Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kulisy i możliwe konsekwencje planowanego odejścia kluczowej postaci w polskich służbach specjalnych.
  • Kto może zostać jego następcą i dlaczego rozważane są dwie skrajnie różne kandydatury.
  • Jakie ważne zmiany w nadzorze nad kontrolą operacyjną udało mu się ostatnio wprowadzić.

Radosław Kujawa, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i zastępca Tomasza Siemoniaka, toczy rozmowy o zmianie swojej funkcji, co udało się potwierdzić „Rz” w dwóch niezależnych źródłach.

Zapytaliśmy więc samego zainteresowanego, czy odchodzi i przechodzi do służby w dyplomacji? Generał stwierdził, że już od dwóch lat słyszy informacje, że przestanie pełnić obowiązki. Dodał, że na razie nie odchodzi, a tego, czy coś się stanie „za kilka miesięcy, nikt nie wie”. Dodał też, że to są zbyt złożone kwestie na jednoznaczne odpowiedzi. Ostatecznie stwierdził: „te dni wprowadzają tyle danych, że lepiej napisać, że nie komentuję”.

Czytaj więcej

Żołnierz podejrzany o szpiegostwo zatrzymany w Łodzi. Miał przy sobie telefony i dokumenty

Warto zaznaczyć, że jego odejście nie ma nic wspólnego z sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego, a rozmowy w tej sprawie trwają już od kilku tygodni.

Radosław Kujawa, człowiek służb od zawsze

Radosław Kujawa jest w rządzie obok Tomasza Siemoniaka kluczową postacią, jeśli chodzi o nadzór nad służbami. W latach 2008–2015 był szefem Służby Wywiadu Wojskowego. Od 1992 r. służył w zarządzie wywiadu, następnie w kontrwywiadzie UOP i ABW, był też dyrektorem Centrum Analiz ABW i dyrektorem w Agencji Wywiadu. Jest absolwentem historii na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 80. XX w. był działaczem podziemnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Z informacji „Rz” wynika, że jest on przymierzany do objęcia placówki dyplomatycznej w jednym z europejskich krajów. Jednak wybór kandydata, a następnie powołanie ambasadora, jest wielostopniowe i trwa wiele miesięcy. Kandydaturę zaproponowaną przez ministra spraw zagranicznych opiniuje na niejawnym posiedzeniu Konwent Służby Zagranicznej. Musi on następnie zostać zaakceptowany przez premiera. Następnie w procedurze poufnej MSZ występuje o udzielenie wstępnej zgody przez państwo przyjmujące danego kandydata. Po jej uzyskaniu opinię wydaje Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych. Ostatecznie to Prezydent RP mianuje ambasadora na wniosek ministra. Akt mianowania wymaga kontrasygnaty premiera. Prezydent wystawia też listy uwierzytelniające. Wydaje się, że nawet jeśli prezydent Karol Nawrocki nie zgodzi się na Kujawę jako ambasadora, to po prostu obejmie on stanowisko jako chargé d’affaires.

Kto może zostać następcą Kujawy?

Kto może zostać jego następcą? Jeden z polityków koalicji w rozmowie z „Rz” stwierdza, że najpewniej będzie to osoba wywodząca się ze służb, która wie, jak ten świat funkcjonuje. Inny z naszych rozmówców uważa przeciwnie, że jest to stanowisko polityczne i najpewniej obejmie je polityk. No ale przeciw takiej teorii przemawia fakt, że Kujawa w momencie objęcia stanowiska, politykiem nie był.

Czytaj więcej

Gen. Kujawa o ucieczce sędziego Szmydta: Wiedza o informacjach niejawnych w rękach wrogich służb

W ostatnim czasie Kujawie udało się doprowadzić do przyjęcia ustawy o wzmocnieniu nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną. Jak informuje rząd, jej „najważniejszym rozwiązaniem jest rozszerzenie uprawnień sądów do nadzorowania kontroli operacyjnej prowadzonej przez uprawnione służby, w tym służby specjalne, policję, Straż Graniczną oraz Żandarmerię Wojskową. Po zakończeniu kontroli sąd będzie otrzymywał informację o jej wynikach, a na swoje żądanie także informacje o jej przebiegu wraz z materiałami zgromadzonymi podczas czynności operacyjnych. Nowe przepisy umożliwią również sądowi lub prokuratorowi zakończenie kontroli operacyjnej na każdym etapie jej prowadzenia, jeśli będzie to uzasadnione zgromadzonym materiałem”. To pokłosie inwigilacji Pegasusem, która miała miejsce w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Z drugiej strony, służby fatalnie kooperowały z komisją sejmową, która miała tę sprawę wyjaśnić, a jej przewodnicząca Joanna Kluzik-Rostkowska wielokrotnie narzekała, że nie chcą udostępnić wystarczającej liczby informacji.Także z Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych można usłyszeć, że współpraca jest daleka od ideału.