Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co sprawiło, że czołowi sojusznicy Donalda Trumpa stali się jego najgłośniejszymi krytykami.
  • W jaki sposób kluczowe decyzje dotyczące polityki zagranicznej i spraw wewnętrznych podważyły zaufanie do liderów partii.
  • Jak narastające konflikty w Partii Republikańskiej rzutują na jej szanse w nadchodzących wyborach.
  • Na czym polega bunt części republikańskich senatorów i jakie ma on znaczenie dla przyszłości ugrupowania.

W jednym z ostatnich odcinków podcastu „Can’t Be Censored”, w którym wystąpił jako gość, Tucker Carlson powiedział, że „nie ma żadnych szans”, aby nadal wspierał Partię Republikańską w najbliższych wyborach, mimo że przez lata należał do jej najbardziej wpływowych zwolenników i gorąco popierał najbardziej konserwatywne działania Donalda Trumpa. - Przez 35 lat konsekwentnie broniłem Partii Republikańskiej - naprawdę bardzo konsekwentnie. Ale tej partii nie da się bronić, bo to jest niemoralne. I jest to dokładne przeciwieństwo tego, czym w demokracji powinna zajmować się partia polityczna, czyli reprezentowaniem własnych wyborców, własnych obywateli, własnego narodu. A oni tego nie robią. Więc nie, ja odchodzę - powiedział Carlson, zaznaczając, że nie zamierza wspierać Partii Demokratycznej.

– Nie wiem jeszcze, co zrobię - powiedział, dodając, że przewiduje, iż skoro on odchodzi, to wielu innych ludzi również pójdzie w jego ślady.

Czytaj więcej

Kolejne uderzenie Donalda Trumpa w MAGA. Znów dostało się m.in. Tuckerowi Carlsonowi

Jego prognozę podzieliła Marjorie Taylor Greene w swoim wpisie w mediach społecznościowych. - Tucker nie jest jedyną osobą, która przestała wspierać Partię Republikańską - napisała w poniedziałek na platformie X. - Jest nas bardzo wielu i mamy absolutnie dość. Nie będziemy wspierać partii, która zdradza swoich wyborców i własny kraj - napisała, dodając, że  ma „serdecznie dość” i kończy ze wspieraniem partii, „która zdradza swoich wyborców”. - To nie znaczy, że stajemy się Demokratami. Ale skończyliśmy ze wspieraniem Partii Republikańskiej, która stawia Amerykę na ostatnim miejscu - napisała.

Znani konserwatyści odwracają się od Republikanów. Tucker Carlson:  Przepraszam za to, że wprowadzałem ludzi w błąd

Tucker Carlson oraz Marjorie Taylor Greene to niegdyś najwięksi i najbardziej lojalni sprzymierzeńcy Donalda Trumpa, ale od miesięcy należą do najbardziej otwartych krytyków jego drugiej kadencji. Tucker Carlson, jako jeden z najbardziej znanych prezenterów stacji Fox News, a potem niezależnych dziennikarzy, wspierał Trumpa podczas jego pierwszej kadencji oraz w trakcie kampanii na drugą kadencję, bezkompromisowo promując politykę i broniąc najbardziej kontrowersyjnych posunięć prezydenta.

Jednak gdy w lutym Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły ataki wojskowe na Iran, które zapoczątkowały wojnę na Bliskim Wschodzie, Carlson głośno skrytykował prezydenta i jego administrację za tę decyzję. Dziennikarz od lat sprzeciwia się angażowaniu Stanów Zjednoczonych w zagraniczne konflikty, stąd jego sympatia i poparcie dla haseł wyborczych Trumpa „America First” (Ameryka na pierwszym miejscu). Jak mówi w jednym ze swoich podcastów, wielokrotnie rozmawiał z prezydentem Trumpem, który zapewniał go, że nie ruszy z wojskowym atakiem na Iran. Ku zdziwieniu Carlsona, Trump słowa tego nie dotrzymał. Dziennikarz oskarżył Izrael o wywieranie nacisku na Biały Dom, który doprowadził do wojny z Iranem. Teraz powiedział, że właśnie porzucenie przez Partię Republikańską zasad polityki stawiającej Amerykę na pierwszym miejscu zmusiło go do zerwania z tą partią.

Czytaj więcej

Tucker Carlson oddaje się Putinowi

Wyznał, że jest „dręczony” swoim wcześniejszym poparciem dla Donalda Trumpa i żałuje „tych niewielkich, ale realnych działań”, dzięki którym przyczynił się do jego zwycięstwa wyborczego.  - Nie wystarczy powiedzieć: »Zmieniłem zdanie« albo »To jest złe, odchodzę« - mówił Carlson w odcinku swojego podcastu opublikowanym w kwietniu. - To moment, by zmierzyć się z własnym sumieniem. Chcę powiedzieć: przepraszam za to, że wprowadzałem ludzi w błąd - powiedział Carlson.

Zwolenniczka teorii spiskowych. Gwiazda ruchu MAGA Taylor Greene stała się przeciwniczką Trumpa

Marjorie Taylor Greene natomiast to była skrajnie konserwatywna kongresmenka z Georgii, znana z niestandardowego sposobu zachowania. Karierę polityczną w Kongresie rozpoczęła jako zagorzała fanka i zwolenniczka Donalda Trumpa, z którym łączyło ją między innymi zamiłowanie do promowania teorii spiskowych i rasistowskie wypowiedzi. Marjorie Taylor Greene zrezygnowała z mandatu w Kongresie w styczniu po serii konfliktów z prezydentem.

