczny brak pieniędzy na poziomie samorządowym ma załatwić opłata opakowaniowa – ma ją uiszczać dla gmin ten, kto wprowadza produkty w opakowaniach dla gospodarstw domowych. Te propozycje są jednak dość mocno krytykowane przez samorządy i uczestników rynku. Poza tym, wcale nie ma gwarancji, że zapewnią one właściwe finasowanie procesu recyklingu.