W stosunku do roku 2022 największe ugrupowania - PiS i KO - zmieniły sposób mówienia o Ukrainie i Ukraińcach. Tuż po wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, politycy PiS składali proukraińskie deklaracje. „Potrzebna jest współpraca, która ma budować związek między naszymi narodami. Związek, który ma mieć naprawdę potężne podstawy. Historia była różna, była często naprawdę bardzo trudna, ale dzisiaj jest pełna szansa na to, żeby stworzyć coś zupełnie nowego, nową jakość nie tylko w relacjach między naszymi państwami, ale być może także w relacjach europejskich, i co za tym idzie, także w europejskiej geopolityce” - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w czerwcu 2022 r., podczas polsko-ukraińskich konsultacji międzyrządowych.
Czytaj więcej
Poseł PiS Andrzej Śliwka broni propozycji deportacji z Polski niepracujących legalnie Ukraińców w wieku poborowym. W rozmowie z Polsat News przekon...
PiS zaostrza stanowisko wobec Ukrainy
Tymczasem w lipcu 2026 r. kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, powiedział w TV Republika, że „trzeba wstrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy, dopóki kraj ten nie zmieni swojej polityki historycznej”. Mówił również, że na Ukrainie odradzają się tendencje nazistowskie, co - zdaniem ekspertów - brzmiało podobnie do wypowiedzi rosyjskich przywódców. Od tej narracji zdystansował się nawet prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości zaostrzył narrację antyukraińską. „Jedną z pierwszych, istotniejszych decyzji rządu będzie decyzja o deportacji mężczyzn, Ukraińców w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce” - zapowiedział 6 sierpnia podczas konwencji programowej PiS-u wiceprezes partii Tobiasz Bocheński.
Z kolei Mateusz Morawiecki wypowiedział się na temat dawnego wsparcia dla Ukrainy i obecnej sytuacji w obszernym lipcowym wpisie na X: „Nasza polityka wobec Ukrainy nie była »służeniem« komukolwiek. Była transakcją: żelazo za krew. Polisą, na którą było nas w końcu stać, dzięki uzdrowieniu polskich finansów publicznych przez rząd PiS. (...) Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu, którą tam posłaliśmy, bo ona kupiła wtedy Polsce najcenniejszy zasób – czas na zbrojenia i bezpieczeństwo naszych obywateli” - podkreślił były premier. Dodał zarazem, że podczas gdy w 2022 r. każda dostawa zbrojenia miała znaczenie operacyjne, tak „w warunkach dzisiejszej wojny pozycyjnej dodatkowy sprzęt ma mniejszy wpływ na przebieg działań”. Z tego powodu - jak argumentował - przekazanie Ukrainie pocisków do systemu Patriot to „oddanie naszego piorunochronu”.
Czytaj więcej
67 proc. badanych popiera deportację niepracujących legalnie Ukraińców w wieku poborowym. Największe poparcie pomysłu jest wśród wyborców PiS.
KO także zmieniła ton w sprawie Ukrainy
Zmianę akcentów w sprawach ukraińskich można było zaobserwować również w Koalicji Obywatelskiej. Politycy tej partii krytykowali Zełenskiego za sprowokowanie konfliktu z Polską poprzez decyzję o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.
Choć premier Donald Tusk zarazem w publicznych wypowiedziach raczej tonował antyukraińskie nastroje, w rocznicę „krwawej niedzieli” zasugerował, że jeżeli Ukraina chce przystąpić do Unii Europejskiej, to wcześniej będzie musiała rozliczyć się ze zbrodni wołyńskiej. „Europa pokoju i wzajemnego szacunku, Europa pojednana po II wojnie światowej była możliwa dzięki prawdzie i nazywaniu rzeczy po imieniu. Kto chce przyłączyć się do tej wspólnoty, musi być na tę prawdę gotowy” — mówił w nagraniu zamieszczonym w serwisie X.
Podobnie brzmiały wypowiedzi wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Prezes PSL po aferze wokół nadania nazwy „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej w Ukrainie oświadczył, że gloryfikowanie tej formacji jest dla Polaków nie do przyjęcia i zażądał od Zełenskiego zmiany decyzji. W lipcu oświadczył też, że młodzi Ukraińcy powinni służyć w swoim wojsku, nawiązując tym samym do kwestii ewentualnej deportacji ukraińskich poborowych.
Czytaj więcej
Upór godny lepszej sprawy, z którym PiS gra na antyukraińskiej czy wręcz ksenofobicznej nucie, to sytuacja, w której – cytując klasyka – partia Jar...
Lewica pozostaje przy bardziej proukraińskim kursie
Lewica, nawet w okresie największego kryzysu wokół nazwy „Bohaterów UPA” nie dystansowała się wobec Ukrainy. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przekonywał, że w interesie Polski jest utrzymanie dobrych relacji z Kijowem, a nie zaostrzanie sporów dotyczących polityki historycznej. Odnosząc się do zapowiedzi odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego oświadczył, że nie zaleca „decyzji nieprzemyślanych”.
To także posłowie Lewicy zgłosili na początku sierpnia projekt ustawy, która miała naprawić skutki wejścia w życie w marcu ustawy wygaszającej pomoc dla Ukraińców. Projekt zakładał przywrócenie wsparcia osobom, którym odebrała je ustawa wygaszeniowa, m.in. samotnym matkom z dziećmi.
