W środę SN rozpoznawał skargę kasacyjną Prokuratury Regionalnej w Gdańsku od wyroku uniewinniającego Jacka Karnowskiego, urzędującego prezydenta Sopotu. Uznał ją za oczywiście bezzasadną, a w uzasadnieniu przypomniał, że SN nie jest trzecią instancją.

Dla prezydenta Karnowskiego orzeczenie jest ostatecznym uniewinnieniem.

– Jesteśmy organem, który ma zweryfikować, czy w postępowaniu odwoławczym doszło do rażących naruszeń prawa – uzasadniał SN.

Oskarżyciel chciał uchylenia wyroku uniewinniającego i ponownego rozpoznania sprawy. Zarzucił drugiej instancji brak należytego rozważenia zarzutów apelacyjnych, błędną wykładnię przepisów o przestępstwach sprzedajności i przekupstwa co do kwestii korzyści, jakimi według prokuratury były usługi świadczone Karnowskiemu przez pozostałych dwóch oskarżonych.

Sprawa dotyczyła oskarżenia o korupcję. Według prokuratury prezydent miasta skorzystał z łapówek w postaci napraw aut, wartych w sumie ok. 10 tys. zł, których udzielił mu sopocki diler samochodowy, oraz prac ziemnych o wartości ok. 2 tys. zł, od miejscowego przedsiębiorcy budowlanego.

Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Sopocie. W październiku 2015 r. uniewinnił on Karnowskiego od zarzutu przyjęcia dwóch łapówek. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiadali także diler samochodowy i szef firmy budowlanej. Oni również zostali uniewinnieni. Rok później Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy zaskarżony wyrok pierwszej instancji w sprawie korupcji. Stanął na stanowisku, że zarzuty podniesione przez oskarżyciela wzajemnie się wykluczają.

– Nie wystarczy, by osoba pełniła funkcję publiczną i przyjęła korzyść majątkową. Ta korzyść powinna zostać przyjęta w związku z pełnioną funkcją – uzasadniał sąd, wskazując, że w przypadku Karnowskiego brakowało konkretnego działania, jakie prezydent miałby wykonać w zamian za udzielone korzyści majątkowe lub osobiste.

Prokuratura z kolei stała na stanowisku, że udzielenie i przyjęcie korzyści przez osobę pełniącą funkcję publiczną może mieć charakter przestępczy nie tylko wówczas, gdy korzyść została udzielona w zamian za określone działanie lub zaniechanie, ale również gdy korzyść taka udzielona została w celu zapewnienia sobie przychylności urzędnika – argumentowała w kasacji gdańska prokuratura.

Sąd Najwyższy w środę nie podzielił jej poglądów. ©?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Sygnatura akt: III kk 267/17