Kilkanaście dni po wecie prezydenta Helsińska Fundacja Praw Człowieka we współpracy z Krajową Izbą Radców Prawnych opublikowała raport na temat dostępu do pomocy prawnej osób zatrzymanych. Z opracowania wymownie zatytułowanego „Obrońca potrzebny od zaraz” płyną niezmienne od lat wnioski. Jeśli ktoś zatrzymany przez policję nie ma pod ręką numeru telefonu żadnego adwokata czy radcy prawnego, szanse na zapewnienie mu obrońcy, który byłby obecny podczas pierwszych czynności, są nikłe. Gdy takiej osoby nie stać na zapłacenie prawnikowi i zamierza starać się o pomoc prawną z urzędu, w zasadzie nie zdarza się, by policja czy prokuratura wstrzymały się z działaniami do czasu podjęcia przez sąd decyzji w tej sprawie.
Bywa, że przesłuchania zaczynają się, zanim obrońca dotrze na komisariat. Z raportu wynika też, że na porządku dziennym jest wstępne rozpytywanie pod nieobecność obrońcy, zdarzają się ponadto przypadki przekonywania osoby zatrzymanej do odstąpienia od kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym oraz nakłaniania do przyznania się do popełnienia zarzucanego czynu. Nawet jeśli na dalszym etapie odwoła ona swoje zeznania, sądy bardzo często już nie biorą tego pod uwagę przy orzekaniu, choć w praktyce przyznanie w jakiś sposób zostało wymuszone.
Czytaj więcej
Z troski o „bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością” prezydent zafundował nam utrwalenie patologii...
Prawnicy: Obrońca potrzebny od zaraz, zwłaszcza dla najsłabszych
Ankietowani adwokaci i radcowie prawni bardzo negatywnie ocenili niezapewnienie poufności kontaktów zatrzymanych z obrońcami (co stanowi naruszenie art. 73 § 2 k.p.k.), co w dużej mierze wynika z fatalnych warunków lokalowych panujących w policyjnych komisariatach. Z braku oddzielnych pomieszczeń do rozmowy osoby zatrzymanej z obrońcą, zdecydowana większość z nich odbywa się na korytarzu czy w „kąciku ksero”.
Nowelizacja k.p.k., która m.in. implementowała tzw. dyrektywę obrończą (2013/48/UE), została 13 marca zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Zawierała ona m.in. nową definicję podejrzanego. Miała nim być osoba, wobec której podjęto pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Obecnie podejrzanym jest osoba, której postawiono zarzuty i formalnie od tego momentu przysługuje jej prawo do żądania kontaktu z adwokatem.
My jako prokuratorzy naprawdę nie dążymy do tego, by skazać, lecz by skazać osobę winną.
Jak mówił dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, potrzeba zapewnienia obrońcy od najwcześniejszego etapu postępowania nie wynika tylko z konieczności wdrożenia unijnego prawa, lecz po prostu dlatego, że zapewnienie pomocy obrońcy jest prawem dobrym i słusznym. – Zwłaszcza osobom młodym, niewykształconym, z różnego rodzaju deficytami, z grup marginalizowanych albo po prostu biednym – tłumaczył podczas wtorkowej prezentacji raportu dr Kładoczny.
Zdaniem prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej, zastępcy prokuratora okręgowego w Warszawie, problem leży nie tylko w niezmienionych przepisach, ale przede wszystkim w głowach. Jak mówiła, nie ma zakazu pouczania zatrzymanych o tym, że mogą skorzystać z pomocy obrońcy, często brakuje jednak wiedzy lub dobrej woli.
Dostęp osoby zatrzymanej do prawnika. Brakuje dobrej woli i stosowania wprost prawa UE
– Dyrektywę stosuje się wprost i często policjanci to wiedzą. Tylko że w policji rotacja jest tak duża, że trzeba ich szkolić na okrągło – przyznawała prok. Szeroczyńska.
Choć weto prezydenta było w dużej mierze zasługą negatywnej opinii na temat nowelizacji części prokuratorów, a w środowisku prokuratorów czy policjantów powszechna jest opinia, że obrońca tylko przeszkadza, to zdaniem Szeroczyńskiej, obrońca od pierwszego etapu jest pomocnikiem prokuratora.
– My jako prokuratorzy naprawdę nie dążymy do tego, by skazać, lecz by skazać osobę winną – zapewniała prok. Szeroczyńska.
Czytaj więcej
Zdaniem prokuratorów efektem nowelizacji kodeksu postępowania karnego będzie nadawanie znacznie większej liczbie osób statusu podejrzanego, niejako...
Na konieczność stosowania dyrektywy obrończej wprost wskazuje Ewelina Cała-Wacinkiewicz, przewodnicząca komisji praw człowieka Krajowej Rady Radców Prawnych.
– Pamiętajmy, że dyrektywa nakłada obowiązek na państwo, które musi we wskazanym okresie implementować jej założenia. Jeśli termin na implementację upłynie, to dyrektywa staje się skuteczna w sposób bezpośredni dla podmiotów, których dotyczy. To niesamowicie istotne, byśmy my, prawnicy, znaleźli rozwiązanie, by klientowi to prawo do obrony umożliwić – mówi mec. Cała-Wacinkiewicz. – Z jednej więc strony postulujemy zmianę kodeksu postępowania karnego, ale z drugiej apelujemy o stosowanie dyrektywy bezpośrednio – dodaje ekspertka.
W tym celu konieczne byłoby nie tylko odpowiednie szkolenie policjantów czy prokuratorów, ale także utworzenie przez adwokatów i radców prawnych list obrońców, do których mogłaby się zgłosić osoba zatrzymana.
Warto przypomnieć, że w grudniu ub. roku Komisja Europejska wniosła do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę przeciwko Polsce z powodu niewdrożenia dyrektywy obrończej.
Czytaj więcej
Komisja Europejska zarzuca Polsce nieprawidłowe wdrożenie unijnych przepisów dotyczących prawa dostępu do adwokata i pomocy prawnej z urzędu.