W środę została ujawniona informacja o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane, m.in. medyczne, kilkunastu milionów Polaków. Siemoniak, który o atak w czwartek został zapytany w Radiowej Jedynce, ocenił, że sprawa jest poważna i poważnie powinna zostać zbadana.
Cyberatak na MyDr. Wśród ofiar są także politycy
Minister odniósł się także do informacji podanej przez portal Zaufana Trzecia Strona, który napisał, że otrzymał zrzut ekranu wpisów w bazie dotyczących jednego z najważniejszych polityków w Polsce. Miały one zawierać jego prawidłową datę urodzenia, jego PESEL, imię i nazwisko oraz dwa różne numery telefonów.
– To jest fragment tej sprawy, którym zajmują się służby specjalne – powiedział Siemoniak. Dodał, że sprawą zajmuje się ABW, która odpowiada m.in. za bezpieczeństwo istotnych osób w państwie. To jest tak, że jeśli mówimy o wycieku, zhakowaniu 18 mln danych – czyli dotyczy to połowy obywateli Polski – to znajdują się tam najróżniejsze osoby, też bardziej znani, mniej znani politycy i przedstawiciele wszelkich zawodów – zauważył.
Czytaj więcej
Cyberatak na firmę MyDr mógł rozpocząć się od błędu człowieka – twierdzi wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. Z bazy skradziono ponad 2 TB dan...
Służby badają wyciek danych 19 mln Polaków
Minister przekazał, że sprawę wycieku prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, a także „wicepremier Krzysztof Gawkowski z NASK-iem, z całym naszym aparatem dotyczącym tego rodzaju incydentów”.
Dopytywany o to, ile osób ze świata polityki dotknął ten atak odparł, że nie chce potwierdzać tego, że chodzi „o jedną osobę czy dziesięć”. - Potwierdzam, że osoby zajmujące się polityką czy zajmujące różne stanowiska, znajdują się wśród tych 19 mln, co nikogo nie powinno dziwić - powiedział.
Jak zabezpieczono dane medyczne? Siemoniak zapowiada analizę
W ocenie Siemoniaka pytanie jest przede wszystkim o reakcję i zabezpieczenia w prywatnej firmie, z której wyciekły dane. - Pytanie, jak ten system działa, skoro tak ogromną liczbę danych można tak naprawdę w jednym ruchu wykraść, ale przyjdą odpowiedzi na te pytania i potem przyjdzie czas na wnioski, w jaki sposób dane powinny być zabezpieczone – mówił.
Czytaj więcej
Organy państwa zareagowały prawidłowo, sprawą zajął się zespół CERT Polska, policja i Urząd Ochrony Danych Osobowych - powiedział PAP redaktor nacz...
Cyberataki na służbę zdrowia. Państwo chce wyciągnąć wnioski
Siemoniak przyznał, że ochrona zdrowia stała się celem hakerów. Przypomniał zeszłoroczny atak na jeden ze szpitali, czego skutkiem była ewakuacja pacjentów. - Wtedy wszystkie szpitale podjęły kroki, żeby się zabezpieczać, bo pewnie było tak, że nikt przez lata nie zakładał, że komuś może przyjść do głowy coś tak skandalicznego, haniebnego jak atak cybernetyczny na szpital. To jest cena za szybką, korzystną informatyzację służby zdrowia – ocenił. - Z pewnością państwo, też na poziomie legislacyjnym, czy prywatne firmy, których tutaj jest w tym sektorze bardzo wiele, powinny mocno z tego wyciągnąć wnioski. Tak jak kiedyś wyciągnęły wnioski banki – dodał. Podkreślił, że większość obywateli ma konta bankowe i ufa tym instytucjom.
Ponad 2 TB danych i 19 mln osób. Skala wycieku szokuje
W środę wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski po posiedzeniu Połączonego Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa w związku z cyberatakiem na firmę MyDr poinformował, że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. - Mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery – ocenił.
Czytaj więcej
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwołał pilne Połączone Centrum Operacyjne Cyberbezpieczeństwa. Ma to związek z cyberatakiem na...
Dane, które wyciekły dotyczą blisko 19 milionów osób, które - jak zaznaczył - w różnych kategoriach korzystały z wsparcia medycznego.
Szef MC zapewnił, że jest w stałym kontakcie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem, z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą oraz z prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosławem Wróblewskim.