Rząd chce objąć ochroną osoby pracujące za pośrednictwem platform cyfrowych takich jak np. Pyszne.pl czy Uber – między innymi kurierów czy kierowców. W tym celu przygotował przepisy, które mają wdrożyć unijną dyrektywę w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform cyfrowych.

Jedną z najważniejszych zmian ma być wprowadzenie wzruszalnego domniemania stosunku pracy. Osoba pracująca za pośrednictwem platformy będzie musiała jedynie uprawdopodobnić, że ta ostatnia sprawuje kierownictwo lub kontrolę, chociażby poprzez zautomatyzowane systemy zarządzania. Platforma, chcąc bronić się przed tym domniemaniem, będzie musiała wykazać, że łącząca strony relacja nie jest stosunkiem pracy. W praktyce będzie to oznaczać, że dostawcy jedzenia, kierowcy czy kurierzy zaczną przechodzić z umów cywilnoprawnych na etat.

Dla przedsiębiorców oznacza to nowe obowiązki organizacyjne, informacyjne i kontrolne, a w przypadku przekwalifikowania części współpracowników na pracowników – również wyższe koszty zatrudnienia, które mogą (choćby częściowo) przerzucić na konsumentów.

Czytaj więcej

Podwyżka płacy minimalnej obciąży firmy. Są pomysły jak ją zróżnicować

Społeczne poparcie dla etatu 

Nie wpływa to jednak na krytyczne postrzeganie tych regulacji przez społeczeństwo. Wprost przeciwnie.

Wyniki sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” pokazują wyraźną przewagę zwolenników zatrudniania kierowców, kurierów i dostawców platformowych na podstawie umowy o pracę. Łącznie 69 proc. badanych uważa, że takie osoby powinny pracować wyłącznie na etacie, podczas gdy przeciwnego zdania jest jedynie 17,4 proc. Natomiast 13,6 proc.  respondentów nie ma zdania na ten temat.

– Trudno byłoby znaleźć grupę zawodową, w odniesieniu do której większość respondentów nie opowiedziałaby się za umową o pracę. Pytanie brzmi jednak, jak ta kwestia wygląda w przypadku osób, które podejmują tego typu zatrudnienie – zastanawia się Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zwraca bowiem uwagę, że praca za pośrednictwem platform jest stosunkowo łatwym sposobem wejścia na rynek dla osób, które poszukują dodatkowego lub dorywczego zajęcia, a także np. dla imigrantów zarobkowych przybywających do Polski.

– Daleko idąca formalizacja takiego modelu zatrudnienia może sprawić, że zniknie część unikalnych korzyści związanych z pracą platformową. Dlatego do tej kwestii powinniśmy podchodzić w sposób bardziej zniuansowany – ocenia.

Zdaniem eksperta inaczej należy ocenić sytuację osoby, która podejmuje taką pracę na pewien czas, w niepełnym lub zmiennym wymiarze, elastycznie kształtując swój grafik i korzystając z aplikacji wtedy, kiedy ma ku temu możliwość, a odmiennie przypadek osoby, w przypadku której praca ma charakter stały, pełnowymiarowy i spełnione są kodeksowe przesłanki stosunku pracy.

– Trudno więc jednoznacznie powiedzieć, że umowa o pracę jest w każdym przypadku najbardziej pożądaną czy optymalną formą współpracy. Z tego punktu widzenia miałbym wątpliwości wobec zasady domniemania istnienia stosunku pracy – zaznacza Łukasz Kozłowski.

– Nie uważam, że każdy musi być zatrudniony w ramach stosunku pracy, ale każdy powinien mieć zabezpieczenie społeczne. Zresztą nie jest to tylko mój pogląd – wynika to wprost z konstytucji. Niezależnie od tego, czy ktoś pracuje na etacie, prowadzi działalność gospodarczą czy wykonuje pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej, powinien mieć przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa socjalnego. Myślę, że z takim stwierdzeniem zgodziłoby jeszcze więcej osób – mówi z kolei dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej.

Jego zdaniem wpływ na wyniki sondażu ma przede wszystkim utożsamianie stosunku pracy z bezpieczeństwem socjalnym.

– Przy tak jednoznacznych wynikach interpretowałbym je przede wszystkim jako odpowiedź na potrzebę zapewnienia tym osobom zabezpieczenia społecznego – zauważa ekspert.

W ocenie Tomasza Lasockiego sedno całej sprawy i powód, dla którego wokół pracy platformowej pojawiają się kontrowersje, sprowadza się ostatecznie do ekonomii, czyli do pieniędzy. A jest nimi koszt zabezpieczenia społecznego.

