Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje dla budżetu partii niesie możliwe odejście ponad 40 polityków i obniżona subwencja państwowa.
- Jak funkcjonuje system „obowiązkowych darowizn” PiS i kto znalazł się na wewnętrznej liście dłużników partii.
- Jakie atuty i kontakty w świecie biznesu pomogą Mateuszowi Morawieckiemu w walce o fundusze na nową inicjatywę.
Zarzuty wobec ludzi Mateusza Morawieckiego, o to, że od dawna zalegają z obowiązkowymi darowiznami na partię, podsycają konflikt w PiS. Sytuacja finansowa ugrupowania jest trudna, bo PiS ma okrojoną subwencję od państwa. W związku z tym działacze ugrupowania muszą co miesiąc płacić na partię, a od ubiegłego roku jest to monitorowane i egzekwowane. Stawki na tzw. obowiązkowe darowizny są z góry ustalone. – 5 tys. zł miesięcznie dla europosłów, 1 tys. zł od posłów i 200 zł dla radnych wojewódzkich oraz ta sama stawka, gdy ktoś nie jest członkiem partii, ale startował z naszej listy. Posłowie płacą także po 600 zł na klub parlamentarny. Wydatków w klubie mamy sporo, a środki, jakie daje Kancelaria Sejmu, nie wystarczają – wylicza nam jeden z polityków PiS. I przyznaje: pracownicy Nowogrodzkiej na okrągło obdzwaniają zalegających z płatnościami.
Nie tylko ludzie Mateusza Morawieckiego zalegają z obowiązkowymi darowiznami na rzecz partii
Rzeczywiście, na liście tegorocznych wpłat, czyli de facto darowizn (publikacja danych - nazwiska wpłacającego oraz kwoty powyżej 10 tys. zł w ciągu roku jest obowiązkiem ustawowym od 2022 r.) są zaledwie 53 pozycje w łącznej wysokości 522 tys. i 480 zł. Ostatnia, z 21 lipca należy do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który wpłacił na konto partii 14 tys. zł.
Ludzi byłego premiera Mateusza Morawieckiego (poza europosłem Piotrem Müllerem, który w siedmiu transzach wpłacił 17,5 tys. zł) i jego samego w wykazie nie ma, podobnie jak nie ma go na liście osób płacących darowiznę w 2025 r. W całym ubiegłym roku wpłaty członków PiS wyniosły również niewiele – 1 043 435,63 zł (221 pozycji). Wtedy powód był jednak zdecydowanie inny – kampania wyborcza na urząd prezydenta, na którą wpłacało wielu działaczy PiS. – Z tego, co pamiętam Mateusz Morawiecki wpłacał maksymalne stawki, aż po limit na komitet Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Tak robili też inni i już na konto partii nie musieli płacić – wyjaśnia nam kolejny rozmówca z Prawa i Sprawiedliwości. W 2024 r. Morawiecki wpłacił jednorazowo aż 50 tys. zł, dla porównania Kaczyński zaledwie 5 tys. zł.
Jeden z posłów PiS: – To nie jest tak, że zalegają z darowiznami tylko ludzie Morawieckiego. Wielu tak robi. Są zwolnienia, sytuacje losowe, choroby, ale często członek zapomina o tym poinformować.
Dla porównania – w 2024 r. 1431 wpłat na PiS wyniosło blisko 12,5 mln zł, w tym wspomniane już 50 tys. zł od Mateusza Morawieckiego. Dlaczego w tym roku, gdy nie ma kampanijnych wydatków, wpłaty są więc tak mizerne?
Kto wpłacał, a kto nie wpłacał darowizn na rzecz PiS? Daniel Obajtek wśród tych, którzy wpłacili najwięcej
Jak napisał kilka dni temu prawicowy dziennikarz Wojciech Biedroń, grupa Morawieckiego świadomie „nie płaciła od roku na partię (PiS) składek”, bo przygotowywała się do odejścia.
Oliwy do ognia dolał „Super Express”, który wyliczył, że sześciu polityków związanych ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego miało wpłacić łącznie o 285,5 tys. zł mniej, niż wynikało z wyliczeń partii. Największe różnice dotyczą Michała Dworczyka i Waldemara Budy, a więc europosłów. Dworczyk powinien był przekazać na partię 115 tys. zł, ale w rubryce dotyczącej dokonanych darowizn widnieje tylko 18 tys. zł. W przypadku Waldemara Budy również wskazano 115 tys. zł oczekiwanych wpłat. Europoseł miał tymczasem przekazać łącznie 30 tys. zł. Na liście znalazł się także Piotr Müller. Zgodnie z dokumentem powinien wpłacić 115 tys. zł, natomiast suma jego darowizn wyniosła 56,5 tys. zł. Jak tłumaczył tabloidowi Müller, wpłacił na komitet Nawrockiego i kolejne kilkanaście tysięcy na partię Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim.
