W sobotę w największych włoskich miastach odbyły się demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia. Protesty zorganizowano tydzień po zamieszkach, które wybuchły w różnych częściach kraju. Tym razem również doszło do incydentów z użyciem przemocy, choć ich przebieg różnił się w zależności od miasta.
Jak informuje agencja Reutera, do starć między demonstrantami a funkcjonariuszami policji doszło w Turynie, Rzymie i Bolonii. Z kolei w Mediolanie protesty miały w większości pokojowy charakter.
W związku z obawami przed ponownymi zamieszkami włoskie władze zdecydowały się na wprowadzenie wzmożonych środków bezpieczeństwa. Na ulicach pojawiły się liczne oddziały policji, a wiele sklepów zostało zamkniętych w obawie przed możliwymi zniszczeniami.
Czytaj więcej
Setki tysięcy osób wyszły w sobotę na ulice francuskich miast, protestując przeciwko rosnącym kosztom życia i nierównościom społecznym. W wielu mie...
Włoska policja przygotowywała się na kolejne zamieszki. Jedna osoba zatrzymana
Sobotnie demonstracje odbyły się tydzień po gwałtownych protestach, podczas których uczestnicy starli się z policją, plądrowali sklepy i niszczyli budynki. Po tym, jak w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się wezwania do organizowania kolejnych protestów, włoskie służby rozpoczęły przygotowania do zabezpieczenia zgromadzeń.
W sobotę rano włoska policja poinformowała o zatrzymaniu osoby podejrzewanej o związek z organizacją tzw. Ruchu 17 Października, odpowiedzialnego za protesty z poprzedniego weekendu. Przewieziono ją do komendy policji w Mediolanie w celu przesłuchania.
Pomimo starć, do których doszło w kilku miastach, media informują, że podczas sobotnich demonstracji nie zaobserwowano przypadków plądrowania sklepów ani niszczenia mienia.
Protesty w Belgii. Demonstranci domagają się większych nakładów na edukację
Do demonstracji doszło w sobotę również w Belgii. W Brukseli setki protestujących, w większości młodych ludzi, zgromadziły się, aby domagać się poprawy warunków w systemie edukacji.
Uczestnicy protestów apelowali o zwiększenie finansowania szkolnictwa, a także oskarżali policję o stosowanie nadmiernej przemocy. Sobotnie zgromadzenie było kontynuacją demonstracji organizowanych w Belgii w ostatnich miesiącach.
Jak relacjonują belgijskie media, podczas protestów doszło do starć między demonstrantami a funkcjonariuszami. Policja użyła gazu łzawiącego i pieprzowego. Skala sobotnich zamieszek była jednak znacznie mniejsza niż podczas protestów, do których doszło w Belgii tydzień wcześniej. Starcia w Brukseli były również zdecydowanie mniej gwałtowne niż wydarzenia w sąsiedniej Francji.
Czytaj więcej
Francja przygotowuje się na kolejną falę protestów. Po ubiegłotygodniowych zamieszkach i aktach grabieży władze zmobilizowały na sobotę 70 tys. pol...
Starcia demonstrantów z policją w Brukseli. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego
Podczas jednego z sobotnich incydentów w Brukseli demonstranci zaczęli uciekać przed ścigającymi ich policjantami, a część protestujących przewróciła się na ziemię. Jak podaje agencja Reutera, która powołuje się na świadka zdarzenia, funkcjonariusze uderzali i kopali jednego z demonstrantów.
W innym miejscu protestujący rzucali znaki drogowe oraz inne przedmioty na stertę wypożyczanych hulajnóg i rowerów, po czym próbowali ją podpalić.
Pomimo tych wydarzeń brukselska policja przekazała w wydanym oświadczeniu, że podczas sobotnich protestów nie doszło do poważnych incydentów. Funkcjonariusze podkreślili, że podjęli działania mające na celu – jak zaznaczono – „zapewnienie utrzymania porządku publicznego i bezpieczeństwa wszystkich osób”.
Policja w Brukseli poinformowała również o zatrzymaniu dziewięciu osób. Pięć osób zostało tymczasowo zatrzymanych za zakłócanie porządku publicznego. Kolejne cztery zatrzymano zaś w związku z posiadaniem niedozwolonej broni oraz podżeganiem do zamieszek.