Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego jeden z najbogatszych posłów publicznie podważa sens zaostrzania kar dla kierowców.
  • Jakie alternatywne rozwiązania w zakresie bezpieczeństwa drogowego proponuje w kontrze do projektu rządu.
  • Na czym polega szerszy spór polityka z rządem, który dotyczy także fotoradarów i systemu kaucyjnego.
  • Jakie napięcia wewnątrz koalicji rządzącej powoduje jego działalność i czym jest ona motywowana.

Za objeżdżanie zapór i wjeżdżanie na czerwonym świetle na przejazdy kolejowe ma grozić zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące, a za spowodowanie katastrofy w komunikacji – zakaz prowadzenia pojazdów na minimum trzy lata. To najważniejsze założenia rządowego projektu, nad którym trwają obecnie pilne prace w Sejmie.

Czytaj więcej

Wykroczenia na przejazdach kolejowych będą ostrzej karane. Rząd przyjął projekt

Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało się na zaostrzenie przepisów po serii wypadków na przejazdach kolejowych. Tylko we wrześniu doszło do 13 takich zdarzeń, w których cztery osoby zginęły, a dziewięć zostało ciężko rannych. I są to jedynie „zmiany pod publiczkę, populistyczne i tak naprawdę niedające żadnego efektu”. Tak uważa poseł KO Robert Dowhan, który wysłał w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Infrastruktury.

Poseł KO znany jest z imponującego majątku i miłości do samochodów

Robert Dowhan posłem jest od 2023 roku, jednak wcześniej przez trzy kadencje pełnił mandat senatora. Należy do najbogatszych polityków przy Wiejskiej. W „Rzeczpospolitej” pisaliśmy, że jako jedyny poseł w swoim oświadczeniu wykazał samochód o wartości powyżej miliona złotych. A konkretnie: Porsche 911 Turbo S Cabrio z 2022 roku. W oświadczeniu majątkowym wyliczył też dziewięć zegarków Ulysse Nardin w cenach od 35 do 80 tys. zł, czasomierze Chopard za 15 tys. zł i Graham za 40 tys. zł, skuter wodny za 100 tys. zł, rower za 30 tys. zł oraz jeszcze jedno Porsche, choć skromniejsze – bo tylko za 200 tys. zł.

Czytaj więcej

Sprawdziliśmy, jak bogacą się posłowie. "Lubię patrzeć na zegarki"

Dowhan swój majątek zbudował, zajmując się handlem, jednak przy Wiejskiej wyróżnia się czymś więcej niż tylko stanem posiadania: regularnym podważaniem w interpelacji polityki swojego rządu.

Najświeższym przykładem jest ta o przejazdach kolejowych. „Dla kierowcy, który wjeżdża na przejazd kolejowy bez kontroli, przy czerwonym świetle, i tak karą jest prawdopodobnie śmierć. Zabieranie prawa jazdy to działanie niedające żadnego wymiernego efektu” – pisze. I proponuje własne rozwiązania. „Na każdym przejeździe, na którym jest sygnalizacja świetlna, wprowadzić pomarańczowe (żółte) światło, tak jak na skrzyżowaniach, i zapalać je na kilka czy nawet kilkanaście sekund wcześniej, zanim pojawi się czerwone” – zaleca w piśmie do ministerstwa. „W niektórych krajach widziałem sekundniki, które sygnalizowały czas do momentu zapalenia czerwonego światła i opuszczenia rogatek” – dodaje. Zdaniem posła powinno też rozważyć się przesuwanie rogatek znajdujących się zbyt blisko torów oraz „bieżące wycinanie krzaków i zarośli, które w wielu przypadkach ograniczają widoczność”.

Robert Dowhan już dawno zapisał się do Konfederacji, tylko jeszcze nie powiedział o tym nikomu z rządu

Łukasz Zboralski, ekspert od bezpieczeństwa ruchu drogowego

– Rzeczywiście można się zgodzić z panem posłem, że samo podniesienie kar to najłatwiejszy w zastosowaniu populizmu – ocenia Łukasz Zboralski, ekspert od bezpieczeństwa ruchu drogowego, szef portalu BRD24.pl. – Jednak zgłoszone przez niego propozycje, dotyczące sekundników czy żółtych świateł, nie mają żadnego sensu. Przecież i tak czerwone światło zapala się przed opuszczeniem rogatek. Nawet jadąc z niewielką prędkością – bo tak właśnie powinno się pokonywać przejazd kolejowy – czasu jest na tyle dużo, by zdążyć przed rogatkami – dodaje.

Jego zdaniem poseł Dowhan „już dawno zapisał się do Konfederacji, tylko jeszcze nie powiedział o tym nikomu z rządu”. – Do takich właśnie wniosków można dojść, czytając jego kolejne interpelacje – dodaje Zboralski.

Dowhan krytykuje nie tylko rozwiązania z zakresu ruchu drogowego, ale też np. system kaucyjny

O jednej z nich głośno było w lipcu. „Widząc tych ludzi z wielkimi workami pełnymi opakowań, wstyd mi, że takie prawo stanowimy. Zrobiliśmy z ludzi śmieciarzy” – pisał do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, krytykując system kaucyjny. Zbiegło się to w czasie ze złożeniem przez Konfederację projektu ustawy całkowicie likwidującej to rozwiązanie.

