Od 1 stycznia 2013 r. uczelnie publiczne będą musiały wprowadzić nowe zasady księgowania. Rząd chce je zobowiązać m.in. do oddzielnego ewidencjonowania kosztów kształcenia na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych. Tak przewiduje projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie szczegółowych zasad gospodarki finansowej.

Z ubiegłorocznego raportu NIK wynika, że osobnej księgowości nie prowadziło 74 proc. z 38 skontrolowanych uczelni. Grzegorz Buczyński, dyrektor departamentu NIK, wskazywał, że przez to zachodzi prawdopodobieństwo, iż część dotacji budżetowych przeznaczonych na studia nieodpłatne zasila te płatne. W efekcie uczelnie publiczne mogą zaniżać czesne, co zarzucają im uczelnie niepubliczne.

Profesor przyniesie pieniądze tylko jednej uczelni

Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, zauważa, że dokonanie takiego podziału kosztów nie będzie łatwe i utrudni działanie uczelniom. Trzeba będzie wykazać np., jaka część energii zużywana jest na studentów stacjonarnych, a jaka na niestacjonarnych. Tymczasem zajęcia mogą mieć wspólne.

Rząd planuje też zmienić zasady podziału dotacji z budżetu państwa. Z projektu rozporządzenia w tej sprawie wynika, że uczelnie otrzymają mniej pieniędzy na studentów studiów doktoranckich niepobierających stypendium. Przelicznik zmniejszy się z 5 do 2.

– To radykalna zmiana oparta na założeniu, że dotychczas pieniądze szły głównie na pomoc materialną, co jest nieprawdą – uważa prof. Woźnicki.

Ponadto resort nauki proponuje, aby przeliczniki dotyczące kadry naukowej odnosiły się do stopni i tytułów naukowych, a nie zajmowanych stanowisk. W podziale dotacji będą uwzględniani wyłącznie nauczyciele zatrudnieni w danej uczelni jako w podstawowym miejscu pracy. Prof. Woźnicki chwali to rozwiązanie, bo dzięki temu jeden nauczyciel nie będzie źródłem dotacji dla kilku uczelni.

etap legislacyjny: konsultacje społeczne