Państwowa Komisja Wyborcza przedstawiła propozycję zmiany podziału mandatów między okręgi sejmowe. Korekty wymaga aż 23 z 41 okręgów, ponieważ obecny podział nie odpowiada zmianom demograficznym, jakie zaszły w Polsce. Choć przesunięcie mandatów mogłoby wpłynąć na wyniki poszczególnych ugrupowań, jego polityczne konsekwencje byłyby niewielkie.

Socjolog polityki Jarosław Flis przygotował symulację, w której sprawdził, jak proponowane przez PKW zmiany wpłynęłyby na podział mandatów między partiami. Jak informuje Wirtualna Polska, ekspert wykorzystał wyniki ośmiu wcześniejszych głosowań, obejmujących wybory parlamentarne z 2019 i 2023 roku, wybory samorządowe, europejskie i prezydenckie.

PiS i Lewica mogą zyskać mandaty. KO i Konfederacja stracą

Z obliczeń wynika, że na korekcie podziału mandatów przeciętnie zyskałyby Prawo i Sprawiedliwość oraz Nowa Lewica. Pierwsze ugrupowanie mogłoby liczyć na 0,9 mandatu więcej, podobnie jak drugie.

Koalicja Obywatelska traciłaby średnio jeden mandat, a Konfederacja 0,8 mandatu. Dla koalicji PSL i Polski 2050, startującej wcześniej jako Trzecia Droga, zmiana byłaby praktycznie neutralna.

Czytaj więcej

Nawrocki podpisał osiem ustaw i zawetował trzy. Prezydencki sprzeciw wobec noweli Kodeksu wyborczego

Są to średnie wartości z symulacji opartych na wcześniejszych wyborach, a nie prognoza wyników następnego głosowania.

– Generalnie widać, że straty Platformy się znoszą z zyskami Nowej Lewicy, a z kolei PiS zyskuje kosztem Konfederacji, a dla Trzeciej Drogi korekta nie robi różnicy. Więc trudno uznać to za fundamentalne zmiany. Partie tracą więcej na rozłamach niż na korekcie mandatów – powiedział Jarosław Flis w rozmowie z Wirtualną Polską.

Ekspert wyjaśnił, że w wielu okręgach o przyznaniu ostatniego mandatu decydują niewielkie różnice w liczbie głosów. Dlatego zmiana liczby miejsc przypadających na dany okręg nie musi oznaczać wyraźnej korzyści dla konkretnego ugrupowania.

Czytaj więcej

Były członek PKW o wecie prezydenta dot. kodeksu wyborczego: W tej ustawie nie chodziło tylko o mandaty

Flis zwrócił również uwagę na polityczny mechanizm utrudniający wprowadzenie korekty. Posłowie reprezentujący okręgi, które miałyby stracić mandat, sprzeciwiają się zmianom. Natomiast parlamentarzyści z okręgów, w których liczba miejsc miałaby wzrosnąć, nie zabiegają o nie równie zdecydowanie.

Warszawa i Wrocław zyskają najwięcej. Zmiany w 23 okręgach

Obecny podział mandatów sejmowych obowiązuje od 2011 roku. Od tego czasu zmieniła się liczba mieszkańców poszczególnych regionów, a wraz z nią proporcje między liczbą osób przypadających na jeden mandat.

PKW oparła swoje wyliczenia na danych z Centralnego Rejestru Wyborców według stanu na 30 września 2026 roku. Obecna norma przedstawicielska wynosi 76 313 osób na mandat.

Czytaj więcej

Wybory: Warszawa będzie mieć więcej posłów, Katowice i Łódź - mniej

Największe zwiększenie liczby mandatów komisja proponuje w okręgu Warszawa II, obejmującym miejscowości podwarszawskie. Liczba posłów wybieranych w tym okręgu miałaby wzrosnąć z 12 do 15. Z kolei Wrocław zyskałby dwa mandaty – zamiast 14 wybierano by tam 16 posłów.

Po jednym mandacie więcej przypadłoby między innymi okręgom obejmującym Warszawę, Kraków, Rzeszów, Gdańsk, Słupsk, Konin, Piłę i Poznań.

Czytaj więcej

Wybory do Sejmu i Senatu nie będą równe. Sejm nie zdąży tego zmienić

Zmniejszenie liczby mandatów o jeden proponuje się natomiast w 13 okręgach, między innymi w Legnicy, Wałbrzychu, Toruniu, Lublinie, Chełmie, Łodzi, Opolu, Kielcach, Elblągu, Olsztynie i Koszalinie oraz dwóch okręgach katowickich.

Liczba posłów w całym Sejmie pozostałaby niezmieniona i nadal wynosiłaby 460.

Zmiany demograficzne powinny wpłynąć również na podział mandatów senatorskich. PKW wskazuje, że województwa mazowieckie i małopolskie mają zbyt małą reprezentację w Senacie w stosunku do liczby mieszkańców, natomiast województwo śląskie jest nadreprezentowane.

Karol Nawrocki zawetował zmianę zasad. Sejm musi podjąć decyzję

Aby nowy podział mandatów mógł obowiązywać w następnych wyborach parlamentarnych, konieczna jest zmiana przepisów. Sejm powinien ją uchwalić najpóźniej do 15 maja 2027 roku.

Problem polega na tym, że podobne wnioski PKW pozostają niezrealizowane od wielu lat. Komisja występuje o zmianę podziału mandatów od 2014 roku, ale kolejne większości parlamentarne nie zdecydowały się na przeprowadzenie korekty.

Czytaj więcej

Rozłam PiS uderzy w finanse partii. Morawiecki jest w stanie zebrać 30 mln złotych

We wrześniu Sejm uchwalił nowelizację kodeksu wyborczego, która przewidywała wprowadzenie automatycznego mechanizmu dostosowywania liczby mandatów do zmian demograficznych. Korekt dokonywałaby PKW w drodze obwieszczenia, bez konieczności każdorazowego uchwalania ustawy.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował jednak nowe przepisy 15 października. Nie zakwestionował samej potrzeby zmiany liczby mandatów w okręgach, lecz sposób jej przeprowadzania. W ocenie prezydenta takie decyzje powinny być podejmowane w drodze ustawy, a nie obwieszczenia PKW.

Czytaj więcej

Najbardziej prorosyjska partia w Polsce z odrzuconym sprawozdaniem

– My chcieliśmy przekazać te kompetencje PKW, by uniknąć sytuacji, że Sejm raz taką ustawę uchwali, innym razem nie – wyjaśnił Wirtualnej Polsce poseł KO Mariusz Witczak.

Parlament będzie musiał zatem zdecydować, czy przeprowadzić korektę podziału mandatów według obecnych przepisów, wymagających uchwalenia zmian ustawowych.