Pomysł Platformy, by całkowicie zawiesić finansowanie partii politycznych na dwa lata, stanął jego autorom kością w gardle. Dlaczego? Bo większość posłów nie chce nad nim pracować, nawet koalicyjny PSL. A co grosza, PiS złożyło wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu i ludowcy skłonni są go poprzeć.
[srodtytul]Uzgodnienia na szczycie [/srodtytul]
W tym tygodniu ma się rozstrzygnąć, co dalej z projektem PO. Zapowiedzieli to politycy obu partii koalicyjnych na poprzednim posiedzeniu Sejmu.
Ale w tej sprawie chcieli się najpierw spotkać liderzy PO i PSL – premier Donald Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak. Dlaczego decyzje w tej sprawie muszą zapaść na tak wysokim szczeblu? Bo odrzucenie projektu Platformy w pierwszym czytaniu byłoby prestiżową porażką tej partii.
Jednak – jak powiedział „Rz” Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL – kalendarz obu polityków jest napięty i być może do spotkania w ogóle nie dojdzie.
Co wtedy? Ludowcy nie chcą odpowiedzieć na to pytanie.
– Na razie spotkanie jest zaplanowane, czekamy na rozstrzygnięcia liderów – mówi Żelichowski. I dodaje: – W Sejmie już nie ma o czym rozmawiać.
[srodtytul]Triumf lewicy[/srodtytul]
Tymczasem w Sejmie leży też inny projekt dotyczący finansowania partii: autorstwa Lewicy, który ogranicza finansowanie na dwa lata. W tym tygodniu będzie przesłany do dalszych prac w komisji (jest już po pierwszym czytaniu). Politycy SLD są przekonani, że ludowcy nie zagłosują za przesłaniem do komisji projektu PO, tylko będą pracować nad ich propozycjami.
– Przecież nie są samobójcami – mówi Witold Gintowt-Dziewałtowski z SLD. – Nasz projekt pójdzie do komisji i sądzę, że prace nad nim potoczą się błyskawicznie. Być może nawet zakończą się jeszcze na tym posiedzeniu i będzie można przejść do drugiego czytania.
Według projektu Sojuszu Lewicy Demokratycznej największe ograniczenia dotknęłyby największych partii, mniejsze straciłyby mniej. Politycy SLD przypominają, że za rządów Leszka Millera, kiedy w Polsce tak jak obecnie panował kryzys, Sejm przyjął właśnie taką oszczędnościową ustawę.
Propozycja SLD przewiduje także zakaz prowadzenia kampanii billboardowej. Ludowcy skłonni są poprzeć obie te propozycje.
[srodtytul]Rachuby PO[/srodtytul]
Platforma wciąż ma jednak nadzieję, że PSL nie zagłosuje razem z opozycją za odrzuceniem ich projektu w pierwszym czytaniu, tylko prześle go do dalszych prac w komisji.
– Namawiamy do tego naszego koalicjanta – mówi „Rz” Waldy Dzikowski, wiceszef Klubu PO. – I byłoby najlepiej, żeby powołać nadzwyczajną podkomisję, by pracować w niej nad oboma projektami jednocześnie.