Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wycofało się z pomysłu wydłużenia każdego stopnia studiów niestacjonarnych aż o dwa semestry. Projekt ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, który zostanie zaprezentowany na Narodowym Kongresie Nauki, przewiduje, że studia wieczorowe lub zaoczne pierwszego oraz drugiego stopnia trwają co najmniej semestr dłużej niż dzienne. Jednolite magisterskie zostaną wydłużone o dwa semestry. Resort tłumaczy to troską o poziom studiów. Zdaniem ekspertów to nie liczba semestrów jest najważniejsza.

– Jeśli kształcenie ma być porównywalne, na studiach niestacjonarnych i stacjonarnych powinna być zbliżona liczba godzin zajęć – mówi prof. Piotr Stec ze stowarzyszenia Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej.

Przedstawiciele studentów nie są przeciwni zmianie.

– Nieznaczne wydłużenie studiów sprzyjać będzie jakości, ale nie odstraszy od ich podejmowania – uważa Tomasz Tokarski, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.

O tym, czy wraz z wydłużeniem studiów wzrośnie ich koszt, zadecyduje uczelnia. Wysokości czesnego nie można uregulować ustawowo.

W projekcie doprecyzowano, że rok akademicki trwa od 1 października do 30 września i dzieli się na dwa semestry. Uczelnie nie będą mogły więc skracać studiów i dzielić roku np. na trzy semestry.

– Chcemy w ten sposób jednoznacznie rozstrzygnąć kwestię kalendarza akademickiego. Zdarzały się nieuczciwe uczelnie, które próbowały skrócić studia, wykorzystując niejasność przepisów – tłumaczy Piotr Müller, dyrektor biura ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

Zgodnie z projektem program studiów o profilu praktycznym ma przewidywać przynajmniej sześciomiesięczne praktyki zawodowe na studiach pierwszego stopnia i przynajmniej trzymiesięczne na studiach drugiego stopnia.

– Praktyczne przygotowanie jest ważne – mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Ale zastrzega, że opieka przez sześć miesięcy nad praktykantem może być bardzo angażująca. Chętnych pracodawców na takie praktyki może więc nie być wielu.

– Uczelnia powinna wspierać studenta w ich znalezieniu – uważa Tokarski.

Ważne zmiany, zdaniem przewodniczącego Parlamentu Studentów RP, dotyczą samorządności studenckiej. Studenci zachowują 20 proc. głosów w senacie i kolegium elektorów, ale pojawia się też nowe uprawnienie. Przewodniczący uczelnianego samorządu studenckiego będzie zasiadał w radzie uczelni, która m.in. wskazuje kandydatów na rektora i ma nadzorować zarządzanie uczelnią.

– Proponowane rozwiązania wzmacniają pozycję studenta w relacji z uczelnią. Choć będziemy postulować, by była jeszcze mocniejsza – mówi Tomasz Tokarski.

I dodaje, że PSRP chciałby m.in., by środki na działalność samorządu zostały zagwarantowane ustawowo i wynosiły co najmniej 1 proc. dotacji przekazywanej uczelni.