– Jeżeli wyrównalibyśmy ten koszt, mogłoby się okazać, że zniknęłaby presja, żeby za wszelką cenę rozstrzygać, czy dana osoba pracuje na etacie, czy nie – mówi ekspert.

Co zatem powinniśmy zrobić?

– Znowu mówimy o rozwiązaniu wtórnym, podczas gdy rozwiązaniem pierwotnym powinno być uszczelnienie systemu składkowego i jego ujednolicenie – uważa dr Tomasz Lasocki.

Czytaj więcej

Umowa o pracę dla kuriera i kierowcy. Rząd szykuje nowe przepisy

Wykształcenie i płeć 

Największe różnice w odpowiedziach widać w zależności od wykształcenia. Umowę o pracę popiera aż 90 proc. osób z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym. Wśród osób z wykształceniem średnim jest to 69 proc., natomiast w grupie osób z wykształceniem wyższym – 47 proc. Jest to zdecydowanie najsilniejsze zróżnicowanie wśród analizowanych grup.

– Być może wraz z wyższym poziomem wykształcenia rośnie świadomość dotycząca niuansów związanych z różnymi formami zatrudnienia. Z jednej strony umowa o pracę daje określone uprawnienia i ochronę socjalną, z drugiej jednak wiąże się z daleko posuniętą formalizacją i usztywnieniem stosunku pracy, która nie zawsze musi odpowiadać preferencjom osoby wykonującej daną pracę – przypuszcza Łukasz Kozłowski.

Badanie pokazuje jednocześnie, że kobiety częściej niż mężczyźni opowiadają się za obowiązkowym etatem – 73 proc. kobiet wobec 65 proc. mężczyzn.

– To z kolei może wynikać z faktu, że kobiety częściej doceniają stabilność zatrudnienia. Umowa o pracę ogranicza wprawdzie elastyczność, ale jednocześnie zapewnia większą ochronę. W przypadku kobiet, choćby ze względu na macierzyństwo i obowiązki opiekuńcze, może to być element silniej preferowany na rynku pracy. Być może przekłada się to również na stosunek do pracy platformowej – ocenia Łukasz Kozłowski.

Wiek również różnicuje odpowiedzi. Największe poparcie odnotowano wśród osób w wieku 40-49 lat: 83 proc., a niewiele niższe wśród 18-29-latków: 82 proc. W grupie 60-69 lat jest to 76 proc., natomiast wśród osób w wieku 30-39 i 50-59 lat – po 64 proc. Najmniej zwolenników obowiązkowej umowy o pracę jest wśród najstarszych respondentów, powyżej 70. roku życia: 47 proc.

– To pokazuje, że także osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z rynkiem pracy oczekują umowy o pracę albo utożsamiają ją po prostu z większą pewnością i ochroną, co jest dobrym prognostykiem. Spodziewałem się, że wraz z wiekiem poparcie dla etatu może rosnąć, bo człowiek zaczyna bardziej myśleć o zabezpieczeniu, zdrowiu czy emeryturze. Tymczasem bardzo wysoki poziom poparcia wśród młodych pokazuje, że świadomość w tym zakresie jest większa. Przez lata młodzi ludzie byli uczeni zupełnie innego podejścia do rynku pracy. Dzisiaj widać jednak, że młodsze pokolenie ma większą świadomość tego, że praca powinna wiązać się również z określonym poziomem bezpieczeństwa. I to jest bardzo dobre – mówi dr Tomasz Lasocki.

Istotne są też różnice związane z miejscem zamieszkania. Najczęściej za etatem opowiadają się mieszkańcy małych miast (78 proc.) i dużych miast (75 proc.). Na wsi takie rozwiązanie popiera 69 proc. badanych, a w średnich miastach – 59 proc.

Czytaj więcej

Potrzebne zmiany w finansowaniu pomostówek. Składka jest obecnie za niska

Bez partyjnych podziałów

Co ciekawe, poparcie dla umowy o pracę jest stosunkowo wysokie niezależnie od preferencji politycznych. Najwyższe deklarują wyborcy Nowej Lewicy – 79 proc., następnie KO – 71 proc. Wśród sympatyków PiS i Trzeciej Drogi jest to po 63 proc., a Konfederacji – 59 proc. Oznacza to, że kwestia formy zatrudnienia dostawców jedzenia, kierowców i kurierów platformowych nie dzieli społeczeństwa tak mocno według klucza politycznego, jak można byłoby się spodziewać.