Czytaj więcej

Posłowie koalicji tracą cierpliwość do systemu kaucyjnego. „To upokorzenie społeczeństwa”

– Czasami poseł sprawia wrażenie, jakby był jeszcze dalej na prawo niż Konfederacja – kontynuuje Zboralski, zwracając uwagę na interpelacje dotyczące ruchu drogowego, który jest ewidentnie „konikiem” Roberta Dowhana.

W jednej z nich twierdzi on, że radary na ekspresówkach „to absurd w dobie nowoczesnych dróg i samochodów”. W innej przekonuje że policja nadużywa władzy, korzystając z nieoznakowanych pojazdów. W kolejnej radzi ministerstwu, by zrezygnować z instalowania dwóch tablic rejestracyjnych na samochodach, bo ta z tyłu wystarczy – co Dowhan tłumaczy potencjalnymi korzyściami ekologicznymi. „Unia Europejska raczy nas bzdurami typu nakrętki na butelkach czy samochody elektryczne. Ale mimo upływu lat i zmian w innych krajach nie dostrzega jednej prostej rzeczy, która może globalnie uratować miliony ton stali, aluminium, plastiku, farby i folii” – wylicza.

Jednak w interpelacjach Dowhana oprócz swoistej rewolucyjności proponowanych rozwiązań uwagę zwraca też coś jeszcze. Nie tylko krytykuje rząd, ale robi to w ostry i bezpardonowy sposób.

Myślałem, że minister sprawiedliwości to twardy gość

Robert Dowhan w interpelacji do Waldemara Żurka

„Populistyczne działania, podparte presją mediów, to droga donikąd. (…) Czy to tworzą urzędnicy bez pojęcia o ruchu drogowym, tylko po to, aby chwilowo uciszyć szum medialny? Czy w ministerstwach rozmawiacie z ludźmi?” – pyta w interpelacji, w której krytykuje zabieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o co najmniej 50 km/godz. „Łapanki na ludzi stały się ostatnio zmorą w Zielonej Górze. (…) Jak można robić takie rzeczy? Czy komendanci chcą się popisać? Pokazać, kto rządzi, czy szukają na siłę wyników?” – pisze w innej, poświęconej kontrolom trzeźwości na drodze ekspresowej S3. „Jeszcze raz wyrażam opinię, że uległ Pan presji mediów i jeszcze sam się ukarał. Dziwna sprawa, a myślałem, że minister sprawiedliwości to twardy gość i nie da się zmanipulować pseudoznawcom ruchu drogowego” – to fragment interpelacji do ministra Waldemara Żurka, w której krytykuje zbyt wysokie kary za jazdę bez uprawnień.

Zaś wspomnianą interpelację o systemie kaucyjnym zakończył słowami: „Czy nie możemy raz być dla ludzi, a nie zawsze przeciwko nim?”.

Niektórzy posłowie KO nie kryją zaniepokojenia działaniami klubowego kolegi

Jak wynika z naszych rozmów z innymi posłami KO, jego zachowanie budzi coraz większy opór w klubie parlamentarnym. – Może zabrzmi to jak banał, ale polityka jest grą zespołową, czego Robert Dowhan najwyraźniej nie rozumie – mówi jeden z posłów KO.

– Mamy z nim częste spięcia w klubie dotyczące rozwiązań, które uważa on za zbyt lewicowe lub populistyczne. I nie są to tylko zagadnienia z obszaru ruchu drogowego – dodaje inny.

On nie rozumie, że polityka to gra zespołowa

poseł KO o Robercie Dowhanie

Nasi rozmówcy nie wierzą jednak, że Robert Dowhan składa tak krytyczne wobec rządu interpelacje, bo planuje odejście z klubu. Ich zdaniem pozwala sobie na tak częste przypływy szczerości, bo czuje się pewnie z powodu posiadanego przez siebie majątku i dużej rozpoznawalności w regionie. Jest tam znany nie tylko jako polityk, lecz także były prezes klubu żużlowego Falubaz Zielona Góra w latach 2003–2011, czyli okresie jego największych sukcesów sportowych tego klubu.

Również sam Robert Dowhan mówi „Rzeczpospolitej”, że składając interpelacje, nie występuje przeciw własnej partii czy koalicji. – To jest po prostu mój głos jako człowieka, który spędza dużo czasu za kółkiem. W 16. roku życia zdałem na prawo jazdy, w wieku 17 lat pierwszy raz byłem za granicą, a już dwa lata później jeździłem ruchem lewostronnym i jakoś dawałem radę, choć nie było systemów, w które wyposażone są współczesne auta – mówi. – Jeżdżąc od lat samochodem po różnych krajach, dużo widziałem i mam swoje przemyślenia – zaznacza.

Czytaj więcej

Sąd Unii Europejskiej: klub żużlowy przegrał ze spółką. Poszło o nazwę Falubaz

Dodaje, że za swoje interpelacje nie jest krytykowany w klubie. – Wręcz przeciwnie, wielu kolegów chwali mnie, że mam odwagę napisać coś, z czym oni też się zgadzają, ale nie chcą się wychylać. Nie ma zamiaru zmieniać ugrupowania, bo jestem w Platformie od początku, utożsamia się z tą partią i szanuje większość jej członków. A premiera Donald Tusk uważam za mądrego człowieka. Choć może czasami ma złych doradców – podsumowuje.