We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych politolog zwraca uwagę, że podobny problem dotyczy również Polski. Jego zdaniem alternatywą mogłyby być wybory pośrednie, które wymagają kompromisu między głównymi siłami politycznymi i zwiększają szansę na wyłonienie prezydenta akceptowanego przez większą część społeczeństwa.
Prof. Antoni Dudek o wyborach w Brazylii. „Zagrożenia dla demokracji”
Prof. Antoni Dudek we wpisie opublikowanym na Facebooku odniósł się do ostatnich wyborów prezydenckich w Brazylii, zakończonych – jak przypomniał – wyjazdem do Stanów Zjednoczonych pokonanego przez Lulę Bolsonaro.
Zdaniem politologa wydarzenia te pokazują, jak poważne zagrożenia dla demokracji mogą wynikać z bezpośredniego wyboru głowy państwa. „Historia ostatnich igrzysk prezydenckich w Brazylii, zakończona ucieczką do USA przegranego Flavio Bolsonaro dobrze pokazuje, jakie zagrożenia dla demokracji niesie taki sposób wyłaniania głowy państwa” – czytamy.
W ocenie politologa Brazylia najprawdopodobniej uniknęła tym razem wojny domowej, jednak zwycięstwo Luli da Silvy nie oznacza zakończenia politycznych napięć. Dudek uważa, że dotychczasowa działalność prezydenta wskazuje na możliwość dalszego pogłębiania się konfliktów wewnętrznych, co będzie miało negatywne konsekwencje dla państwa i jego obywateli. „Jak ktoś zada sobie trud przestudiowania życiorysu zwycięzcy tegorocznych igrzysk, czyli Luli da Silvy, zrozumie, że będzie on jako prezydent tylko potęgował konflikt wewnętrzny” – ocenił.
Czytaj więcej
Flavio Bolsonaro odmówił uznania swej porażki w niedzielnych wyborach prezydenckich w Brazylii. Oznajmił po przybyciu wraz z rodziną do Miami w USA...
Prof. Dudek wskazuje problem wyborów powszechnych. Społeczeństwo pozostaje podzielone
Prof. Dudek podkreślił, że wydarzenia w Brazylii powinny skłonić do refleksji również nad sposobem wyboru prezydenta w Polsce. Zwrócił uwagę, że oba państwa są republikami, w których funkcji głowy państwa nie pełni dziedziczny monarcha, mogący stanowić symbol jedności narodowej i pośredniczyć w rozwiązywaniu konfliktów politycznych. „Podobnie jak Brazylia jesteśmy republiką. Nie mamy monarchy, który mógłby być symbolem jedności państwa i mediatorem w przypadku wewnętrznych konfliktów. I dobrze. Jako zwolennikowi republiki nie wydaje mi się, aby rolę głowy państwa powinien pełnić ktoś zawdzięczający to wyłącznie urodzeniu i to w dodatku dożywotnio” – wskazał politolog.
Dudek podkreślił, że republikański system polityczny daje jednak możliwość wyboru między dwoma sposobami wyłaniania prezydenta. Pierwszym są wybory powszechne, w których o zwycięstwie decydują bezpośrednio obywatele. Drugim – wybory pośrednie, w których głowę państwa wybierają przedstawiciele społeczeństwa.
Jak zauważył politolog, bezpośrednie wybory prezydenckie często prowadzą do sytuacji, w której zwycięzca uzyskuje poparcie niewielkiej większości wyborców, podczas gdy niemal równie liczna grupa obywateli pozostaje niezadowolona z rozstrzygnięcia. „Niewielka większość wybiera swojego kandydata pozostawiając przegraną niewiele mniejszą, wielomilionową grupę obywateli” – wskazał Dudek.
Jego zdaniem dodatkowym problemem jest to, że nierzadko część zwolenników przegranego kandydata kwestionuje wynik głosowania, uznając, że wybory zostały sfałszowane. W konsekwencji prezydent, zamiast jednoczyć społeczeństwo, może być postrzegany przede wszystkim jako przedstawiciel jednej ze stron politycznego sporu.
Czytaj więcej
Władze USA i brat byłego kandydata na prezydenta Brazylii, Flavio Bolsonaro, Eduardo, pomogli w jego przyjeździe do Stanów Zjednoczonych po przegra...
Wybór prezydenta przez parlament? Prof. Antoni Dudek przedstawia alternatywę
Zdaniem Dudka rozwiązaniem wartym rozważenia są wybory pośrednie, choć – jak zaznaczył – pozostają one znacznie mniej popularne i bywają „uważane za rzekomo mniej demokratyczne”.
„Prezydenta wybiera wówczas najczęściej parlament (czasem poszerzony o przedstawicieli samorządów), kwalifikowaną większością, wymagającą kompromisu głównych sił politycznych” – podkreślił politolog we wpisie.
Prof. Dudek przyznał, że prezydent wybrany w ten sposób również nie byłby całkowicie bezstronny – nadal mógłby być postrzegany bowiem jako osoba bliższa określonemu środowisku politycznemu. Miałby jednak większą szansę na uzyskanie szerokiej akceptacji społecznej niż kandydat wyłoniony w bezpośrednim głosowaniu. „Tak wybrany prezydent nigdy oczywiście nie jest idealnie neutralny. Zawsze będzie uważany za bardziej związanego z tą czy inną opcją. Ma jednak szansę być znacznie szerzej akceptowany od zwycięzcy igrzysk prezydenckich, a przez to pełnić rolę rzeczywistego symbolu jedności państwa, a nie jednej ze stron politycznego sporu. Zwłaszcza jeśli przysługiwałby mu wybór na tylko jedną kadencję” – podkreślił.