W czasie negocjacji nad budżetem UE i Funduszem Odbudowy Solidarna Polska stała na stanowisku, że Polska powinna skorzystać z weta, aby w ten sposób sprzeciwić się wcześniejszemu przyjęciu przez UE rozporządzenia wiążącego wypłatę środków unijnych z kryterium praworządności (tego rozporządzenia Polska nie mogła zawetować, ponieważ przyjęte zostało większością kwalifikowaną).

Ostatecznie rząd nie zawetował budżetu uzyskując od UE przyjęcia wykładni wspomnianego wyżej rozporządzenia, doprecyzowującej jego zapisy.

Solidarna Polska zapowiadała wówczas, że sprzeciwi się ratyfikowaniu przez Polskę Funduszu Odbudowy. W ostatnich dniach do sporu w tej kwestii doszło na forum rządu - ratyfikacji sprzeciwili się zasiadający w rządzie ministrowie z Solidarnej Polski.

- W normalnych warunkach, gdyby była alternatywa dla kierunku polityki rządu w stosunku do UE, to byśmy na 100 proc. z niego wystąpili - mówił Ziobro pytany o cały spór w Polsat News.

Minister sprawiedliwości dodał jednak, że "takiej alternatywy nie ma", bo - jak mówił "jest nią tylko gorsze rozwiązanie". Tym rozwiązaniem - jak mówił - jest "dojście do władzy sił, które jeszcze bardziej chcą oddawać suwerenność".

Ziobro przypomniał też, że o skorzystanie z weta ws. Funduszu Odbudowy Solidarna Polska apelowała do premiera Morawieckiego już w lipcu.

Prezes Solidarnej Polski tłumaczył, że jego partia sprzeciwia się "przenoszeniu części suwerennośći do Brukseli".

- Po drugie ten budżet oznacza stworzenie wspólnego długu całej UE i nowych podatków, to z kolei sprawia, że wchodzimy w sferę federalizacji UE z czym się nie zgadzamy. Po trzecie pakiet klimatyczny. Jesteśmy za ekologią, ale roztropnie bronioną, lecz nie kosztem ludzi i ich elementarnych potrzeb życiowych - wyliczał.

Jednocześnie Ziobro przypomniał, że tuż po grudniowym szczycie UE zarząd Solidarnej Polski podjął decyzję, by pomimo jego ustaleń dalej uczestniczyć w Zjednoczonej Prawicy.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Minister sprawiedliwości wyjaśnił, że wyjście Solidarnej Polski z koalicji oznaczałoby przedterminowe wybory.

- Wtedy dojdą do władzy siły, w których jest pani (Marta) Lempart i skrajnie lewicowe ruchy, które chcą, jak PO, federalizować Unię Europejską w państwo, co jest skrajnie niebezpieczne - ocenił.