Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kryteria decydują o tym, że nazwanie prezydenta „zdrajcą” jest dopuszczalne, a krytyka policji już nie.
  • Skąd biorą się zarzuty o stronniczość Komisji Etyki i jak jej skład wpływa na podejmowane decyzje.
  • Dlaczego obecne sankcje wobec posłów są nieskuteczne i jakie kary finansowe mogą je wkrótce zastąpić.

„Kolejne szkodliwe weto narodowego zdrajcy” – w ten sposób w mediach społecznościowych napisał o prezydencie Karolu Nawrockim poseł KO Robert Kropiwnicki, były wiceminister aktywów państwowych. Słowa te były reakcją na lipcową decyzję prezydenta o skierowaniu do ponownego rozpatrzenia przez Sejm ustawy o statusie osoby najbliższej, umożliwiającej m.in. legalizację związków jednopłciowych.  Komisja Etyki Poselskiej uznała te słowa za dopuszczalne i 20 października umorzyła sprawę posła Kropiwnickiego.

Komisja Etyki wyjątkowo rygorystycznie ocenia zachowanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ukarała go już dziewięciokrotnie

Komisja Etyki powstała w latach 90. ubiegłego stulecia, by podnieść poziom debaty parlamentarnej. Formalnie do jej zadań należy m.in. upowszechnianie wśród posłów zasad etycznych, ale w praktyce skupia się na ich karaniu. Do dyspozycji ma trzy rodzaje sankcji: zwrócenie uwagi, upomnienie lub naganę. I, przynajmniej z założenia, działa w sposób ponadpolityczny. Każdy klub ma w komisji jednego reprezentanta, a przewodniczący jest rotacyjny.

O ostatnim posiedzeniu komisji, które miało miejsce 20 października, było głośno w mediach, bo komisja zdecydowała o ukaraniu naganą prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Poszło o wypowiedź prezesa na placu Piłsudskiego w Warszawie, podczas miesięcznicy katastrofy smoleńskiej 10 lipca.

Tego dnia z grupą polityków PiS i szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim udał się, jak co miesiąc, z wieńcami pod pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Ponieważ na miejscu było wielu protestujących, politycy PiS nie zostali dopuszczeni przez policję do pomnika zmarłego prezydenta.

– Mamy do czynienia w istocie w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego będą musiały być wyciągnięte wnioski – powiedział Kaczyński, zmierzając przed pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Dodał, że jeśli chodzi o służby mundurowe: „trzeba będzie wszystko budować od początku, trzeba będzie powołać jakąś gwardię obywatelską”.

Wniosek o ukaranie Kaczyńskiego skierowała do Komisji Etyki Poselskiej posłanka KO Maria Małgorzata Janyska. – Nie mam wątpliwości, że to jest celowe podważanie zaufania do instytucji państwa wobec służby policji, która wykonuje swoje obowiązki zgodnie z prawem – mówiła podczas posiedzenia posłanka Janyska, a z tą opinią zgodzili się członkowie komisji. Za ukaraniem naganą głosowało czworo posłów, przeciwnych było dwóch.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński ukarany za nazwanie policjantów „bojówkami”. Jest decyzja komisji etyki

Zanim komisja ukarała Kaczyńskiego, umorzyła sprawę Kropiwnickiego. Zdaniem opozycji, brak jest tu symetrii 

Informacja ta szybko przedostała się do mediów. Jak jednak wynika ze stenogramów z posiedzenia, kilka dni temu opublikowanych na stronach Sejmu, nie była to jedyna sprawa rozpatrywana tego dnia przez komisję. Chwilę wcześniej umorzyła sprawę posła Kropiwnickiego.

Jeszcze w marcu nazwał prezydenta zdrajcą, a kilka miesięcy później powtórzył swoją opinię. Wpis o treści „Nawrocki okazał się narodowym zdrajcą i zwykłym tchórzem” opublikował przy okazji weta do ustawy o unijnym programie pożyczkowym SAFE. Po wecie dotyczącym ustawy o statusie osoby najbliższej, Kropiwnicki przywołał go jeszcze raz, tyle że z nowym opisem.

Jak argumentował podczas posiedzenia komisji Kropiwnicki, Nawrocki nie dokonał zdrady w rozumieniu kodeksu karnego, lecz była to rather „wypowiedź publicystyczna, jak to w mediach społecznościowych”. – To jest bulwersujące dla dużej grupy społecznej i ta ustawa o związkach partnerskich jest oczekiwana przez znaczną część społeczeństwa. Prezydent, który ma służyć całemu narodowi, przysięga przestrzegać Konstytucji, jest strażnikiem Konstytucji, działa wbrew chociażby art. 32 Konstytucji, który mówi o równości – wywodził Kropiwnicki.

