Z zapowiedzi prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wynika, że stanowisko straci nie tylko pani premier, ale również wielu członków rządu, a nawet szefowie służb mundurowych. Za każdy kierunek współpracy zagranicznej, jak tłumaczył ukraiński przywódca, ma odpowiadać „konkretna osoba ze znaczącym doświadczeniem”.
Wskazuje na współpracę z amerykańską zbrojeniówką, przede wszystkim w kwestii udzielenia Ukrainie licencji na produkcję rakiet „Patriot”. Ale nie tylko. Zełenski mówi o potrzebie pogłębienia integracji z UE i przyspieszenia drogi do członkostwa, wspomina o Bliskim Wschodzie, Chinach, Węgrach i Polsce. A to może wróżyć zmianę ukraińskiego ambasadora w Warszawie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fatalną kondycję relacji polsko-ukraińskich w ostatnich tygodniach. Czy to oznacza, że dotychczas tymi kwestiami nie zajmowały się osoby „z wystarczającym doświadczeniem” i fundamentalne dla przetrwania Ukrainy w warunkach wojny kierunki powierzono w Kijowie amatorom? Nie. Bo prawdziwych przyczyn dymisji premier i innych członków rządu (w momencie napisania tego materiału nie było wiadomo, kto utrzyma się na stanowisku) warto szukać gdzie indziej.
Czytaj więcej
Szef Naftohazu Serhij Korecki ma zostać nowym premierem Ukrainy po dymisji Julii Swyrydenko. Według medialnych doniesień Wołodymyr Zełenski powierz...
Premier Ukrainy zdymisjonowana. Szef rządu nie ma władzy nad Dnieprem
W Kijowie krążą pogłoski, że nowym premierem może zostać Serhij Korecki, dyrektor generalny ukraińskiego Naftohazu. Swyrydenko może zostać wysłana na placówkę do Waszyngtonu i zastąpić tam Olhę Stefaniszynę, która ambasadorką Ukrainy w USA jest dopiero od sierpnia ubiegłego roku. Co ciekawe, była wicepremier ds. integracji Ukrainy z UE i NATO Stefaniszyna została wysłana do USA po to, by prostować relacje z kluczowym partnerem po byłej ambasadorce Oksanie Markarowej, obecnej podczas feralnej wymiany zdań pomiędzy Zełenskim a Donaldem Trumpem w Białym Domu.
Swyrydenko jest trzecim zdymisjonowanym premierem, odkąd Wołodymyr Zełenski w 2019 r. został prezydentem Ukrainy. Stanowisko objęła w lipcu ub.r. po Denysie Szmyhalu w czasie, gdy prezydent próbował podporządkować organy antykorupcyjne i przeforsował w parlamencie kontrowersyjną ustawę, która wywołała protesty w Kijowie i ostrą reakcję Zachodu. W konsekwencji, Zełenski się wycofał i eksperci uważali, że przetasowując rząd, chciał odwrócić uwagę od całej afery.
Czytaj więcej
Jesteśmy w kolejnym, a być może nawet najbardziej niebezpiecznym etapie eskalacji tego konfliktu – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksij Melnyk, ekspert d...
Nie inaczej jest dzisiaj. Julia Swyrydenko jest uważana za człowieka byłego szefa prezydenckiego biura Andrija Jermaka, przez dłuższy czas uznawanego za szarą eminencję ukraińskiej polityki. W ukraińskim systemie politycznym premier i tak nie miał wiele do powiedzenia, a za jego czasów wykonywał jedynie nominalną funkcję i miał mniej władzy niż np. polski wiceminister kultury. Karty rozdaje prezydent, który ma większość w parlamencie, mianuje dzisiaj nad Dnieprem premiera, ministra obrony czy szefa dyplomacji (kandydatury, które tylko formalnie zatwierdza Rada Najwyższa). Podobnie jest z szefami najważniejszych służb w państwie, oprócz tych tropiących korupcję (NABU i SAP), którzy mają potężnych sprzymierzeńców na Zachodzie (a przede wszystkim w USA) i dzięki temu zachowują niezależność.
Mindiczgate albo jak prezydent Zełenski chce poprawić swój wizerunek
I to dzięki tym służbom na światło dzienne w ubiegłym roku wyszła afera Mindiczgate, która dotyczyła korupcji w ukraińskim systemie energetycznym opiewającej na ponad 100 mln dol. Z kontraktów zawieranych z ukraińską spółką Enerhoatom pobierano łapówki, a później „prano” te pieniądze przez zagraniczne firmy w rajach podatkowych. W centrum uwagi służb znalazł się m.in. Timur Mindicz (uciekł do Izraela), który był przyjacielem prezydenta i jego partnerem biznesowym w czasach jego filmowej i kabaretowej kariery (Kwartał 95). W konsekwencji, stanowiska straciło dwóch ministrów z rządu Swyrydenko – minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko i szefowa resortu energetyki Switłana Hrynczuk. Śledztwo toczy się również wobec byłego wicepremiera Ołeksija Czernyszowa, który, podobnie jak Mindicz, z Zełenskim zna się od wielu lat. Największym ciosem dla prezydenta była dymisja szefa prezydenckiego biura Jermaka, który w maju trafił za kratki, a później został uwolniony po wpłaceniu wielomilionowej kaucji. Dla nikogo w Kijowie nie było tajemnicą, że Jermak osobiście przyczynił się do awansu niejednego ministra w obecnym rządzie i nawet radził się w takich sprawach wróżki.
Czytaj więcej
Były wieloletni szef biura Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak usłyszał zarzuty korupcyjne i stanął przed sądem.
Wiele więc wskazuje na to, że dymisjonując rząd, Zełenski wykonuje kolejny zabieg wizerunkowy i tym samym chce przekonać Ukraińców, że ostatecznie żegna się z pozostawionym po Jermaku dziedzictwem. Zwłaszcza w obliczu krążących nad Dnieprem spekulacji dotyczących wyborów prezydenckich, nad przeprowadzeniem których w namacalnej przyszłości zastanawia się ukraiński przywódca.