Przed rozpoczęciem i w trakcie negocjacji między Wielką Brytanią a Unią Europejską na temat warunków wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty czołowi unijni politycy, a zwłaszcza główny negocjator Michel Barnier, mniej lub bardziej otwarcie mówili, że Londyn musi boleśnie odczuć skutki swojej decyzji, aby brexit był przestrogą dla ewentualnych naśladowców.

Po 10 latach od referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o wystąpieniu z UE, nie ma wątpliwości, że Unia osiągnęła swój cel - w żadnym z 27 państw członkowskich wyjście nie jest obecnie poważnie rozpatrywane. Trzeba jednak zaznaczyć, że na osłabienie ruchów „-exitowych” wpłynęły nie tylko doświadczenie Wielkiej Brytanii, czyli trudne negocjacje i niespełnienie oczekiwań, ale też sytuacja międzynarodowa, w tym zwłaszcza napaść Rosji na Ukrainę oraz nieprzewidywalna polityka USA pod rządami Donalda Trumpa.

Czytaj więcej

„Rzecz w tym”: Polexit jako broń polityczna. Czy Polska niechcący wypadnie z Unii?

Brexit jako przestroga. Europa porzuciła marzenia o „-exitach”

Przed 10 laty za głównych potencjalnych kandydatów do wystąpienia z UE uznawano Francję i Holandię, czego przejawem były np. ukute i szeroko funkcjonujące wówczas terminy „frexit” i „nexit”.

Po referendum w sprawie brexitu liderka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (obecnie Zjednoczenia Narodowego) Marine Le Pen zapowiedziała, że jeśli wygra wybory prezydenckie we Francji, rozpisze w kraju analogiczne referendum. Le Pen wówczas nie wygrała, a Jordan Bardella, obecny szef partii z realnymi szansami na wygraną w wyborach w przyszłym roku, nie forsuje pomysłu referendum. W 2019 r. wystąpienie ze strefy euro i UE wykreślono z programu ugrupowania. Jak wynika z sondaży, o ile w 2016 r. wyjście z UE poparłaby jedna trzecia Francuzów, o tyle teraz ten odsetek nie przekracza jednej czwartej.

Jeszcze wyraźniejszy spadek poparcia dla wystąpienia z UE nastąpił w Holandii. W połowie 2016 r. odsetek zwolenników nexitu sięgał 40 proc., a w jednym sondażu mieli oni nawet przewagę, ale w 2024 r. wyjście z Unii popierało już tylko 10 proc. badanych. W efekcie główne eurosceptyczne ugrupowanie w kraju, Partia na rzecz Wolności (PVV), jesienią 2024 r. porzuciło hasło wystąpienia z UE, zastępując je postulatem przyznania większej roli państwom narodowym i odzyskania przez nie kompetencji przekazanych Brukseli.

Podobną pozycję przyjęła Alternatywa dla Niemiec (AfD), która coraz wyraźniej prowadzi w badaniach opinii publicznej. Przywódcy prawicowo-populistycznej partii zdają sobie sprawę, że dexit (wystąpienie Niemiec z UE) jest nierealny, skoro według sondaży ok. 80 proc. obywateli popiera członkostwo kraju we Wspólnocie. Jest to odsetek znacznie powyżej unijnej średniej.

Czytaj więcej

Polacy zapytani o polexit. Ilu z nas chciałoby opuszczenia Unii Europejskiej?

Niemcy, Dania i Węgry: wyjście z UE przestało być realnym scenariuszem

Jako potencjalny kandydat do opuszczenia Unii wskazywana była także Dania. W 2016 r. do przeprowadzenia referendum w sprawie członkostwa wzywała nacjonalistyczna Duńska Partia Ludowa (DF), jednak od tego czasu znaczenie tego ugrupowania spadło, a według sondażu z lata zeszłego roku wystąpienie z UE poparłoby zaledwie 13 proc. Duńczyków.

Do wiosny 2026 roku najbardziej eurosceptycznym krajem w UE były Węgry, ale rządzący nimi przez wiele lat premier Viktor Orban raczej sprzeciwiał się integracji, niż dążył do huxitu. Sondaże wskazują, że w ewentualnym referendum taka propozycja nie miałaby szans, a porażka Orbana w wyborach parlamentarnych w kwietniu i oddanie przez niego władzy tym bardziej czynią obecnie rozważania nad wystąpieniem Węgier bezprzedmiotowymi.

Czytaj więcej

Bank Anglii ujawnił, ile brexit kosztował brytyjską gospodarkę

Polska jedynym krajem z rosnącym poparciem dla Polexitu

Jedynym krajem, w którym pomysł wystąpienia z UE pojawia się w sferze publicznej i poparcie dla niego rośnie, jest Polska. Zwolennicy pozostania w UE nadal mają zdecydowaną, ponad dwukrotną przewagę, ale odmienny od reszty krajów UE trend jest widoczny. Przez lata odsetek zwolenników wyjścia Polski z UE oscylował wokół 10 proc., jednak w ostatnich miesiącach stale utrzymywał się na poziomie powyżej 20 proc., a czasem dochodził do 25 proc.