W Polsce temat sukcesji jest coraz bardziej pilny, bo 200 tys. przedsiębiorców zbliża się do wieku 65 lat.

- Z pierwszych badań Instytutu Biznesu Rodzinnego wynika, że przedsiębiorcy dopiero planują rozpocząć proces sukcesji. Ich dzieci myślały, że już coś przedsięwzięli w tym zakresie. Okazuje się, że brak komunikacji jest trudnym wyznacznikiem – mówiła Lewandowska.

Cały Zachód mówi, że to trzeba przygotować, a plany trwają 5-10 lat.

- Nasi przedsiębiorcy uważają, że nie trzeba nic planować. Według nich wystarczy pójść do prawnika, przepisać i po temacie – stwierdziła gość.

Zaznaczyła, że sukcesja to wielostopniowy proces.

- Szwajcarzy mówią, że zwłaszcza trudno jest tym firmom, które są kierowane przez założycieli. Traktują oni firmy jako własne dzieci i jest w tym wiele emocji. Firma to ich całe życie, nie tylko zawodowe - tłumaczyła Lewandowska.

Raport Instytutu Biznesu Rodzinnego pokazuje ilu sukcesorów deklaruje chęć przejęcia firm po rodzicach.

- Wnioski są lepsze niż w pierwszej edycji sprzed 2 lat. Wtedy 6 proc. deklarowało, że 5 lat po studiach chce przejąć firmę. Teraz mamy 8 proc., więc jest wyraźna zmiana w dobrą stronę – oceniła gość.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

11-13 proc. to średnia, która w Europie Środkowej się utrzymuje. Trochę wyżej jest w Ameryce Południowej czy Azji, wskaźnik ten dochodzi do 20 proc.

Lewandowska podkreśliła, że pozostałe dzieci, zamiast sukcesji wolą własny biznes.

- Dzieci z firm rodzinnych częściej niż dzieci, których rodzice nie prowadzą biznesów, zakładają własne przedsięwzięcia biznesowe. Dzieci, których rodzice pracują jako urzędnicy, albo w administracji, częściej wybierają wartości związane z bezpieczeństwem – tłumaczyła.