Sąd Najwyższy zajął się ostatnio skargą emeryta, który zniecierpliwiony czekaniem na wyrok sądu wystąpił o 3 tys. odszkodowania za przewlekłość postępowania.

Proces przeciwko ZUS, w którym żądał korzystnego przeliczenia emerytury, rozpoczął się jeszcze w sierpniu 2015 r. Złożył wtedy odwołanie od decyzji ZUS odmawiającej ponownego przeliczenia jego emerytury. Aż 11 miesięcy zajęło sądowi okręgowemu rozpatrzenie tej sprawy i wydanie niekorzystnego dla emeryta wyroku w lipcu 2016 r. Po tym jak emeryt złożył wniosek o uzasadnienie tego orzeczenia, we wrześniu 2016 r. mógł skierować apelację do sądu drugiej instancji. Aż do grudnia 2017 r. w sprawie nie został nawet wyznaczony termin rozprawy. Dlatego emeryt wystąpił o odszkodowanie za przewlekłość postępowania. Sąd Najwyższy w postanowieniu wydanym 6 grudnia 2017 r. uznał roszczenia 83-latka i przyznał mu 2 tys. zł rekompensaty.

Kiedy rekompensata

– O nieuzasadnionej zwłoce można mówić wówczas, gdy postępowanie w sprawie trwa dłużej niż to konieczne do jej wyjaśnienia, uwzględniając ocenę terminowości i prawidłowości czynności sądowych, ale także charakter sprawy, zachowanie strony, a w szczególności strony, która zarzuca przewlekłość postępowania – stwierdził Andrzej Wróbel, sędzia SN, w uzasadnieniu do tego orzeczenia. – Ocena ta nie może być oderwana od obowiązku sądu rozpoznawania wszystkich wniesionych spraw bez nieuzasadnionej zwłoki, przy zachowaniu zasady rozpoznawania spraw według kolejności ich wpływu oraz uwzględnieniu przepisów nakazujących rozpoznawanie niektórych rodzajów spraw w ustawowo określonych terminach.

Po upływie prawie 2,5 roku jego sprawa dotycząca przeliczenia emerytury nadal nie jest jednak rozstrzygnięta. Dzięki odszkodowaniu termin rozprawy apelacyjnej został wyznaczony na styczeń 2018 r.

– Osoby starsze nie mogą tyle czekać na rozstrzygnięcie ich sprawy, bo brutalnie rzecz ujmując, może się okazać, że nie dożyją do wydania wyroku – zauważa Elżbieta Ostrowska, prezes Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. – Rekompensata w wysokości 2 tys. zł to niemała kwota dla emeryta. Biorąc pod uwagę nerwy związane z oczekiwaniem na orzeczenie, powinna być wyższa.

Temida zwalnia

Żądanie odszkodowań przez emerytów może stać się już niedługo powszechnym zjawiskiem. Z oficjalnych statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że wymiar sprawiedliwości zwolnił. Tymczasem w 2016 r., za który są dostępne ostatnie pełne statystyki, do sądów wpłynęło tylko 360 takich roszczeń w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Zdaniem SN należą one do spraw szczególnych, gdyż polegają one często na osądzaniu kwestii o życiowym znaczeniu dla zapewnienia bytu materialnego pracownikom lub ubezpieczonym.

Zgodnie z ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki rekompensata za przewlekłość wynosi od 2 do 20 tys zł. Opłata sądowa od pozwu z żądaniem odszkodowania wynosi 200 zł.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Sygn. akt: III SPP 49/17

OPINIA

dr Tomasz Lasocki z Katedry Ubezpieczeń na Uniwersytecie Warszawskim
 
Problem dotyczy nie tylko emerytów, ale także innych osób starających się o świadczenia, np. zasiłek macierzyński. Co z tego, że emeryt czy inny świadczeniobiorca dostanie pieniądze po wyroku, który zapadnie po dwóch latach od złożenia odwołania. Taka osoba zostaje często bez środków do życia i nie zmieni tego fakt wypłaty po wygranej skumulowanego świadczenia razem z odsetkami. Dlatego w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych powinny pojawić się wypłaty zaliczkowe części świadczenia niepodlegającego wątpliwościom. Ciekawy przykład dotyczy kobiety, która stara się o macierzyński po urodzeniu dziecka. Gdyby zrezygnowała z roszczenia, dostałaby 1000 zł kosiniakowego. Jeśli odwoła się do sądu z żądaniem wypłaty zasiłku i przegra, nie będzie miała prawa także do kosiniakowego, bo o jego wypłatę trzeba wcześniej złożyć wniosek.