- W sensie formalnym oczywiście koalicja istnieje, ponieważ nie poszły żadne wnioski do pana prezydenta o zmianie w składzie Rady Ministrów - stwierdził senator, pytany o aktualną sytuację w Zjednoczonej Prawicy.

Jan Maria Jackowski dodał, że w weekend atmosfera była nerwowa, a konsultacje - bardzo intensywne.

- Myślę, że wszystkie strony tej dyskusji, uczestnicy tych można powiedzieć "cichych dni" w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy w tej chwili bardzo intensywnie rozważają wszelkie możliwe scenariusze - powiedział.

Czytaj także:
Wicerzecznik PiS: Od Solidarnej Polski oczekiwalibyśmy lojalności

W razie rozpadu koalicji Prawo i Sprawiedliwość straci większość w Sejmie. - Chyba wszyscy mają świadomość, że rząd mniejszościowy to nie jest zbyt dobry pomysł, bo w krótkim czasie mógłby oznaczać zmianę marszałka Sejmu i zmiany w prezydium Sejmu - podkreślił Jackowski oceniając, że funkcjonowanie rządu bez większości byłoby "niesłychanie trudne", nawet jeśli uwzględnić, że prezydentem jest wywodzący się z obozu PiS Andrzej Duda. Rozmówca Zuzanny Dąbrowskiej zwrócił też uwagę, że w Senacie większość ma opozycja.

"Ludzie są zaniepokojeni"

Według Jackowskiego, rozmowy w Zjednoczonej Prawicy będą trwały. - Musimy się uzbroić w cierpliwość i poczekać - powiedział polityk.

Senator mówił także, że w ostatnich dniach spotykał się z sympatykami i wyborcami PiS. - Ludzie są wyjątkowo zaniepokojeni, ponieważ istota tego konfliktu czy tego, o co tak naprawdę w tym sporze chodzi, jest głęboko niejasna dla opinii publicznej - i mówię o naszych zwolennikach - podkreślił.

Gość Zuzanny Dąbrowskiej dodał, iż w ostatnich latach obywatele czterokrotnie brali udział w wyborach - samorządowych, europejskich, parlamentarnych i prezydenckich. - Mieliśmy serial kampanii wyborczej, który trwał ok. dwóch lat - zaznaczył.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Ludzie mi zaczynają mówić - panie senatorze, my już do wyborów nie pójdziemy i nie będziemy głosować, bo już jesteśmy znudzeni; daliśmy wam mandat do rządzenia, mieliście komfortowe warunki, czterokrotnie wygraliście wybory i oczekujemy od was, że będziecie w sposób merytoryczny rządzić - relacjonował podkreślając, że takie głosy słyszy w kręgu sympatyków Zjednoczonej Prawicy.

"Potrzebna kultura dialogu, nie strachu"

Jackowski wyraził opinię, że liderzy polityczni powinni brać pod uwagę nastroje społeczne.

- Sądzę, że w tej chwili najlepszym wyjściem z sytuacji jest próba porozumienia, dialogu - mówił o negocjacjach w koalicji. - Tu jest potrzebna kultura dialogu, a nie kultura szantażu i kultura strachu, co kto komu zrobi albo co się stanie, jak ktoś czegoś nie zrobi - dodał.

Zdaniem Jackowskiego, jeśli rząd straci większość to "prędzej czy później" dojdzie do przyspieszonych wyborów. - A ich wynik w obecnej sytuacji nie będzie taki, jak wydawałoby się może niektórym, że będzie - prognozował w rozmowie z Zuzanną Dąbrowską senator PiS.