Chodzi o dokumenty, za pomocą których od 2005 r. dziewięć osób podających się za spadkobierców domaga się zwrotu kamienicy w centrum miasta – u zbiegu ulic Wólczańskiej i 6 Sierpnia.

Rzekomi spadkobiercy posługiwali się poświadczonymi notarialnie kserokopiami dokumentów z 1939 r. – Już na podstawie kserokopii udało się ustalić, że dokumenty były podrobione – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Jak? Okazało się, że część kamienicy miała zostać przed wojną nabyta w kancelarii Edwarda Lisowskiego z Warszawy. Jednak taki notariusz nigdy nie istniał. Drugą część nieruchomości podobno sprzedano w kancelarii łódzkiego notariusza Aleksandra Smoleńskiego. – Ale tego dnia i pod wpisanym do aktu numerem repertorium notariusz wykonał zupełnie inne czynności służbowe – mówi Kopania.

Prokuratura zleciła w stołecznym laboratorium analizę. Śledczy chcą ustalić, kto sfałszował dokumenty.

[wyimek]Przez podrobione dokumenty Łódź mogła stracić blisko 60 mln zł[/wyimek]

Do tej pory prokuratorzy w łódzkiej aferze gruntowej zabezpieczyli 57 fałszywych kserokopii. Nie mając samych podróbek, mogli jednak ścigać tylko osoby, które posługiwały się ich kopiami „w celu osiągnięcia korzyści materialnej”. Teraz, gdy podrobione akty wpadły w ich ręce, mogą ścigać osoby, które dokumenty sfałszowały.

Przez „spadkobierców” miasto mogło stracić ok. 60 mln zł. Większość nieruchomości, po które zgłaszały się osoby z fałszywymi aktami, jest położonych w pobliżu popularnego centrum handlowo-usługowego Manufaktura.

Magistratowi udało się już odzyskać w sądzie ponad 0,5 mln zł, które zapłaciło domniemanym spadkobiercom za nieruchomość przy ul. Drewnowskiej 30, oraz z 130 tys. zł odszkodowania za jej użytkowanie.

– Nie było wątpliwości, że podpis notariusza sfałszowano, a w repertorium pod tym samym numerem widniała inna czynność – mówi prokurator Kopania. – Uczestniczyliśmy w procesie, bo taką możliwość daje nam przepis kodeks postępowania cywilnego w paragrafie o ochronie praworządności i interesu społecznego.

Jak ustaliła „Rz”, prokuratorzy biorą udział w jeszcze dwóch sprawach, które dotyczą rzekomych spadków, a Kopania nie wyklucza, że będą się pojawiać także na kolejnych.

Miasto jest stroną w 16 procesach, w których stara się zapobiec przekazaniu nieruchomości na podstawie podrobionych dokumentów.