Rozłam między Greene a Trumpem pogłębił się po tym, jak - biorąc stronę ofiar przemocy seksualnej - skrytykowała sposób, w jaki administracja zajęła się rządowymi aktami dotyczącymi Jeffreya Epsteina - zmarłego przestępcy seksualnego powiązanego z bogatymi i wpływowymi osobami. To postawiło ją w konflikcie z Trumpem i innymi postaciami ze środowiska MAGA. Potem m.in. stanęła w obronie ofiar w strefie Gazy, nazywając popierane przez Trumpa działania Izraela „ludobójstwem”, krytykowała prezydenta za zniesienie dotacji do ubezpieczeń zdrowotnych oraz za rosnące ceny, które prezydent obiecał obniżyć.

Czytaj więcej

Była zwolenniczka Trumpa Marjorie Taylor Greene obawia się odwołania wyborów prezydenckich

W miarę narastania napięć w ubiegłym roku Trump zaczął nazywać ją Marjorie „Zdrajczyni” Greene. Ostatecznie Greene zrezygnowała z ubiegania się o kolejną kadencję w Izbie Reprezentantów USA i ustąpiła z Kongresu na początku roku. - Zostałam odsunięta przez MAGA Inc. i zastąpiona przez neokonserwatystów, wielkie koncerny farmaceutyczne, gigantów technologicznych, kompleks militarno-przemysłowy, zagranicznych przywódców oraz elitarną klasę darczyńców, która nie ma żadnego kontaktu z życiem zwykłych Amerykanów. To oznacza, że odsunięte i zastąpione zostały również miliony zwykłych Amerykanów - napisała Greene w oświadczeniu ogłaszającym swoją rezygnację.

Greene już w marcu ostrzegała Partię Republikańską, że wojna może kosztować ją utratę większości w wyborach środka kadencji. Następnie oskarżyła Trumpa i jego administrację o to, że „zdradzili swoje obietnice wyborcze dotyczące zakończenia zagranicznych wojen i rezygnacji z polityki zmiany reżimów”.

Senat upomina Donalda Trumpa. Republikanie wyłamują się ze ślepego posłuszeństwa

Ich decyzja może podsycić wewnętrzne podziały w ugrupowaniu, osłabiając entuzjazm oraz frekwencję jego wyborców podczas jesiennych wyborów środka kadencji. Dzieje się to w kluczowym momencie, gdy niskie notowania prezydenta oraz podziały wewnątrz partii wystawiają na próbę zdolność republikanów do utrzymania kontroli nad Kongresem w nadchodzących wyborach. W ubiegłym roku udało się prezydentowi utrzymać Kongres w ryzach i zmusić republikanów do głosowania pod jego dyktando. Ale w ostatnim czasie coraz częściej republikańscy ustawodawcy wyłamują się ze ślepego posłuszeństwa.

Widać to było szczególnie dobrze w ubiegłym tygodniu, gdy czwórka republikańskich senatorów: Rand Paul, Lisa Murkowski, Susan Collins i Bill Cassidy - poparła rezolucję zobowiązującą prezydenta do uzyskania zgody Kongresu na kontynuowanie działań wojennych. Dzięki ich głosom rezolucja została przyjęta i stanowi rzadki przykład ponadpartyjnego upomnienia prezydenta za sposób prowadzenia wojny.

– Nie powiedzieliście Amerykanom, co się dzieje. To miało trwać cztery tygodnie, a trwa już cztery miesiące. Nasze pierwotne cele nie zostały osiągnięte. I chcę wiedzieć, co się dzieje - miał powiedzieć senator Cassidy podczas spotkania z Trumpem. 

Czytaj więcej

Symboliczna porażka Donalda Trumpa. Kongres nakazuje mu zakończyć wojnę z Iranem

To tylko przykład trwających od tygodni napięć między prezydentem a czołowymi senatorami jego własnej partii. Oliwy do ognia w tym konflikcie dolewa Trump, który m.in. w prawyborach poparł konserwatywnych kontrkandydatów dwóch republikańskich senatorów, którzy wypadli z jego łask - Billa Cassidy’ego i Johna Cornyna - ubiegających się o kolejne kadencje oraz wycofał poparcie dla nominacji - tolerowanego przez demokratów - Jaya Claytona na stanowisko dyrektora wywiadu i forsował kandydaturę kontrowersyjnego lojalisty Billa Pulte.

W ubiegłym tygodniu Trump odmówił podpisania flagowej ustawy mieszkaniowej, by ukarać „złych republikanów” za sprzeciw wobec jego żądań dotyczących wprowadzenia ograniczeń praw wyborczych. Problem w tym, że podpisanie ustawy miało pokazać obraz zjednoczonej Partii Republikańskiej, wspólnie pracującej nad rozwiązaniem problemu wysokich kosztów życia, które niepokoją Amerykanów. Jak pokazują sondaże, jest to obecnie jedna z najważniejszych kwestii dla wyborców.