Do Biura RPO wpływają pytania obywateli w sprawie dopuszczalności wykorzystywania w toku kontroli operacyjnej oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. RPO już wielokrotnie sygnalizował konieczność podjęcia prac legislacyjnych w związku z niezgodnością przepisów inwigilacyjnych ze standardem  konstytucyjnym określonym przez Trybunał Konstytucyjny. Przepisy te są również niezgodne ze standardami międzynarodowym i unijnym (określanymi przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE).

- Brak jakichkolwiek działań naprawczych w tej sferze wymaga kolejnej interwencji RPO. Stąd prośba do premiera o przyjęcie i uwzględnienie tych uwag i zaleceń – pisze Marcin Wiącek w wystąpieniu do prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Prosi też o szczegółowe odniesienie się do wszystkich poruszonych w swoim piśmie kwestii oraz wątpliwości.

Na szali zasadnicze prawa jednostki

Między niejawną działalnością operacyjną policji i innych służb a niektórymi prawami zasadniczymi jednostki istnieje  naturalnym i  nieusuwalny konflikt - przyznaje RPO. Dotyczy to przede wszystkim prawa do prywatności, konstytucyjnej wolności komunikowania się i związanej z tym ochrony tajemnicy komunikowania się oraz ochrony autonomii informacyjnej, a także konstytucyjnej gwarancji sądowej ochrony praw jednostki.

Z przywołanego przez Marcina Wiącka orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że sprzeczność między koniecznością istnienia legalnej działalności operacyjnej i zagrożeniem dla konstytucyjnych wolności i praw jednostki wymaga wyważenia właściwej proporcji w prawnej ochronie obu sfer.

W 2014 r. TK zwrócił uwagę, że niejawne pozyskiwanie informacji o jednostkach w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych musi być środkiem subsydiarnym – czyli stosowanym, gdy inne rozwiązania są nieprzydatne lub nieskuteczne. Tym samym niejawna ingerencja w wolności i prawa ma stanowić w demokratycznym państwie środek ostateczny. TK uznał też, że konstytucyjną ochroną są objęte wszelkie sposoby przekazywania wiadomości bez względu na fizyczny nośnik.

Czytaj więcej

Marcin Wiącek: Polskie prawo nie pozwala władzom używać Pegasusa

TK wskazał też na potrzebę wprowadzenia obowiązku informowania jednostki o podjętych wobec niej działaniach operacyjno-rozpoznawczych oraz pozyskaniu informacji na jej temat. Bez względu na to, czy chodzi o osoby podejrzane o naruszenie prawa, czy postronne, które przypadkowo stały się obiektem kontroli, ustawodawca powinien zagwarantować późniejsze poinformowanie o tym fakcie.  Skoro bowiem  jednostka nie wie o inwigilacji - bo dokonało się to niejawnie, bez jej wiedzy i zgody – to nie dysponuje możliwością dostępu do zebranych danych  i nie może żądać ich sprostowania lub usunięcia.

Ponadto TK przypominał orzecznictwo ETPC, że w ustawie regulującej kwestie inwigilacyjne sprecyzowane muszą być przesłanki niejawnego pozyskiwania informacji. Mogą one dotyczyć wyłącznie wykrywania i ścigania poważnych przestępstw oraz zapobiegania im, a także konieczności unormowania w ustawie procedury zarządzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, obejmującej wymóg zgody niezależnego organu na niejawne pozyskiwanie informacji.

W 2006 r. TK podkreślił zaś potrzebę inicjatywy ustawodawczej dla zagwarantowania w ustawie o policji konstytucyjnych praw osób poddanych kontroli operacyjnej.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Także Najwyższa Izba Kontroli w 2013 r. wskazywała, że „przepisy w zakresie pozyskiwania przez uprawnione podmioty danych telekomunikacyjnych nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa.(...) Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania".

Zagrożenia "ustawy inwigilacyjnej" z 2016 r.

Rzecznik uważa, że ustawa z 15 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o policji oraz niektórych innych ustaw nie naprawiła zakwestionowanego przez TK stanu rzeczy. Poszerzyła natomiast możliwości ingerencji policji i służb specjalnych w sferę prywatności obywateli.

Służby uzyskały dostęp do danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych.

Dostęp do metadanych pochodzących z łączności elektronicznej nie jest poprzedzony jakąkolwiek formą kontroli wstępnej. Kontrola następcza ma charakter ogólny i jest przeprowadzana raz na sześć miesięcy.

- Jest zatem iluzoryczna, bez możliwości rzetelnej oceny sytuacji - twierdzi Rzecznik.

Pobieranie przez służby danych za pomocą stałego łącza nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne.

Czytaj więcej

RPO wycofał wniosek w sprawie tzw. zgody następczej na podsłuch

- Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać, ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne. Może to oznaczać ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą m.in. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach. Może to prowadzić do budowania profilu osobowego osób uczestniczących w procesie komunikacji - wskazuje RPO.

W jego ocenie, nie ma też realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane te pobrano zasadnie. Tajne sprawozdania służb nie są też udostępniane jako informacja publiczna.

Według RPO, przepisy z 2016 r. - zwiększające uprawnienia inwigilacyjne służb, przy braku działań naprawczych dotyczących obowiązków nałożonych na operatorów telekomunikacyjnych - nie wypełniają standardów orzecznictwa TSUE i ETPC. Konsekwencje tego mogą oznaczać kwestionowanie w postępowaniu karnym dopuszczalności zgromadzonych dowodów czy wręcz podnoszenia naruszenia prawa do sprawiedliwego procesu.

- Połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, zgodnie z orzecznictwem TSUE, nie daje gwarancji niezależności organów prokuratorskich. Autoryzacja stosowania środków inwigilacyjnych przez prokuraturę - wobec której podnoszone mogą być wątpliwości co do jej niezależności - nie może być uznana jako realizująca wymóg kontroli ex-ante - napisał Marcin Wiącek do Mateusza Morawieckiego.

Wystąpienie RPO przekazał także do wiadomości prezesa NIK.