Stałą zmianę w organizacji ruchu na kilku ulicach wprowadzono w Gorzowie Wielkopolskim w kwietniu 2015 r. zarządzeniem prezydenta miasta. Zatwierdzony projekt aktualizacji oznakowania ulic przewidywał m.in., że na odcinku ul. Władysława IV zostaną zamontowane obustronnie znaki zatrzymywania się B-36 z tabliczką: „Nie dotyczy pobocza".

Zmiany wprowadzono na skutek interpelacji jednego z radnych, na wniosek mieszkańców oraz po wizji lokalnej. Odcinek, na którym wprowadzono zakaz zatrzymywania się, jest stromy i stosunkowo krótki. Specyficznie ukształtowany teren nie pozwala na bezpieczne minięcie pojazdów zaparkowanych na wzniesieniu, nawet przy obowiązującej prędkości 30 km/h. Brak odpowiedniej widoczności stwarza niebezpieczeństwo zderzeń czołowych z pojazdami jadącymi z naprzeciwka – stwierdzono w opisie projektu.

Jacek U. (dane zmienione), właściciel nieruchomości przy tej ulicy, wezwał prezydenta miasta do demontażu znaków B-36. Zwrócił uwagę, że jest to osiedlowa ulica dojazdowa. Ustawienie znaku B-36 pozbawiło zamieszkałe tu osoby dostępu do własnych domów i naraziło je na zwiększone niebezpieczeństwo wypadku. Do tej pory pojazdy zaparkowane wzdłuż jezdni uniemożliwiały kierowcom przekraczanie dopuszczalnej prędkości 30 km/h i wymuszały większą ostrożność. Ich brak prowokuje kierowców do przekraczania tej prędkości. W efekcie osoby zamieszkałe przy tej ulicy nie mogą wjechać bezpiecznie na swoje posesje. Zwiększyło się też ryzyko wypadku czy kolizji podczas włączania się pojazdu do ruchu oraz ryzyko potrącenia pieszych.

Tych samych argumentów Jacek U. użył w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim. Swoje stanowisko podtrzymał również prezydent miasta.

Sąd uwzględnił skargę i stwierdził nieważność zarządzenia. Ocenił, że zostało wydane z naruszeniem przepisów rozporządzenia ministra infrastruktury z 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach. Zdaniem WSA w zarządzeniu nie wyjaśniono wyczerpująco i przekonująco konieczności zastosowania znaków takich jak B-36. Nie uwzględniono, że przy ul. Władysława IV stoją budynki mieszkalne, a postawienie znaku zakazu postoju może utrudnić dostęp do ulicy. Sąd ocenił też jako bardzo lakoniczny opis projektu organizacji ruchu.

Z akt sprawy nie wynika również, aby do zatwierdzenia projektu organizacji ruchu załączono wymaganą opinię komendanta miejskiego policji. Jest tylko notatka służbowa policji, sporządzona w trakcie wizji lokalnej już po zmianie organizacji ruchu, z której wynika, że lokalizacja znaków drogowych B-36 jest w tym miejscu uzasadniona i poprawi bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Wewnętrznych notatek nie można jednak uznać za podstawę rozstrzygania spraw z zakresu administracji publicznej.

Uzasadnienie zarządzenia powinno też jasno i przekonująco odzwierciedlać prawidłowe wyważenie proporcji pomiędzy interesem osób mieszkających przy danej ulicy, którym należy zapewnić swobodny i bezpieczny dojazd do ich nieruchomości, a koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom ruchu drogowego korzystającym z tej ulicy — podsumował sąd.   —d.fr.

sygnatura akt: II SA/Go 863/16

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.frey@rp.pl

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW