Zgodnie z zapowiedzią (o której poinformowaliśmy w ubiegły piątek w "Rz"), rzecznik zakwestionował art. 86 ust. 2 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych. Przepis ten zobowiązuje budżet państwa do finansowania składek na ubezpieczenie zdrowotne rolników bez względu na wysokość ich dochodów. Składki, w wysokości 17,6 zł od ha przeliczeniowego, płaci za rolników KRUS. W tym roku jest to 1,6 mld zł. W ub. r. w KRUS było ubezpieczonych ponad 1,6 mln osób, a obok 13 proc. rolników, mających do 1 ha przeliczeniowego, znajdują się tam również osoby o wysokich dochodach.

Natomiast składka od pracowników oraz od emerytów i rencistów wynosi obecnie 9 proc. podstawy wymiaru, z czego od podatku odliczane jest 7,75 proc., a pozostałe 1,25 proc. finansuje sam ubezpieczony z wynagrodzenia za pracę czy świadczenia emerytalno-rentowego. Takie zróżnicowanie rzecznik uważa za niekonstytucyjne, nie mające racjonalnego uzasadnienia.

"Nie można uznać za sprawiedliwe społecznie faworyzowanie przez ustawodawcę rolników i ich domowników, niezależnie od ich statusu materialnego, a dyskryminowanie osób pozostających w stosunku pracy, prowadzących działalność gospodarczą, czy pobierających renty i emerytury. Nie znajduje żadnego uzasadnienia finansowanie z budżetu państwa składek na ubezpieczenie zdrowotne osób niejednokrotnie bardzo zamożnych tylko z tego powodu, że są rolnikami"

– stwierdza rzecznik we wniosku do TK.

Informując o wniosku podczas konferencji prasowej, Janusz Kochanowski podkreślił, że nie może sugerować politykom rozwiązań. Po piątkowym spotkaniu z ekspertami powołał jednak zespół ds. rozwiązywania praw rolników do spraw ubezpieczenia zdrowotnego. Liczy także na to, że TK szybko rozpozna wniosek.

Politycy, których "Rz" pytała o opinię na temat reformy KRUS, mówili, że konkretnych pomysłów jeszcze nie ma. Ale zarówno Platforma, jak i PSL dostrzegają taką potrzebę.