Brak wpłat wytknięto również Mirosławie Stachowiak-Różeckiej, Krzysztofowi Kubowowi i Oldze Semeniuk-Patkowskiej. „Stachowiak-Różecka miała wpłacić 23 tys. zł, ale w dokumencie widnieje tylko 3 tys. zł. Kubów przekazał 21 tys. zł z wyliczonych 23 tys. zł. Semeniuk-Patkowska miała nie wpłacić nic, choć według zestawienia oczekiwana kwota wynosiła 23 tys. zł” – podał „Super Express”.
„Rzeczpospolita” przeanalizowała wpływy finansowe na PiS. W 2024 r. najwięcej wpłacili: Joachim Brudziński (132 tys. zł), Karol Karski (131 tys. zł) i Daniel Obajtek (124 tys. zł). W 2025 r. i 2026 r. największe kwoty wpłaciło małżeństwo byłych opozycjonistów: Andrzej Gwiazda i Joanna Duda-Gwiazda (po 69,9 tys. zł – w sumie w ciągu dwóch lat – 280 tys. zł). W tym roku 62 tys. zł wpłacił także europoseł Arkadiusz Mularczyk.
Potencjalna utrata 39 działaczy ze stowarzyszenia Morawieckiego „Rozwój Plus” to nie tylko mniej głosów w Sejmie, ale także mniej pieniędzy. I finansowy cios dla partii, która odbiera od dwóch lat pomniejszoną subwencję. PiS stracił część subwencji z powodu nieprawidłowości w finansach komitetu wyborczego w 2023 r. (uznano za niedopuszczalne świadczenia niepieniężne o wartości 3,6 mln zł, które były spotami Zbigniewa Ziobro opłaconymi przez Ministerstwo Sprawiedliwości). Karą była utrata 10,8 mln zł rocznie. To ogromna część partyjnego budżetu.
PiS po wyborach parlamentarnych miał otrzymywać co roku po 25,9 mln zł subwencji z budżetu państwa (druga KO – ponad 23,8 mln zł, a Nowa Lewica 9,8 mln zł). „Partia polityczna Prawo i Sprawiedliwość uprawniona jest do otrzymania subwencji rocznej za 2026 r. w łącznej wysokości 15 068 886,54 zł (w czterech kwartalnych ratach)” – podaje „Rz” Ministerstwo Finansów i Gospodarki. Rok wcześniej otrzymała 13 403 863,91 zł i choć jak pisała „Rz” PiS z darowizn dozbierał brakującą część, jego wysiłki w pozyskanie środków z zewnątrz są ogromne.
Mateusz Morawiecki jest w stanie zebrać na kampanię wyborczą nawet 30 mln zł
Nasi rozmówcy w PiS przyznają, że możliwe odejście tak dużej grupy polityków źle rokuje partii Kaczyńskiego. Nie tylko dlatego, że odciągnie sporą rzeszę elektoratu PiS. – Partia byłego premiera wyjdzie poza próg i osiągnie między 5 a 10 proc. w najbliższych wyborach parlamentarnych – szacuje jeden z naszych informatorów. Potwierdziły to badania IBRIS dla „Rz” - PiS stracił w nich blisko 6 proc. po uwzględnieniu potencjalnej partii Morawieckiego.
Morawiecki będzie także ogromnym konkurentem w pozyskiwaniu środków finansowych na rynku w tym samym prawicowo-konserwatywnym środowisku. – Jako były premier dwóch kadencji oraz były prezes banku ma ogromne wpływy i znajomości w świecie dużych pieniędzy. Jest znany i lubiany, umiejętnie rozmawia, ma doskonałą pamięć do wydarzeń, dat. Pokuszę się nawet na stwierdzenie, że z pierwszej setki najbogatszych Polaków nie zna osobiście może sześciu, siedmiu – mówi jeden z wpływowych polityków PiS.
Jego grupa jeszcze we wtorek 28 lipca składała się z 39 posłów, jednego senatora oraz trzech europarlamentarzystów (Michał Dworczyk, Piotr Müller i Waldemar Buda).
Czytaj więcej
PiS, który ma taki kierunek – do prawej ściany – uprawia to, co nazwałem budowaniem Konfederacji z Temu: szarpanie się jako „trzecia konfederacja”...
Nasz rozmówca z kręgów bliskich Nowogrodzkiej szacuje, że Morawiecki jest w stanie zebrać bez problemu na kampanię 20-30 mln zł. Przy limicie wydatków ogólnopolskiego komitetu, który wynosi blisko 40 mln zł, to kwota ogromna. Już teraz przez stronę internetową stowarzyszenia zbiera środki na swoją działalność podając numer rachunku bankowego, a także zachęca do dołączenia do inicjatywy. Z akt KRS wynika, że stowarzyszenie zostało zarejestrowane 12 maja, w jego władzach poza prezesem Morawieckim są: Marcin Horała (wiceprezes), Izabela Antos (skarbnik, od dekady współpracowniczka Morawieckiego), Michał Dworczyk (sekretarz) i Paweł Jabłoński (członek zarządu).
31 lipca tego roku w Warszawie odbędzie się kongres Rozwój Plus + Wy organizowany przez stowarzyszenie Morawieckiego. Wśród panelistów znalazł się m.in. Jan Rokita, Garri Kasparow, rosyjski mistrz szachowy czy Rajmund Andrzejczak, były szef Sztabu Generalnego WP.