- Mając na uwadze przedstawione ustalenia i wyniki z kontroli chcę powiedziec, że zdaniem Najwyższej Izby Kontroli nawet sytuacje nadzwyczajne, takie jak stan epidemii, nie mogą stanowić powodu do odstąpienia od konstytucyjnej zasady praworządności i od poszukiwania rozwiązań zapewniających gospodarne wydatkowanie środków publicznych na realizację zadań państwa - oświadczył Marian Banaś. NIK skierowała też zawiadomienia do prokuratury o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy spółek Skarbu Państwa, tj. Poczty Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych.
Budka podkreślał jednak, że decyzje ws. tzw. wyborów kopertowych podejmował premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jacek Sasin.
- Jedno jest pewne: działalność polskiego rządu w tym zakresie była nielegalna. Wybory miały być nielegalne - podkreślił Budka.
Lider PO przypomniał przy okazji, że "tylko Koalicja Obywatelska mówiła: nie weźmiemy udziału w tej farsie". Nawiązał w ten sposób do apelu o bojkot wyborów sformułowanego przez ówczesną kandydatkę Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, Małgorzatę Kidawę-Błońską.
- Każda osoba, która brała udział w wydawanu tych nielegalnych decyzji, prędzej czy później stanie przed sądem - niezależnie od tego czy jest to premier, czy wicepremier - mówił Budka.
- To dzięki Senatowi, Koalicji Obywatelskiej i samorządowi zablokowano nielegalne wybory - podsumował.
Z kolei szef klubu KO, Cezary Tomczyk pytał - w kontekście raportu NIK - "kiedy nastąpi dymisja premiera Morawieckiego, po tym jak NIK ustaliła, że doszło do złamania prawa przy organizacji wyborów".
- Jeśli prezesowi Banasiowi zabraknie odwagi, to ponowimy wnioski do prokuratury ws. Morawieckiego, (szefa KPRM Michała) Dworczyka i (Jacka) Sasina - zapowiedział Tomczyk.
- Pierwszy raz od 30 lat mamy sytuację, w której NIK mówi o tym, że polski premier złamał prawo. Ten dzień z pewnością przejdzie do historii - przekonywał.