Dane pokazują, że na koniec 2025 r. 879,5 tys. osób z ustalonym prawem do emerytury podlegało ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu innego niż bycie emerytem. Natomiast za 552,7 tys. opłacane były też składki emerytalno-rentowe.
Skąd taka różnica w liczbach? To zapewne osoby na działalności gospodarczej, ponieważ emeryt prowadzący swój biznes opłaca z tego tytułu jedynie składkę zdrowotną. Dla porównania na koniec 2015 r. było to odpowiednio 575,4 tys. i 371,9 tys. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba pracujących emerytów wzrosła więc o 52,9 proc.
Czytaj więcej
W dyskusjach o nieuchronnych zmianach ludnościowych warto przestać mówić o katastrofie demograficznej, a także przestać traktować starsze osoby jak...
Dlaczego rośnie liczba aktywnych zawodowo seniorów?
Czy to efekt ustawy o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która weszła w życie prawie rok temu (1 czerwca 2025 r.). Zastąpiła ona obowiązującą ustawę o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która była już pod wieloma względami nieaktualna. Zgodnie z nowymi przypisami przedsiębiorca może dostać zachęty do zatrudniania takich osób. Przykładowo może on otrzymać dofinansowanie do ich wynagrodzenia.
– Trudno jednoznacznie stwierdzić, że to te nowe regulacje miały wpływ na wzrost liczby pracujących emerytów. Mam wątpliwości. Jak wiemy, chociażby w tym roku środki z Funduszu Pracy zostały okrojone. Zatem z jednej strony wprowadzono nowe rozwiązania, ale z drugiej strony może brakować pieniędzy, by w pełni realizować nowe założenia. Miałabym więc wątpliwości, czy pracodawcy faktycznie z tego korzystają. Być może nawet chcą, ale pytanie, czy są na to realne pieniądze. Zatem z oceną wpływu tych regulacji na omawiane dane bym poczekała – mówi Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Ekspertka zwraca natomiast uwagę na inne powody, które wpływają na podejmowanie zatrudnienia przez seniorów.
– Myślę, że jest ich kilka. Świadczenia emerytalne są niskie, a koszty życia rosną, więc jeśli ktoś ma możliwość kontynuowania pracy, to często z niej korzysta – wskazuje, dodając, że bardzo często pracownicy po prostu zostają w dotychczasowej firmie.
– Senior przechodzi na emeryturę, ale nadal pracuje w tym samym miejscu. Chyba rzadziej wygląda to tak, że pracodawca prowadzi rekrutację i zatrudnia emeryta jako nowego pracownika. Być może zdarza się to przy pracach dorywczych czy pojedynczych projektach, ale mam wrażenie, że dominujące zjawisko polega właśnie na pozostawaniu emerytów w zakładach pracy – zauważa.
W jej ocenie wynika to z sytuacji demograficznej, ale także z zainteresowania samych emerytów dalszą aktywnością zawodową – niezależnie od tego, czy jest to podyktowane chęcią pracy czy koniecznością.
– Wpływ na taki stan mają także przepisy, zgodnie z którymi kontynuowanie zatrudnienia nie wstrzymuje prawa do emerytury. Można więc jednocześnie pobierać świadczenie i pracować – przypomina Katarzyna Kamecka.
Czytaj więcej:
Nie tylko klasyczne odprawy, odszkodowania i rekompensaty z tytułu nieuzasadnionego lub niezgodnego z prawem wypowiedzenia umowy o pracę są zwolnio...
Pro
Dorabianie, a nie zwiększanie emerytury
Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich zwraca z kolei uwagę, że dla większości osób praca na emeryturze oznacza przede wszystkim dorabianie do świadczenia, a nie budowanie wyższej emerytury w przyszłości.
– I to jest niestety podstawowy problem. Dorabianie do emerytury daje pewną iluzję, że wypracujemy sobie znacznie wyższe świadczenie, ponieważ nadal odprowadzane są składki i kapitał emerytalny rośnie. W praktyce jednak są to kwoty niewielkie w porównaniu z efektem, jaki daje samo opóźnienie momentu przejścia na emeryturę – zwraca uwagę.
Zdaniem eksperta tworzone jest w ten sposób spore ryzyko socjalne na przyszłość.
– Krótkoterminowo dorabianie do emerytury wydaje się bardzo atrakcyjne, ponieważ uzyskuje się dochód z dwóch źródeł – świadczenia i wynagrodzenia z pracy. Sytuacja materialna takiej osoby staje się więc obiektywnie bardzo korzystna. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy kończy się możliwość dalszej pracy, bo osiągamy wiek, w którym aktywność zawodowa przestaje być możliwa. Wtedy zostaje już tylko jeden dochód – emerytura i okazuje się, że jest ona niska – ocenia.
