Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wątpliwości konstytucyjne budzi reforma Państwowej Inspekcji Pracy, oczekująca na podpis prezydenta?
- Jakie nowe kompetencje reforma przyznaje inspektorom pracy i dlaczego są one przedmiotem dyskusji?
- Jakie stanowisko wobec wprowadzanych regulacji zajmuje Sąd Najwyższy?
- Jakie artykuły Konstytucji RP są wskazywane jako potencjalnie naruszone przez nowe przepisy?
- Dlaczego ingerencja organu administracji publicznej w stosunki prawa prywatnego jest uznawana za problematyczną?
- Jakie działania są sugerowane w celu rozstrzygnięcia konstytucyjnych wątpliwości dotyczących nowych przepisów?
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która przyznaje inspektorom możliwość przekształcania umów zlecenia w stosunek pracy, od kilku dni znajduje się na biurku prezydenta i oczekuje na jego podpis. Mogłoby się wydawać, że trudny proces legislacyjny zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu. Nie jest to jednak przesądzone. Nowe przepisy nadal budzą bowiem poważne wątpliwości konstytucyjne – przede wszystkim w zakresie uprawnień inspektorów pracy oraz ingerencji w sferę stosunków prywatnoprawnych. Tego typu zastrzeżenia znalazły się też w opinii Sądu Najwyższego, pod którą podpisała się pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska. Została ona umieszczona na stronie Sejmu tuż przed drugim czytaniem. Tempo prac sprawiło, że wielu ekspertów ma wrażenie, iż stanowisko to nie zdążyło dostatecznie wybrzmieć w przestrzeni publicznej. Jednocześnie zarzuty stawiane w nim wobec nowych regulacji są niezwykle poważne.
Czytaj więcej
Prace parlamentarne nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy dobiegły końca – i to w ekspresowym tempie. Senat bez poprawek przyjął ustawę wprowadzaj...
Ostra opinia Sądu Najwyższego w sprawie reformy PIP
Małgorzata Manowska już na wstępie podkreśliła, że samo powoływanie się na fakt sporadycznego korzystania w dotychczasowej działalności PIP z instrumentów procesowych, jakie przewiduje art. 63 [1] k.p.c. (daje on inspektorowi pracy uprawnienie do wytoczenia na rzecz obywatela powództwa obejmującego żądanie ustalenia treści stosunku pracy lub sposobu ustania stosunku pracy), nie może stanowić racjonalnego wytłumaczenia dla konieczności wyposażenia tych organów w całkowicie nowatorską kompetencję procesową do wydawania decyzji administracyjnych, które ze względu na treść rozstrzygnięcia mają w swoisty sposób konkurować z orzeczeniami sądów powszechnych. Z tej przyczyny, jak zaznacza, rozwiązanie o takim kształcie nie może być oceniane inaczej niż jako pozostające w oczywistej kolizji ze standardami ochrony praw jednostki, realizowanymi na gruncie prawa procesowego przez niezależne sądy. Małgorzata Manowska zauważa jednocześnie, że propozycja, zgodnie z którą inspektor miałby wydawać administracyjne decyzje przekształceniowe, w istocie podważa zobowiązaniowy charakter stosunku pracy. Jak bowiem wskazuje, skoro jest on normowany metodą równorzędności stron, a nie podporządkowania, to logiczną konsekwencją takiego stanu powinno być dopasowanie do niego właściwych instrumentów procesowych. Akceptacja rozwiązań, zgodnie z którymi decyzja administracyjna jest najwłaściwszym narzędziem do stwierdzenia istnienia stosunku pracy stwarza, zdaniem pierwszej prezes, ryzyko naruszenia konstytucyjnych standardów w zakresie swobody wykonywania pracy (art. 65 ust. 1 i 2 konstytucji).
Co więcej, zdaniem Małgorzaty Manowskiej, propozycja, aby PIP, podobnie jak czynią to sądy powszechne, mogła władczo rozstrzygać o prawach i obowiązkach stron stosunku zatrudnienia wydaje się wysoce wątpliwa, jeżeli chodzi o kwestię jej zgodności z konstytucyjnym prawem do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd (art. 45 ust. 1 konstytucji).