Dwóch zatrzymanych obywateli USA pojawiło się w środę i czwartek na antenie wenezuelskiej telewizji. Zeznawali oni, że Silvercorp wyznaczyło im jako zadanie przejście kontroli nad lotniskiem w Caracas - co miało umożliwić najemnikom wywiezienie z kraju Maduro. Obaj mężczyźni mają być sądzeni przez wenezuelskie sądy.
Opublikowany przez "Washington Post" dokument może być dużym ciosem dla lidera opozycji, Juana Guaido, który na początku 2019 roku ogłosił się tymczasowym prezydentem Wenezueli oskarżając jednocześnie Maduro o sfałszowanie wyborów prezydenckich w 2018 roku. Od tego czasu w Wenezueli panuje de facto dwuwładza - Guaido za prezydenta kraju uznało ok. 50 państw świata, w tym USA.
Guaido zaprzecza jakoby miał coś wspólnego z próbą obalenia Maduro siłą i negocjacjami z Silvercorp.
Opublikowany przez "Washington Post" dokument zawiera szczegóły dotyczące działań mających doprowadzić do obalenia Maduro. Nie zawiera jednak odpowiedzi na pytanie jak mała grupa komandosów miałaby poradzić sobie z setkami tysięcy żołnierzy i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, którzy są lojalni wobec Maduro.
W czwartek telewizja państwowa w Wenezueli wyemitowała nagranie z Airanem Berry, jednym z pojmanych obywateli USA, który przyznaje, że celem misji najemników miało być przejęcie kontroli m.in. nad siedzibą wywiadu Wenezueli i wywiadu wojskowego tego kraju oraz "dorwanie" Maduro.
Departament Stanu USA pytany o całą sprawę przekonuje, że "reżim Maduro prowadzi szerokie działania dezinformacyjne, które utrudniają oddzielenie faktów od propagandy".
Maduro w czwartek przyznał, że od momentu udaremnienia inwazji najemników na Wenezuelę, wszelkie nieformalne kanały kontaktu władz Caracas z Waszyngtonem zostały zerwane.
Dwie główne partie opozycyjne Wenezueli - Najpierw Sprawiedliwość i Wola Ludu (z tą ostatnią związany jest Guaido) wydały wspólne oświadczenie, w którym zapewniają, że "siły demokratyczne nie finansują aktów przemocy, partyzantki ani grup paramilitarnych".