Dlatego Łukasz Kozłowski zjawisko dorabiania do emerytury odbiera z dużym niepokojem.
pracujących emerytów mieszka w województwie mazowieckim
– Dla rynku pracy dobrze, że te osoby pozostają aktywne zawodowo. Z punktu widzenia systemu społecznego sytuacja wygląda jednak gorzej, ponieważ osoby te funkcjonują jako dorabiający emeryci, a nie osoby opóźniające przejście na emeryturę. Co do zasady powinno być tak, że jeśli ktoś może i chce pracować dłużej, to powinien realizować aktywność zawodową bez pobierania świadczenia. Emerytura ma zabezpieczać dochód wtedy, gdy człowiek traci możliwość pracy ze względu na wiek. Tymczasem masowa skala dorabiania przez emerytów pokazuje, że w części przypadków świadczenie to przestaje pełnić swoją pierwotną funkcję – zauważa.
Ekspert zwraca uwagę, że w tym kontekście istnieją potencjalne rozwiązania, ale politycznie są one bardzo trudne, ponieważ wiązałyby się z dużymi kosztami społecznymi.
– Jednym z nich byłaby rewizja wieku emerytalnego, ale oznaczałoby to traktowanie wszystkich jednakowo, niezależnie od stanu zdrowia czy charakteru wykonywanej pracy. Osoby, których zdrowie pogarsza się szybciej niż przeciętnie, musiałyby pracować dłużej mimo ograniczeń – mówi.
Drugim rozwiązaniem, jak wskazuje, byłoby ograniczenie możliwości dorabiania do emerytury, np. poprzez wprowadzenie limitu dochodów.
– To jednak również byłoby ryzykowne, ponieważ mogłoby osłabić motywację do dalszej aktywności zawodowej. Część osób mogłaby uznać, że skoro nie opłaca się pracować po przejściu na emeryturę, to lepiej całkowicie wycofać się z rynku pracy, nawet kosztem niższego poziomu życia. To także nie byłaby sytuacja korzystna – ocenia Łukasz Kozłowski.
Ekspert przypomina, że w tle pozostaje też kwestia trzynastej i czternastej emerytury.
– Obecny system działa w taki sposób, że osoby, które później przechodzą na emeryturę, tracą możliwość otrzymywania tych świadczeń przez pewien czas. Uważam więc, że powinien istnieć mechanizm rekompensaty dla osób, które decydują się dłużej pracować. Tak, aby nie miały poczucia, że są karane za decyzję racjonalną z punktu widzenia systemu – twierdzi.
Czytaj więcej:
ZUS nie pobierze składek od nagrody jubileuszowej, wypłaconej wcześniej niż po upływie 5 lat, jeżeli przyspieszona wypłata nie miała na celu obejśc...
Pro
A co z podwyżką wieku emerytalnego?
Skoro średni wiek pracujących emerytów wynosi około 68 lat, to czy nie powinno to być przyczynkiem do rozmowy o podwyższeniu wieku emerytalnego?
– Uważam, że powinno się na ten temat rozmawiać. Średni wiek pracującego seniora w wielu krajach europejskich nadal oznacza po prostu pracownika, a nie emeryta. Rozmawiamy więc o systemie, który finansuje świadczenia osobom nadal zdolnym do pracy. Ja cały czas powtarzam, że ta dyskusja jest konieczna i nie straciła na aktualności, ale jednocześnie pozostaje politycznie niewygodna. Mam wrażenie, że decydenci podejmują decyzje systemowe – albo wręcz ich unikają – przede wszystkim w oparciu o kalendarz wyborczy, który właściwie trwa nieustannie – ocenia Katarzyna Kamecka.
pracujących emerytów stanowią kobiety
Jak zaznacza, alternatywa wydaje się prosta: albo jako społeczeństwo godzimy się na bardzo niskie emerytury i konieczność dalszej pracy, albo decydujemy się na wydłużenie wieku emerytalnego. Łukasz Kozłowski przyznaje, że mamy niski wiek emerytalny, społeczeństwo się starzeje, a jednocześnie żyjemy coraz dłużej i dłużej zachowujemy sprawność.
– Charakter pracy również się zmienił. Coraz rzadziej jest to ciężka praca fizyczna, częściej umysłowa albo wspomagana przez technologie i maszyny, które zmniejszają obciążenie organizmu – przypomina.
Jak wskazuje, najbardziej widoczny problem dotyczy wieku emerytalnego kobiet, który na tle Europy należy do najniższych. Z kolei wiek emerytalny mężczyzn (65 lat) nie jest skrajnie niski, choć nadal relatywnie niezbyt wysoki.
– Jednak po cofnięciu poprzedniej reformy temat ten stał się politycznym tabu. Mimo że z matematycznego i ekonomicznego punktu widzenia argumenty za zmianami wydają się racjonalne, to nikt na poważnie nie próbuje nawet rozpoczynać tej dyskusji i zapewne przez kolejne lata się to nie zmieni – podkreśla.
Dlatego, zdaniem eksperta, musimy poruszać się w logice zachęt do dłuższej aktywności zawodowej, opartych na dobrowolności.