- Nierówne traktowanie teatrów i kin – ogólnie miejsc kultury – z komunikacją publiczną, kościołami, ślubami i weselami to jest rzecz dla mnie absolutnie niezrozumiała - powiedziała w rozmowie z Onetem Krystyna Janda, prezes Fundacji prowadzącej Och-Teatr i Teatr Polonia.

Inni przedstawiciele kultury mówią, że wprowadzenie nowych obostrzeń może doprowadzić do bankructwa.

Wypowiedzi artystów skomentował europoseł PiS Joachim Brudziński. "Pamiętam jak pani Janda mówiła, że czuje się ob...a przez rząd PIS. Pamiętam te wszystkie gwiazdki , celebrytów ale także (niestety) wybitnych aktorów którzy oszaleli z nienawiści do tego rządu bredzili o faszyzmie i dyktaturze? Dziś jak trwoga to do kogo wyciągają rękę po pomoc?" - pytał na Twitterze.

W serii wpisów Brudziński dodaje, że pamięta "aktorów i reżyserów u boku "wojownika o demokracje" Kijowskiego",

"Pamiętam gwizdy, buczenie i rechot przedstawicieli "elit" artystycznych kiedy kpiono z ofiar katastrofy smoleńskiej. Pamiętam kiedy wyszydzano ministra kultury gdy zapowiadał działania rządu w obszarze szeroko rozumianej kultury narodowej"- dodał.

"Przez lata mówili: "to nie jest nasz rząd". Dziś mówią: to są nasze pieniądze. Dziś mówią: to nasze podatki, rząd i wyszydzane przez nad MKiDN muszą nam pomoc bo my "wielcy artyści" bez ich pomocy zginiemy marnie. Gdzie podziała się ich buta i arogancja Gdzie ich szyderstwo i rechot? Gdzie ich "boCHater" i nadzieja na prawdziwa demokrację Kijowski? " - kontynuował.

"Macie racje, gdy mówicie, że rząd łaski nie robi, gdy pomaga dziś teatrom czy innym instytucjom kultury. Oczywiste jest, że ten rząd i ten minister takiej pomocy udzielą. Ale żenująca jest ta paskudna hipokryzja tych którzy dziś kpią i szydzą, a jutro pochlipują i proszą o pomoc" - zakończył Brudziński.