Znak P-21 oznacza takie miejsca na drodze, które zgodnie z przepisami prawa drogowego powinny być omijane przez kierowców. Niektórzy, widząc skośne pasy wyznaczające powierzchnię wyłączoną z ruchu, czyli znak P-21, traktują ją jak przestrzeń idealnie nadającą się do wyprzedzana, zatrzymania czy zaparkowania. Tymczasem nie jest to ani bezpieczne, ani legalne.


P-21 należy do znaków drogowych poziomych i jest to przestrzeń wyłączona z ruchu, wyznaczana poprzez równoległe względem siebie linie, namalowane ukośnie do toru jazdy pojazdów, otoczone linią krawędziową ciągłą szeroką P-7b. Obecność tej linii sygnalizuje, że nie wolno wjeżdżać do tej strefy ani zatrzymywać w niej auta, a choćby najechanie jest już wykroczeniem. 


Czytaj więcej

Takie są mandaty od Nowego Roku. Pełna wersja taryfikatora 2022

Wyłączenie powierzchni z ruchu ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa kierującym czy pieszym – znak P-21 może informować o dokładnym torze jazdy pojazdów, oddalać tor jazdy od przeszkód znajdujących się na jezdni, korygować przebieg krawężnika, zastępować wysepkę wyodrębnioną z jezdni albo ją uzupełniać.


Znak P-21 często można spotkać przed lub za wysepką dla pieszych, na skrzyżowaniach czy przy wyjazdach z posesji. Dlatego nierespektowanie tego znaku drogowego może oznaczać, że zasłonimy widoczność przejścia dla pieszych albo utrudnimy innym kierującym włączanie się do ruchu. Są sytuacje, gdy kierujący nie mają świadomości, że właśnie wjechali na miejsce wyłączone z ruchu lub zatrzymali się na nim. Czasem dostrzeżenie go może być utrudnione, na przykład przy mocno zniszczonej nawierzchni, w nocy lub w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, gdy droga zasypana jest śniegiem.

W takich okolicznościach być może unikniemy mandatu, jednak nie mają one wpływu na ryzyko zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu, kiedy taka przestrzeń zostanie naruszona.


Za wjechanie i zaparkowanie na drodze oznaczonej znakiem poziomym P-21 zgodnie z taryfikatorem mandatów zapłacimy grzywnę w wysokości 100 zł.

Często do złamania przepisów ruchu drogowego dochodzi na przykład podczas manewru wyprzedzania samochodu oczekującego na możliwość skrętu w prawo. Wielu kierowców tłumaczy to wówczas tym, że wyprzedza pojazd, aby nie tamować ruchu. Dla funkcjonariuszy nie jest to jednak żadne tłumaczenie. To samo dotyczy sytuacji, kiedy szybciej chcemy zjechać samochodem lub innym pojazdem na pas kierunkowy.