Korespondencja z Nowego Jorku

Jon Ossoff to Demokrata z Georgii, niezwykle konserwatywnego stanu, w którym Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w 2024 r. Z tego powodu jego mandat senatorski jest jednym z najbardziej zagrożonych w listopadowych wyborach ze wszystkich mandatów będących w rękach Partii Demokratycznej.

Ale w ciągu ostatnich 19 miesięcy wiele spraw potoczyło się po myśli Ossoffa. Senator okazał się wyjątkowo sprawny w pozyskiwaniu środków na kampanię. Jego ostre wypowiedzi, w których oskarża prezydenta Donalda Trumpa o korupcję, biją rekordy popularności w internecie. Gubernator Georgii, Brian Kemp – najpopularniejszy Republikanin w stanie – zrezygnował ze startu przeciwko niemu.

Czytaj więcej

Republikanie i demokraci walczą o kontrolę w Kongresie

W prawyborach rozstrzygniętych w połowie czerwca Republikanie z Georgii nominowali kongresmena Mike’a Collinsa, lojalnego sojusznika Trumpa, który jesienią zmierzy się z Ossoffem. Ossoff przedstawia Collinsa jako kandydata nie do zaakceptowania, „notorycznego bigota, antysemitę i ekstremistę, który jest obecnie objęty federalnym dochodzeniem dotyczącym nielegalnego wykorzystania pieniędzy podatników”. Niewykluczone, że kontrast między Ossoffem a poplecznikiem Trumpa zadziała na rzecz Demokraty. 

Jon Ossoff, potencjalny kandydat Demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 r.

Pomimo konsekwentnych zapewnień, że nie jest zainteresowany ubieganiem się o urząd prezydenta, Jon Ossoff jest obecnie często wymieniany jako potencjalny kandydat Demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 r.

Ma jednak ważne powody, by unikać rozmów na ten temat. Georgia jest trudnym terenem dla Demokratów, stąd Ossoff nie może pozwolić sobie na odwracanie uwagi od najbliższego wyzwania, jakim jest walka o utrzymanie mandatu. – Stara się po prostu być dobrym senatorem. Jeśli to uczyni go ogólnokrajową gwiazdą, wszyscy będziemy go obserwować – powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa” Jason Carter, wnuk byłego prezydenta Jimmy'ego Cartera, który sam ubiegał się o urząd stanowy w Georgii. 

Demokraci rozważający start w wyborach prezydenckich, w tym m.in. były burmistrz Chicago Rahm Emanuel, gubernator Kentucky Andy Beshear, gubernator Kalifornii Gavin Newsom, czy senator Chris Murphy, przedstawiają nowe propozycje programowe, odwiedzają stany odgrywające kluczową rolę na wczesnym etapie prawyborów, pojawiają się w popularnych podcastach, występują w telewizjach informacyjnych i starają się być stale obecni w debacie publicznej oraz dostępni dla mediów.

Jon Ossoff nie robi żadnej z tych rzeczy. Rzadko można go zobaczyć w telewizji CNN czy obok wpływowego Demokraty, senatora Chucka Schumera czy progresywnej kongresmenki Alexandrii Ocasio-Cortez. 

Czytaj więcej

Demokraci uczą się nowego języka. Wzorują się na Donaldzie Trumpie

Mimo to silny przekaz, który jest częścią jego kampanii wyborczej do Senatu – że administracja Trumpa jest z gruntu skorumpowana i stanowi zagrożenie dla amerykańskiej demokracji – znajduje oddźwięk zarówno wśród wyborców, w tym także liberalnych, jak i w internecie. I to w momencie, gdy jego partia – pozbawiona większości w Kongresie oraz dysponująca dysfunkcyjnym i borykającym się z problemami finansowymi krajowym komitetem – zmaga się z kryzysem przywództwa. Mimo że wśród Demokratów jest kilkunastu potencjalnych kandydatów na prezydenta, politykom i wyborcom reprezentującym różne skrzydła partii brakuje osoby, wokół której mogliby zbudować szeroki ruch polityczny. 

Nośne hasło: odzyskać Amerykę z rąk Trumpa

Ossoff nie ma jednego, sztandarowego programu politycznego. Dotychczas koncentrował się głównie na tym, że Senat powinien sprawować funkcję nadzorczą wobec administracji prezydenta Donalda Trumpa. Czasami przywołuje jednak styl polityczny byłego prezydenta Baracka Obamy – od rytmu i sposobu prowadzenia przemówień po charakterystyczne logo z literą „O”, wykorzystywane podczas jego wieców.

Posiada też energię innego charyzmatycznego prezydenta Johna F. Kennedy’ego. A zdaniem komentatorów z „USA Today”, „Ossoff wydaje się bardziej autentyczny niż inni potencjalni kandydaci demokratyczni, np. Newsom”.

Jego główne przesłanie dotyczące kierunku, w jakim powinna podążać Partia Demokratyczna, okazuje się nośne: odzyskać kraj z rąk Trumpa. Swoje ostre krytyczne oceny formułuje w sposób, który niewielu Demokratom udało się opanować – za pomocą krótkich, wyrazistych sformułowań, które łatwo zyskują popularność w mediach społecznościowych. O prezydencie Trumpie mówi „Nieudany prezydent i narodowa hańba”. O synach prezydenta: „Książę Eric i książę Don”. O jego administracji: „Mafia z Mar-a-Lago”.

Na wiecu w lutym Ossoff pomógł spopularyzować określenie „klasa Epsteina” (Epstein class) jako sposób opisywania Trumpa i jego najważniejszych darczyńców. Sformułowanie niemal natychmiast podchwycili inni Demokraci. Na innym wiecu oskarżył Trumpa, członków jego rodziny oraz jego administrację o korupcję i brak zainteresowania problemami zwykłych Amerykanów, zmagających się z wysokimi cenami paliwa i żywności. – Mali ludzie tacy jak Donald Trump, J. D. Vance i Stephen Miller [wiceszef personelu Białego Domu – red.]. Wielkość naszego narodu nie wynika z naszej krwi ani genów, lecz z naszych idei – powiedział podczas majowego wiecu w Atlancie.

Wystąpienia Jona Ossoffa stają się wiralowymi treściami trafiającymi do rosnącego grona odbiorców. Ich szeroki zasięg zapewnił Ossoffowi rozpoznawalność, o jakiej wielu innym Demokratom pozostaje jedynie marzyć.

W rodzinnej Georgii słychać, że przekaz Jona Ossoffa, koncentrujący się na tym, jak negatywnie administracja Trumpa wpływa na ich codzienne życie, trafia do odbiorców. – Walcząc z administracją Trumpa, nie zapomina o małych miejscowościach w Ameryce – mówi jeden z wyborców cytowany w amerykańskich mediach.

Czytaj więcej

Skromne życie Joe Bidena po prezydenturze. Szczególnie w porównaniu do Baracka Obamy

Nawet Republikanie, którzy pracują nad jego pokonaniem, wyrażają uznanie dla jego politycznego wyczucia. Derek Dooley, który przegrał prawybory republikańskie z Collinsem, powiedział w tym miesiącu w audycji radiowej, że Ossoff „naprawdę dobrze dba o sprawy swoich wyborców”.

– Narasta fala. Taka, która pojawia się raz na pokolenie, gdy ludzie zostają zepchnięci zbyt daleko i jednocześnie wspólnie dochodzą do wniosku, że mają już dość – powiedział Ossoff do entuzjastycznie reagujących zwolenników podczas wiecu w Atlancie w maju.

Dziewięć lat Jona Ossoffa w polityce ogólnokrajowej

Ossoff wszedł do polityki ogólnokrajowej w 2017 r., mając 29 lat. Choć przegrał wówczas wybory do Izby Reprezentantów w okręgu wyborczym w okolicach Atlanty, niewielka, niespełna czteropunktowa różnica głosów stała się jednym z pierwszych sygnałów odrodzenia Partii Demokratycznej podczas pierwszej kadencji prezydenta Donalda Trumpa.

Cztery lata później Ossoff został najmłodszym, od 40 lat, kandydatem wybranym do amerykańskiego Senatu, choć miał stosunkowo niewielkie doświadczenie zawodowe – wcześniej pracował jedynie jako doradca kongresowy i dyrektor wykonawczy firmy produkującej filmy dokumentalne. Na jego korzyść natomiast działa to, że jest białym politykiem żydowskiego pochodzenia, któremu udało się zaangażować czarnych wyborców, i który nie bał się skrytykować Izraela, a to może mu pomóc w zróżnicowanej rasowo partii przeciwnej w dużej mierze działaniom Izraela w strefie Gazy oraz wojnie irańskiej, którą administracja wszczęła u boku Izraela.

Czytaj więcej

MAGA się kruszy. Konserwatywne ikony zrywają z Partią Republikańską

Zarówno Republikanie, jak i Demokraci podkreślają, że Ossoff nie może być pewny zwycięstwa w listopadowych wyborach. W majowych prawyborach na gubernatora kandydaci Demokratów otrzymali łącznie o ponad 150 tys. głosów więcej niż Republikanie, ale jednocześnie ich partia przegrała dwa wyścigi o miejsca w Sądzie Najwyższym stanu. Trudno zatem na tym etapie wyczuć, jak potoczą się losy tego kandydata.

Jednak zwycięstwo Ossoffa w listopadowych wyborach mogłoby być sygnałem, że młodszy senator z Georgii potrafi skutecznie trafiać do szerokiej koalicji wyborców i mógłby stać się realnym kandydatem na prezydenta.