– Kochani, jesteśmy w firmie na Białorusi. Zakupiliśmy dzisiaj, nie jako partia polityczna Front, tylko jako osoby prywatne, żeby nie dać powodu, broń Boże, do tego, że można byłoby rozwiązać partię polityczną Front – 20 pakietów pierwszej pomocy medycznej na polu walki – powiedział w nagraniu wyemitowanym w lipcu w mediach społecznościowych Krzysztof Tołwiński, były wiceminister skarbu w rządzie PiS. Poinformował w nim, że pakiety te zostaną przez „współpracującą Liberalno‑Demokratyczną Partię Białorusi” przekazane „żołnierzom Federacji Rosyjskiej, chłopakom w okopach, jako pomoc humanitarna, pomoc medyczna”.

Polityk zwrócił się też do Polaków o wsparcie. – Nic pozytywniejszego nie możecie zrobić, niż pokazać zgodnie z prawem, zgodnie z sumieniem, tę pomoc humanitarną, pomoc medyczną, którą świadczycie – stwierdził.

Nagranie o apteczkach dla rosyjskich żołnierzy wywołało burzę w polskich mediach. I nie był to pierwszy raz, gdy Front, najbardziej prorosyjska i probiałoruska partia legalnie działająca w Polsce, wywołała kontrowersje. Zaś wątpliwości wciąż przybywa. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, na początku października Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie Partii Front za 2025 r..

PKW: Sprawozdanie partii Front nie odpowiadało standardom jawności ugrupowań politycznych

Partia Front złożyła sprawozdanie na tych samych zasadach jak wszystkie legalnie zarejestrowane ugrupowania w Polsce. Wykazała w nim przychód w wysokości 14,2 tys. zł, pochodzący wyłącznie z darowizn. Poza tym do wszystkich rubryk wpisała zero. Jednak Państwowa Komisja Wyborcza, badająca sprawozdanie, stwierdziła, że z historii rachunku bankowego wynika nieco inna kwota wpłat, ponadto uznała, że partia otrzymała świadczenia niepieniężne, polegające na administrowaniu stroną internetową, utrzymaniu domeny i serwera.

Czytaj więcej

Były członek PKW o wecie prezydenta dot. kodeksu wyborczego: W tej ustawie nie chodziło tylko o mandaty

To jednak tylko początek błędów stwierdzonych przez PKW. Jak pisze w swojej uchwale Państwowa Komisja Wyborcza, partia nie dołączyła do sprawozdania wykazów szczegółowych źródeł pozyskania środków finansowych oraz wydatków z Funduszu Wyborczego, a także umowy rachunku bieżącego z historią wpłat za cały 2025 r.. „Partia nie zrealizowała zatem spoczywającego na niej obowiązku prawnego rzetelnego i zgodnego ze stanem faktycznym przygotowania i przedstawienia sprawozdania finansowego, a wraz z nim kompletnej, uporządkowanej dokumentacji finansowej” – pisze PKW. „Takie działanie Partii przeczy konstytucyjnej zasadzie jawności finansowania partii politycznych” – ocenia Komisja.

„Brakujące dokumenty zostały złożone dopiero w odpowiedzi na wezwanie Państwowej Komisji Wyborczej” – kontynuuje PKW, zaznaczając, że nie rozwiązało to wszystkich wątpliwości. Okazało się, że partia nie była w stanie zweryfikować, czy części wpłat nie dokonały osoby z zagranicy, co byłoby naruszeniem ustawy o partiach politycznych. Jak wynika z uchwały PKW, sporna kwota była niewielka, bo wynosiła tylko 160 zł, ale i tak przyjęcie tych środków spowodowało odrzucenie sprawozdania. PKW stwierdziła też, że partia nie publikuje w internecie wymaganych prawem rejestrów umów i wpłat.

Krzysztof Tołwiński mówi „Rzeczpospolitej”, że partia nie ma sobie wiele do zarzucenia. – Po prostu, w odróżnieniu od bogatszych partii, nie korzystamy z profesjonalnej księgowości. Musieliśmy to robić na piechotę – tłumaczy. – Zgadzamy się z uchwałą PKW, przyznajemy się do błędów, partie polityczne powinny być profesjonalne, czyste i odpowiednio nadzorowane – zaznacza Tołwiński.

