30-sekundowa reklama zaczęła pojawiać się w amerykańskiej telewizji w tym tygodniu, m.in. na antenach Fox News i Newsmax. Według firmy AdImpact, która monitoruje wydatki reklamowe, na jej emisję przeznaczono dotąd około 14 tys. dolarów. Nie ujawniono natomiast, z budżetu której dokładnie agencji federalnej pochodzą środki.
Na końcu spotu pojawia się napis: „Paid for by the U.S. Government” („Opłacone przez rząd USA”). Biały Dom potwierdził, że materiał został przygotowany przez administrację i sfinansowany ze środków federalnych.
W reklamie Trump mówi, że Stany Zjednoczone pokonają komunizm, socjalizm i marksizm oraz że Ameryka „nigdy nie będzie krajem komunistycznym”. Następnie pojawiają się szybko zmieniające się zdjęcia i nagrania prezydenta, a w tle słychać fragment utworu „Love Me” autorstwa JMSN (JMSN to albańsko-amerykański piosenkarz, autor tekstów, multiinstrumentalista i producent muzyczny – red.).
Na ekranie wyświetlane są hasła dotyczące polityki administracji, m.in. o „największych obniżkach podatków w historii”, odbudowie amerykańskiego przemysłu oraz obronie porządku i bezpieczeństwa.
W końcowej części spotu wypowiada się Dana White, szef organizacji UFC i sojusznik Trumpa. Przedstawia prezydenta jako osobę niezwykle odporną i zdeterminowaną do działania na rzecz kraju.
Biały Dom: To ogłoszenie publiczne, nie reklama polityczna
Administracja Trumpa nie uznaje materiału za reklamę polityczną. Przedstawiciel Białego Domu określił go jako „public service announcement”, czyli komunikat służący interesowi publicznemu. Argumentował, że spot nie zawiera wezwania do głosowania na konkretnego kandydata, a sam Trump nie startuje w listopadowych wyborach.
Kwestia ma jednak szczególne znaczenie ze względu na zbliżające się wybory do Kongresu. Trump nie jest kandydatem w tegorocznych wyborach, ale w ostatnich tygodniach wielokrotnie angażował się w kampanię przed wyborami połówkowymi. Podczas republikańskiego konwentu w Dallas we wrześniu zachęcał również swoich zwolenników do traktowania głosowania tak, jakby jego nazwisko znajdowało się na kartach wyborczych.
Czytaj więcej
Donald Trump kwestionuje wyniki najnowszych badań opinii publicznej. Prezydent USA w poniedziałek zarzucił autorom części sondaży manipulację, podc...
Demokraci zakwestionowali zgodność finansowania spotu z prawem. Grupa parlamentarzystów, w tym senatorowie Patty Murray i Jack Reed oraz przedstawiciele Izby Reprezentantów, zwróciła się do szefowej personelu Białego Domu Susie Wiles o natychmiastowe wycofanie reklamy z emisji i przedstawienie informacji o kosztach jej przygotowania oraz nadawania.
Politycy powołali się m.in. na przepisy federalnej ustawy budżetowej na 2026 rok, które ograniczają wykorzystywanie środków publicznych na cele propagandowe i promocyjne w USA, jeśli nie zostały wcześniej zatwierdzone przez Kongres. Zarzuty dotyczące naruszenia prawa są stanowiskiem krytyków administracji, a nie rozstrzygnięciem sądu.
Biały Dom wskazuje na wcześniejsze reklamy
Administracja Trumpa porównuje obecny spot do komunikatów emitowanych przez poprzednich prezydentów. Wśród przykładów wymienia materiały Joe Bidena dotyczące szczepień przeciw COVID-19, spoty George'a W. Busha poświęcone Medicare i walce z narkotykami oraz materiał przygotowany za prezydentury Baracka Obamy dotyczący nowych regulacji związanych z wodą. Biały Dom przywołuje również działalność Office of War Information z czasów prezydentury Franklina D. Roosevelta, którego materiały miały wspierać amerykańskie działania podczas II wojny światowej.
Czytaj więcej
Donald Trump przekonuje, że mimo niezadowolenia z Partii Republikańskiej sam pozostaje popularny wśród wyborców. Badania opinii publicznej pokazują...
W przypadku obecnej reklamy spór dotyczy jednak przede wszystkim jej charakteru – krytycy wskazują, że materiał koncentruje się na osobie Trumpa i prezentowaniu jego dokonań, a nie na konkretnych działaniach administracji.
JSMN: Nigdy nie zezwoliłbym na wykorzystanie mojej muzyki w jakimkolwiek politycznym programie
Z wpisu JSMN na X wynika, że administracja Trumpa nie wystąpiła o zgodę na wykorzystanie w spocie utworu muzyka. Berishaj napisał, że rozważa skierowanie sprawy na drogę prawną.
„Dla każdego, kto śledził moją karierę i wie, za czym się opowiadam oraz na czym zbudowałem swoją karierę, powinno być oczywiste, że nigdy nie zezwoliłbym na wykorzystanie mojej muzyki w JAKIMKOLWIEK politycznym programie lub kampanii” – napisał JSMN.
Podkreślił, że prezydent „nielegalnie wykorzystuje piosenkę bez pytania, ale publiczność i tak wpada w pełny szał i natychmiast zakłada, że licencja została udzielona .