Rzeczniczka klubowej dyscypliny Iwona Śledzińska-Katarasińska już przygotowuje dla nich pisma. – Zostaną im wręczone na najbliższym posiedzeniu Sejmu – mówi „Rz" Śledzińska-Katarasińska.
Nie chce zdradzić, kogo i jak chce ukarać. Za jedno wyłamanie się z dyscypliny poseł może dostać nawet 1 tys. zł kary.
Jednym z nich jest poseł Grzegorz Raniewicz, który zagłosował za dwiema poprawkami dotyczącymi drogi krajowej dla Chełma. – Ta droga wymaga remontu, miasto nie jest w stanie samo go przeprowadzić – mówi „Rz" Raniewicz. – Mój jeden głos nie spowodował przyjęcia tej poprawki, ale chciałem zwrócić uwagę na problem – dodaje.
Aż cztery razy podczas głosowania nad poprawkami budżetowymi partyjną dyscyplinę złamał krakowski poseł Łukasz Gibała. Głosował m.in. za przekazaniem 26 mln zł na budowę szybkiej kolei w Krakowie, 12 mln – na beskidzką drogę integracyjną, 82 mln – na wschodnią obwodnicę Krakowa. – Niektórzy posłowie wybierają partyjną dyscyplinę, dla mnie jednak ważniejsze są zobowiązania wobec wyborców – mówi „Rz" Gibała. – Podczas kampanii obiecywałem, że będę te inwestycje wspierał, więc jak mógłbym teraz głosować przeciwko.
Na karę jest przygotowany. Wie, że może zapłacić około 4 tys. zł. – Wiem także, że złamanie klubowej dyscypliny może skutkować problemami z miejscem na liście wyborczej – mówi Gibała.
Wśród kilkunastu posłów PO, którzy zagłosowali inaczej niż klub, jest wielu takich, którzy się pomylili. Na przykład poseł i wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski głosował za przekazaniem środków na obwodnicę Kalisza (jego okręg to Koszalin). – Jestem przeciwny tego typu poprawkom regionalnym, rozbijają one budżet – mówi.
Także przez pomyłkę marszałek Sejmu Ewa Kopacz podniosła rękę za przekazaniem 5 mln zł na modernizację linii kolejowej Dębica – Mielec – Ocice.
Rzeczniczka dyscypliny PO zapewnia, że posłowie, którzy po prostu się pomylili, będą mogli liczyć na łagodniejsze traktowanie.