W opublikowanym wczoraj oświadczeniu były szef konserwatystów w PO zapowiada, że w najbliższym czasie ujawni swoje plany na przyszłość, co – jak się dowiedziała „Rz" – oznacza utworzenie nowej partii z PJN i Stowarzyszeniem Przemysława Wiplera.
– Musimy sprzeciwić się polityce Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego i Leszka Millera – mówił Gowin, uzasadniając swoje odejście z partii. – Musimy sprzeciwić się polityce zadłużania Polaków, podnoszenia podatków, utrudniania życia przedsiębiorcom, polityce traktowania obywateli jak dzieci, które wolą słuchać miłych kłamstw i pustych obietnic niż trudnych prawd.
Kiedy nowa partia?
Część działaczy PO uważa, że dobrze się stało, iż Gowin sam odszedł z partii.
– Obraził się, bo przestał być ministrem sprawiedliwości i od tego czasu prowadził grę z Platformą – powiedział krakowski poseł PO Ireneusz Raś.
Jednak Andrzej Halicki, szef mazowieckiej Platformy, nie cieszy się z decyzji Gowina.
– Jeżeli odchodzi niedawny kandydat na szefa partii, to trudno to uznać za pozytywną wiadomość – oznajmił Halicki. I dodał, że liczy na współpracę Gowina z PO.
Trudno się jednak tego spodziewać w takich kluczowych sprawach jak OFE czy finanse państwa, bo Gowin ostatnio bardzo krytykował rząd za niektóre posunięcia w tych dziedzinach, m.in. przejęcie pieniędzy z OFE.
Gowin zamierza budować swoje ugrupowanie w Sejmie z Przemysławem Wiplerem, dziś posłem niezrzeszonym, który odszedł z PiS, uzasadniając tę decyzję skrętem partii w lewo, i Johnem Godsonem, który porzucił PO zaraz po wyborach na szefa partii. Możliwe, że do tej trójki dołączy jeszcze Jacek Żalek, zawieszony na trzy miesiące w prawach członka klubu za łamanie dyscypliny głosowania.
Żalek wczoraj nie chciał komentować decyzji Gowina, ale przyznał, że zrobi to dzisiaj, bo wszyscy go o to pytają. Z nim czy bez niego nowe ugrupowanie może na starcie założyć koło poselskie, bo wystarczy do tego tylko trzech posłów. Gorzej może być z klubem parlamentarnym, bo to wymaga zebrania aż 15 parlamentarzystów i nie wiadomo, czy się uda.
Przemysław Wipler uważa jednak, że wyjście Gowina z PO to moment równie przełomowy jak powstanie w 2001 roku PiS i PO.
– Myślę, że w perspektywie kilku miesięcy powstanie nowa formacja, która przełamie coraz bardziej patologiczny podział polskiej sceny politycznej – mówił Wipler w Sejmie. Podobnego zdania jest Paweł Kowal, lider PJN, która ma być częścią ugrupowania Gowina.
Zdania politologów na temat nowej inicjatywy politycznej są podzielone.
Cicha koalicja z SLD
Wojciech Jabłoński z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że odejście z PO oznacza koniec byłego ministra sprawiedliwości. Ale Wawrzyniec Konarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zdania, że nowa inicjatywa ma szanse na scenie politycznej.
– Ta inicjatywa byłaby jałowa, gdyby PO była zwartą partią, ale tak nie jest – mówi „Rz" Konarski. – W wyborach na szefa partii 20 proc. głosujących wystąpiło przeciwko Tuskowi, a połowa partii w ogóle nie poszła do głosowania, co znaczy, że PO w obecnym kształcie im się nie podoba. To jest spory potencjał. Dlatego pomysły tych nowych trzech tenorów, czyli Gowina, Kowala i Wiplera, mogą trafić na podatny grunt – tłumaczy politolog.
Konarski jest też zdania, że w sytuacji, w jakiej znalazła się Platforma, Donald Tusk powinien jak najszybciej dogadać się po cichu w sprawie przyszłej koalicji z SLD i rozpisać wcześniejsze wybory.
– Bo jak będzie z tym zwlekał i czekał na rozwój sytuacji, to mu się partia posypie i premier przestanie nad czymkolwiek panować – konkluduje Konarski.