Były wiceminister z PiS nie ukrywa swoich związków z reżimem Aleksandra Łukaszenki. Podpisał oficjalną umowę

Jednak jest to tylko kolejna z wielu kontrowersji wokół ugrupowania Krzysztofa Tołwińskiego. On sam najważniejszą w swojej karierze funkcję publiczną pełnił w 2007 roku, gdy był wiceministrem skarbu państwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Trzy lata później został posłem PiS w miejsce Krzysztofa Putry, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jednak wiązanie go wyłącznie z Prawem i Sprawiedliwością byłoby dużym uproszczeniem, bo w swoim politycznym życiu zaliczył współpracę również z takimi ugrupowaniami jak PSL, Kukiz’15 i Konfederacja. W 2023 r. zarejestrował partię Front.

Czytaj więcej

Rosjanie świętowali w Warszawie. Wśród uczestników były poseł PiS i prorosyjscy działacze

Szybko okazało się, że jest to najbardziej prorosyjska partia działająca w Polsce. Choć ściślej należałoby nazwać ją probiałoruską, bo większość ciepłych gestów Tołwiński wykonuje właśnie w stronę Białorusi. A także, konkretniej, na Białorusi, gdzie Tołwiński przyjmowany jest jako pełnoprawny lider polityczny.

W 2024 r. partia Front podpisała oficjalne porozumienie z Liberalno‑Demokratyczną Partią Białorusi, jedną z czterech legalnie działających w tym kraju. A rok później Tołwiński wraz z innym byłym posłem PiS, Wacławem Klukowskim, wybrali się na Białoruś, by wystąpić w roli obserwatorów nieuznanych przez Zachód, oficjalnie wygranych przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich. Tołwiński i Klukowski odbyli prawdziwe tournée po reżimowych mediach, a z ich wypowiedzi wynikało, że obserwacja wypadła pomyślnie dla białoruskiego procesu wyborczego. – Te wybory różnią się od polskich z bardzo prostego powodu. To dzień demokracji i wyborcy to czują, przychodząc na wybory. Oprócz głosowania mogą coś zjeść, coś kupić, a także obejrzeć występy zespołów artystycznych – zachwalał Klukowski dla agencji BiełTA.

Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, Tołwiński co roku rejestruje 9 maja na Cmentarzu‑Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich zgromadzenie publiczne w obchodzonym przez Rosję Dniu Zwycięstwa. Celem jest de facto ochrona ambasadora Rosji składającego wiązankę na cmentarzu. Robione jest to po to, by nie doszło do sytuacji takiej jak w 2022 r., po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdy ambasador został oblany czerwoną farbą.

Ekspert: Środowiska prorosyjskie, w tym partia Tołwińskiego, wychodzą z politycznego marginesu 

Co dla partii Front oznacza odrzucenie sprawozdania przez PKW? Ponieważ jest ono ugrupowaniem nieotrzymującym subwencji z budżetu państwa, uchwała PKW nie rodzi konsekwencji prawnych. Jednak jest ona wymowna, bo odkąd na początku 2023 r. PiS zliberalizował przepisy ustawy o partiach politycznych, przypadki odrzucenia przez PKW sprawozdań finansowych ugrupowań należą do rzadkości.

Zdaniem Stanisława Żaryna, byłego pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej i byłego doradcy prezydenta, odrzucenie sprawozdania przez PKW jest niepokojącym sygnałem. – Obserwując linię polityczną tego środowiska, można stawiać pytania o możliwe finansowanie ze Wschodu, choć zbadanie tego wątku byłoby domeną kontrwywiadu, a nie Państwowej Komisji Wyborczej – mówi.

Czytaj więcej

Teorie spiskowe Grzegorza Brauna. Z jego słów wypływa rosyjska terminologia

I dodaje, że środowiska takie jak partia Front, działające do niedawna na politycznym marginesie, zaczynają rosnąć w siłę. – Dotąd były co prawda wykorzystywane przez białoruską i rosyjską propagandę, jednak ich wpływ na życie publiczne był znikomy. Wskutek rosnącej popularności Grzegorza Brauna tego typu środowiska zyskały platformę, która może je realnie wprowadzić do parlamentu. Zaś powstanie jawnie prorosyjskiej siły w Sejmie groziłoby sabotażem działań w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. To mogłoby okazać się bardzo kosztowne dla państwa polskiego – prognozuje Żaryn.