Francja przygotowała się na kolejną falę protestów. Po ubiegłotygodniowych zamieszkach i aktach grabieży władze zmobilizowały na sobotę 70 tys. policjantów. Służbom przekazano do dyspozycji m.in. śmigłowce, pojazdy opancerzone i armatki wodne.
Protesty we Francji. Zatrzymano prawie tysiąc osób
W sobotę we Francji odbyły się kolejne masowe demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia i pogłębiającym się nierównościom społecznym. Protesty zorganizowano tydzień po gwałtownych zamieszkach, podczas których w Paryżu i innych miastach dochodziło do grabieży, niszczenia sklepów oraz starć z policją. Tym razem francuskie władze zdecydowały się na znaczne zwiększenie obecności służb bezpieczeństwa. Choć w kilku miastach ponownie doszło do konfrontacji demonstrantów z funkcjonariuszami, skala przemocy była dużo mniejsza niż wcześniej.
Szef MSW Francji Laurent Nunez poinformował w sobotę wieczorem, że podczas demonstracji, które odbyły się w kraju tego dnia, zatrzymano prawie 1000 osób. Zastrzegł, że liczba ta wzrośnie. Przyznał, że dochodziło do zniszczeń i grabieży, ale zapewnił, że policja zapobiegła wielu innym przestępstwom tego typu.
Nunez na briefingu dla prasy powiedział także, że dane dotyczące zatrzymań nie są ostateczne, i przypomniał, że podczas zamieszek przed tygodniem o tej samej porze liczba zatrzymanych wynosiła ponad 380 osób (a ostatecznie było ich ponad 2 tys. - PAP). Przekonywał, że przypadki grabieży były nie do porównania z ubiegłym tygodniem, a wielu takim próbom policja zapobiegła. Zapewnił, że również dzięki działaniom policji nie doszło do „zorganizowanych ataków na budynki publiczne, jak 17 października”.
Szef resortu ocenił, że ogółem demonstracje, których odnotowano 289, przebiegły dobrze. Jak relacjonował, na końcu demonstracji w Paryżu pojawiły się grupy ultralewicy, które atakowały policjantów. Krótko po briefingu ministra prefektura policji podała, że manifestacja została „całkowicie rozproszona”.
Czytaj więcej
Francja przygotowuje się na kolejną falę protestów. Po ubiegłotygodniowych zamieszkach i aktach grabieży władze zmobilizowały na sobotę 70 tys. pol...
Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych
Większość sobotniej demonstracji w Paryżu przebiegła spokojnie. Dopiero pod koniec protestów doszło do konfrontacji między funkcjonariuszami a niewielkimi grupami zamaskowanych ludzi. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, próbując rozproszyć uczestników zajść.
Sytuacja była jednak znacznie spokojniejsza niż podczas protestów z poprzedniej soboty. Wówczas w stolicy dochodziło do licznych grabieży i aktów wandalizmu, a uczestnicy zamieszek niszczyli sklepy oraz inne obiekty.
W Nicei, na południu Francji, doszło do starć między demonstrantami i zwolennikami skrajnej prawicy. Trzy osoby zostały ranne.
Do poważniejszych konfrontacji doszło także w Marsylii, drugim co do wielkości mieście Francji. Grupy demonstrantów przeciągały na jezdnię duże metalowe płyty, blokując ruch uliczny, podpalały pojemniki na śmieci oraz rzucały kamieniami i butelkami w policjantów wyposażonych w sprzęt do tłumienia zamieszek. Mer Benoit Payan powiedział, że w tym mieście doszło do prób grabieży. Zaapelował do mieszkańców o czujność i ułatwienie pracy policji. Według stacji BFMTV w mieście zatrzymano 18 osób.
W Limoges, gdzie przed tygodniem podczas zamieszek podpalono ratusz, mimo zakazu zgromadziło się około 4 tys. osób, w tym wielu młodych ludzi.
24 października starcia wybuchły również w Lyonie, Bordeaux, Clermont-Ferrand, Tuluzie, Grenoble, Rennes i Strasburgu.
Nunez zaznaczył, że dwie osoby zostały w sobotę poważnie ranne – jedna w Tuluzie, a druga w Clermont-Ferrand.
Czytaj więcej
Turyści odwiedzający Paryż w sobotę zastali zamknięte bramy Luwru i wielu innych popularnych muzeów. To efekt decyzji władz, które w obawie przed k...
Francja zmobilizowała 70 tys. funkcjonariuszy
W związku z protestami zaplanowanymi na 24 października francuskie władze skierowały do zabezpieczenia demonstracji 70 tys. policjantów, czyli o 10 tys. więcej niż tydzień wcześniej. Decyzję podjęto po tym, jak przedstawiciele władz przyznali, że podczas zamieszek z 17 października nie doszacowali skali zagrożenia.
– Musimy reagować niezwykle, niezwykle szybko – mówił dziennikarzom minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez. Szef resortu oskarżył skrajnie lewicowych aktywistów oraz grupy przestępcze o próby wywoływania przemocy podczas demonstracji.
Według ministra podczas sobotnich przeszukań demonstrantów znaleziono między innymi fajerwerki oraz inne przedmioty, które mogły zostać wykorzystane jako broń.
Czytaj więcej
Na najbliższą sobotę zapowiedziano kolejne protesty. I na następną. I jeszcze kolejną. Czy władza zdąży powstrzymać powrót chaosu?
Paryż przygotował się na powtórkę zamieszek z 17 października. Zamknięto Luwr i ponad 20 stacji metra
Przed sobotnimi demonstracjami władze Paryża podjęły szereg działań mających zapobiec powtórce wydarzeń z poprzedniego weekendu. W obawie przed kolejną falą przemocy właściciele paryskich sklepów zabezpieczali witryny płytami, a organizacje zrzeszające przedsiębiorców apelowały do sprzedawców o pozostawienie placówek zamkniętych 24 października. Tego dnia w stolicy zamknięto również ponad 20 stacji metra, a liczne instytucje kulturalne zawiesiły działalność.
Ze względów bezpieczeństwa w sobotę nie można było zwiedzać także jednych z najbardziej znanych instytucji kulturalnych francuskiej stolicy, w tym Luwru, Musée d'Orsay oraz Opery Paryskiej. Decyzja ta wywołała rozczarowanie wśród turystów.
Obecna fala niepokojów społecznych rozpoczęła się we wrześniu od niewielkich demonstracji uczniowskich na przedmieściach Paryża. Ich uczestnicy protestowali przeciwko warunkom panującym w szkołach. Z czasem demonstracje przerodziły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec sytuacji gospodarczej we Francji. Protesty zaczęły również inspirować mieszkańców sąsiednich państw.