Konsekwentna w antyukraińskiej retoryce pozostaje Konfederacja, choć za najbardziej antyukraińskiego polityka uchodził Grzegorz Braun - i to już wkrótce po wybuchu wojny w 2022 r.
Zmiana PiS przypomina zwrot KO w sprawie migrantów
Zmiana PiS w stosunku do Ukrainy była podobna do wolty KO w sprawie migrantów, nasyłanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki na polską granicę.
W 2021 r., po wybuchu kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej, wypowiedzi polityków KO wyrażały empatię wobec migrantów i niechęć do działań rządu próbującego bronić granicy. Donald Tusk, który wrócił wtedy na fotel lidera ówczesnej PO przekonywał, że osoby próbujące przekroczyć granicę to w większości „biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi”. Głośna była wypowiedź ówczesnej europosłanki PO Janiny Ochojskiej, która w marcu 2023 r. sugerowała, że polscy leśnicy mogli pomagać usuwać z lasów przy granicy ciała zmarłych migrantów oraz, że mogą być one zakopane „w jakimś zbiorowym grobie”.
W kampanii wyborczej w 2023 r. w narracji KO w sprawach migrantów nastąpiła zmiana. W lipcu tego roku Donald Tusk nagrał i wrzucił na portal X film, w którym piętnował rząd PiS za ściągnięcie do Polski w samym 2022 r. ponad 130 tys. migrantów z „egzotycznych państw”. Zarzuty te potwierdziła potem afera wizowa, która wybuchła w czasie kampanii 2023 r., a po wyborach była badana przez komisję śledczą.
Jednak zmiana tonacji w wypowiedziach KO w sprawie migrantów okazała się trwała, bo podobną linię prezentował po wyborach w 2023 r. rząd Tuska. Wzmacniał barierę na granicy polsko-białoruskiej, na początku 2025 r. wprowadził też, obowiązujące do dziś, zawieszenie prawa do ubiegania się o azyl na tej granicy. Zaś broniąca praw migrantów Janina Ochojska nie została umieszczona na listach przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2024 r.
Czytaj więcej
– Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej „z bagażem banderyzmu” – oświadczył prezes PiS Jarosław Kaczyński, zapowiadając blokowanie akcesji Uk...
Rafał Chwedoruk: PiS straciło wyborców na rzecz Konfederacji
Prof. Rafał Chwedoruk, pytany przez PAP o przyczyny podobnych wolt największych ugrupowań, zwłaszcza zmiany w podejściu do Ukrainy i Ukraińców, przyznał, że to przede wszystkim reakcja na coraz bardziej niechętne Ukrainie nastroje społeczne, które można zaobserwować w całej Europie. Wzrost nastrojów antyukraińskich wywołuje zaś - dodał politolog - „licytację na prawicy”. - Z dzisiejszej perspektywy widać, że biorąc pod uwagę interesy wyborcze PiS popełniło błąd, nie prowadząc spójnej polityki wobec Ukrainy i nie wymagając niczego od ukraińskiego partnera po wybuchu wojny w 2022 r. Zaczęło więc stopniowo tracić wyborców na rzecz Konfederacji, a potem Grzegorza Brauna, który oderwał bardzo wielu tradycyjnych wyborców PiS z południowo-wschodniej Polski - zaznaczył Chwedoruk.
Przyznał, że nastroje antyukraińskie oddziałują również na KO. - Jeśli ktoś chce wygrywać wybory, musi być w centrum. Nie chodzi tu o centrum w systemie partyjnym, bo tu KO jest jednym z biegunów. Trzeba być w centrum w sensie bliskości średniej poglądów w polskim społeczeństwie. Dla przykładu - w niektórych aspektach polskie społeczeństwo zlaicyzowało się i prawica nie może być tak konserwatywna i ultrakatolicka jak kiedyś. Natomiast w podejściu do Ukrainy nastąpił proces wzrostu obaw i ktoś, kto chce myśleć o władzy, musi się do tego dostosowywać – powiedział Chwedoruk.
Czytaj więcej
Ukraina pilnie potrzebuje pocisków do systemów Patriot, a Polska może przekazać kolejną partię. Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapow...
Obawy przed wojną napędzają nastroje antyukraińskie
W jego opinii na nastroje antyukraińskie najbardziej wpływają obawy przed wciągnięciem Polski w wojnę. Wskazuje na to powszechna niechęć wobec udziału Polski w tzw. koalicji chętnych, co skłoniło wszystkich polskich polityków do wypowiadania się przeciw wysyłaniu w jakimkolwiek charakterze polskich żołnierzy na Ukrainę.
Na nastroje te, zdaniem Chwedoruka, w bardzo niewielkim stopniu wpływa natomiast obecność dużej liczby Ukraińców w Polsce. - Gdyby zaczęły się kłopoty na rynku pracy, może dojść do eksplozji postaw ksenofobicznych, ale na razie tego nie ma. Nawet jeśli widzimy wzrost w statystykach aktów agresji na tle narodowościowym, to biorąc pod uwagę skalę populacji Ukraińców w Polsce, to wciąż jest bardzo niewiele - ocenił politolog.