Koniec z przekładaniem układu kierowniczego i pedałów na lewą stronę oraz wymianą całej deski rozdzielczej w autach sprowadzonych z Anglii. Samochody osobowe bez takich przeróbek będzie można zarejestrować w Polsce. W sobotę zmienią się rozporządzenia dotyczące warunków oraz badań technicznych. Nie oznacza to jednak, że auto bez modyfikacji pozytywnie przejdzie badanie w stacji diagnostycznej.
W samochodzie z kierownicą po prawej stronie muszą być zmienione przednie reflektory na dostosowane do ruchu prawostronnego. Podobnie lusterka zewnętrzne, zwłaszcza lewe, muszą zapewniać odpowiednią widoczność. Auto musi mieć też licznik kilometrów i odpowiedni prędkościomierz. Ma być umieszczony w polu widzenia kierowcy, wyskalowany w km/h albo jednocześnie w km/h i milach na godzinę. Te elementy sprawdzi diagnosta, zanim dopuści pojazd do ruchu i umożliwi rejestrację.
Koszty przeróbek
Kierowca będzie więc musiał zainwestować w przeróbki. Ile dokładnie, nie wiadomo.
– To zależy od samochodu i dostępności części. Średni koszt może wynieść ok. 1 tys. zł – mówi Marcin Barankiewicz, dyrektor biura Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.
Eksperci przyznają, że ceny modyfikacji mogą być różne. Niższe dla aut z niższej półki i najbardziej popularnych. Wyższe dla modeli, których na drogach jest nieco mniej.
Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, przyznaje, że ciężko jest mówić o kosztach, gdyż zależą one od wielu czynników.
– Biorąc pod uwagę nowe części, przeróbki mogą kosztować nawet kilka tysięcy złotych – mówi. Kierowców powinno ucieszyć, że mimo zwiększonych obowiązków diagnostyków za badanie techniczne zapłacą tyle samo co za auto z kierownicą po lewej stronie – 98 zł, gdy nie ma instalacji gazowej.
Marcin Barankiewicz zapewnia, że stacje diagnostyczne są już przygotowane i mają stanowiska do nowego badania: sprawdzenia widoczności w lewym lusterku.
Bez zainteresowania
Nowe regulacje mogą zwiększyć zainteresowanie używanymi autami z Wielkiej Brytanii, bo są tańsze.
– Z liczby telefonów do Izby oraz do stacji diagnostycznych można wywnioskować, że zainteresowanie jest duże – mówi Marcin Barankiewicz. Niektórzy twierdzą jednak, że będzie chwilowe.
– Dużo kierowców zdaje sobie sprawę, że wyprzedzanie takim pojazdem jest co najmniej kłopotliwe. Po zmianie przepisów zmniejszy się więc różnica cen między samochodami przystosowanymi do ruchu lewostronnego i prawostronnego. A to plus koszty pewnych modyfikacji może sprawić, że takie auta nie będą już tak atrakcyjne cenowo – mówi Jakub Faryś.
Starostwa powiatowe też nie obawiają się oblężenia wydziałów rejestracyjnych.
– Naszym zdaniem samochody z kierownicą po prawej stronie będą stanowiły znikomą liczbę – mówi Ludwik Węgrzyn, prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich. Jego zdaniem rejestracje wszystkich pojazdów powinny więc przebiegać bez zatorów czy problemów.
Podstawa prawna: rozporządzenia ministra infrastruktury i rozwoju z 2 i 13 lipca 2015 r., DzU z 31 lipca 2015 r., poz. 1076 i 1077
Opinia dla „Rz"
Rafał Szczerbicki, radca prawny w kancelarii SKP-LEX
Polski ustawodawca musiał umożliwić rejestrację pojazdów osobowych z kierownicą po prawej stronie po niekorzystnym wyroku Trybunałem Sprawiedliwości UE. Stało się tak, mimo że od unijnej zasady o swobodnym przepływie towarów można odstąpić, gdy przemawiają za tym względy bezpieczeństwa. Argumenty polskiej strony nie wystarczyły. Kwestia badania technicznego takiego auta powinna znaleźć umocowanie także w prawie o ruchu drogowym, a nie tylko w rozporządzeniach. To w zasadzie nowy rodzaj badania i brak odpowiedniej zmiany w przepisach ustawy może być potem kwestionowany przed TK. Dziwi też, że mimo dodatkowych czynności diagnosty nie zmieniono cennika badań technicznych. A np. dla badania alkoblokad będzie wprowadzona nowa pozycja w cenniku.