Zgodziła się z tym komisja, która umorzyła sprawę stosunkiem głosów trzech do dwóch przy jednym wstrzymującym. Gdy płynnie przeszła do rozpatrzenia wniosku dotyczącego Jarosława Kaczyńskiego, posłowie koalicji podnieśli sprzeciw.

64 uchwały

podjęła w tej kadencji Komisja Etyki Poselskiej.

Tylko sześć dotyczy posłów koalicji.

– Biorąc pod uwagę poprzednią sprawę, nie wydaje mi się, żeby określenie „bojówka rządzącej partii” było jakoś przesadnie bardziej nagannym i ostrym określeniem od „zdrajcy”. Wydaje mi się, że jest to po prostu określenie mocno publicystyczne i mam nadzieję, że komisja potraktuje to w taki sam sposób, sądząc po tym, jaką wykładnię zrobiła właśnie podczas poprzedniej sprawy – mówił Witold Tumanowicz z Konfederacji.

Jednak członkini komisji Agnieszka Hanajczyk z KO odpowiedziała, że słowa Kropiwnickiego były po prostu lepiej uargumentowane. – Chciałabym tylko zwrócić uwagę, że zasadnicza różnica między tymi sprawami polega na tym, że poseł Kropiwnicki dokonał szczegółowego uzasadnienia postrzegania prezydenta jako głowy państwa i tego, co się stało. Do tej pory nie wiem, co kieruje panem posłem Kaczyńskim, i co chciał powiedzieć – uzasadniała tuż zanim komisja wlepiła Kaczyńskiemu naganę.

Czytaj więcej

Niespodziewana dymisja wiceministra aktywów państwowych

Zdaniem opozycji komisja jest stronnicza. Ale i tak z jej kar niewiele wynika 

– To nie pierwszy raz, gdy komisja podejmuje decyzje ściśle według klucza politycznego – krytykuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” poseł Jacek Świat, jedyny reprezentant PiS w komisji. – Mój klub składał w tej kadencji wiele wniosków w tej komisji, ale niestety odbijały się od ściany, bo w wielu przypadkach nie były w ogóle procedowane. A szczególnie chętnie komisja karze prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jest w zasadzie łapany na „byle czym” – narzeka poseł Świat.

Rzeczywiście, Jarosław Kaczyński jest najczęściej karanym posłem przez Komisję Etyki Poselskiej. W tej kadencji wlepiła mu już aż dziewięć kar. I prawdą jest też, że Komisja zdecydowanie częściej karze posłów opozycji. Na 64 takie decyzje tylko sześć dotyczyło posłów koalicji rządzącej.

Zdaniem Jacka Świata stronniczość komisji jest pochodną przepisów dotyczących ustalania jej składu. – Zasada polegająca na tym, że każdy klub ma jednego członka, miała z założenia sprzyjać apolityczności komisji. W praktyce spowodowała, że większość mają w niej od wielu kadencji kluby tworzące obecną koalicję – tłumaczy.

Czytaj więcej

Przeproś albo płać. Czy tak będą dyscyplinować posłów?

Czy rzeczywiście komisja jest stronnicza? – W mojej sprawie zachowała się obiektywnie. Czym innym jest ostra krytyka polityka, a czym innym formacji mundurowej, po prostu wykonującej swoje polecenia służbowe – mówi nam poseł Kropiwnicki. Zaś reprezentant PSL Zbigniew Sosnowski mówił podczas ostatniego posiedzenia, że „przed obliczem komisji w 70 proc. stają posłowie opozycji, bo ich język jest bardziej barwny”.

Co kary wymierzane tak często posłom opozycji oznaczają dla nich w praktyce? Niewiele, bo nie wiążą się z nimi żadne sankcje, np. finansowe. Zmienić chciałaby to sama komisja. Podczas ostatniego posiedzenia, zaraz po ukaraniu Kaczyńskiego, przeprowadziła dyskusję na temat nowych rodzajów kar. Szefowa komisji Elżbieta Burkiewicz z klubu Centrum powiedziała kilka dni temu Polskiej Agencji Prasowej, że chciałaby rozszerzyć katalog sankcji o kary finansowe, a jednym z rozważanych rozwiązań jest odebranie posłowi 10 proc. uposażenia.