Prokuratura poinformowała o wszczęciu śledztwa ws. przekazania niemal 180 tys. zł na realizację zadania publicznego pt. „Marka Polska – podstrategia turystyczna”. Zdaniem prokuratury resort turystyki mógł zostać doprowadzony do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (dotacji) poprzez „przedłożenie nierzetelnych dokumentów i wprowadzenie w błąd przedstawiciela ministerstwa co do zakresu planowanych i wykonanych prac”. Pod lupą prokuratury są także działania funkcjonariusza publicznego, który akceptował sprawozdanie, rozliczenie i wypłatę dotacji. 

Marka Polska pod lupą prokuratury. Śledztwo ws. 180 tys. zł

„W toku czynności sprawdzających, zainicjowanych licznymi zawiadomieniami posłów na Sejm RP, zapoznano się z publikacjami prasowymi i materiałami wideo, dotyczącymi przedmiotowej sprawy, a także dokonano analizy dokumentów nadesłanych przez Ministerstwo Sportu i Turystyki” - czytamy w komunikacie rzecznika prokuratury prok. Piotra Antoniego Skiby.

Czytaj więcej

Ruch prokuratury w sprawie raportu „Polaków portret własny”

Jak czytamy, na dalszym etapie śledztwa planowane są przesłuchania świadków i inne czynności procesowe. Osobie odpowiedzialnej za doprowadzenie resortu turystyki do niegospodarnego wydatku w wysokości 180 tys. zł grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, zaś akceptującemu kolejne etapy wydatkowania pieniędzy funkcjonariuszowi – od roku do 10 lat.

Raport Barbary Mróz-Gorgoń, czyli „tradycyjna chlebowość”

Wokół projektu „Marka Polska – podstrategia turystyczna” zrobiło się głośno w sierpniu 2026 roku – przyczyną był raport „Polaków portret własny”, zawierający całą masę błędów. Spora część z nich wskazywała na wykorzystanie sztucznej inteligencji w przygotowaniu raportu. Przeczytać w nim można było, że Katowice leżą w „północnym centrum”, a Wrocław na „północnym zachodzie” Polski. Największą popularność zdobyły bezsensowne określenia, takie jak „tradycyjna chlebowość”. Pod raportem podpisana była dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, do niedawna pełnomocniczka rządu ds. promocji marki Polska.

„Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków” - twierdziła Mróz-Gorgoń. 

Czytaj więcej

Robert Damski: Polaków portret własny

Mróz-Gorgoń tłumaczyła również, że upubliczniony materiał miał charakter roboczy i nie powinien znaleźć się w przestrzeni publicznej. Zapewniała jednocześnie, że raport nie był częścią zamówienia ani umowy z resortem sportu.

Wokół sprawy pojawiły się również pytania o publiczne pieniądze. Projekt „Marka Polska – podstrategia turystyczna” otrzymał dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki w wysokości 179 738,19 zł. Resort przekonuje jednak, że pieniądze przeznaczono na przeprowadzenie badań, a nie na przygotowanie kontrowersyjnego raportu. Niemniej, prokuratura wszczęła właśnie śledztwo ws. tego dofinansowania.