„Jest wirus, to dziecka nie zobaczysz" – pod takim tytułem na początku kwietnia opublikowaliśmy w „Rz" artykuł dotyczący konfliktów rodzicielskich w czasie epidemii. Wskazywaliśmy w nim, że osoby, którym zależy na utrudnianiu kontaktów eksmałżonka z dzieckiem, znalazły doskonały pretekst: Covid-19.

– Ostatnio coraz częściej rodzice pierwszoplanowi nie wydają dziecka drugiemu rodzicowi – przyznała dr hab. Joanna Dominowska, adwokatka zajmująca się sprawami rodzinnymi.

Kilka dni po publikacji głos w sprawie postanowiło zabrać Ministerstwo Sprawiedliwości. Stanowisko jest jednoznaczne.

„Odmowa wykonania orzeczenia sądu może wynikać jedynie z zakazów wynikających z zastosowanej kwarantanny" – czytamy w oświadczeniu.

Przypomina się w nim, że w okresie pandemii Covid-19 wszystkie postanowienia sądów dotyczące osobistych kontaktów z małoletnimi dziećmi przez rodziców żyjących w rozłączeniu są obowiązujące. W mocy pozostają zarówno postanowienia prawomocne, jak i nieprawomocne, lecz natychmiast wykonalne, wydane w trybie zabezpieczenia.

Nieprzestrzeganie tych postanowień może prowadzić do wszczęcia odpowiedniego postępowania, a następnie nakazania zapłaty określonej sumy pieniężnej – przypomina resort.

– Dobrze, że taka interpretacja została wydana. Część rodziców blokujących kontakty zrozumiała, że działa nieprawidłowo i może spotkać ich kara. Zdarzają się jednak i tacy, którzy w reakcji na ruch MS postarali się już o zwolnienie lekarskie dla dziecka – opowiada mec. Dominowska.

– To zwięzłe, krótkie i klarowne oświadczenie już wykorzystuję w swojej pracy zawodowej. W mojej ocenie jest jednak niepełne – komentuje z kolei sprawę adwokat Marcin Muśnicki. – Pod tak istotną informacją zamieszczoną na stronie internetowej resortu brakuje podpisu osoby odpowiedzialnej za wygenerowanie tego komunikatu w randze sekretarza czy podsekretarza stanu. A ten brak mogą wykorzystać osoby działające w złej wierze, kwestionujące konieczność umożliwienia kontaktów z dzieckiem – akcentuje.