Z tego artykułu dowiesz się:
- O gospodarczych i społecznych powodach, dla których Brytyjczycy coraz częściej postrzegają brexit jako błąd.
- Jak zmieniający się układ sił na świecie czyni samodzielną pozycję Wielkiej Brytanii coraz bardziej ryzykowną.
- Jakie są pierwsze propozycje zacieśnienia więzi z UE, które pojawiają się na brytyjskiej scenie politycznej.
- O kluczowych warunkach stawianych przez Brukselę i politycznych barierach na drodze do ewentualnego powrotu.
To są w pewnym sensie sygnały sprzeczne. Z jednej strony eurosceptyczna, populistyczna i nacjonalistyczna partia Reform UK zbiera dziś największe poparcie w sondażach: może liczyć na 25 proc. głosów wobec 17 proc. tak dla laburzystów, jak i torysów. Jej lider Nigel Farage de facto wymusił w 2016 r. głosowanie nad wyjściem z Unii. Ale z drugiej strony, jak podaje instytut YouGov, 58 proc. Brytyjczyków uważa za błąd opuszczenie Wspólnoty przez królestwo, a tylko 29 proc. wciąż głosowałoby za brexitem. Eksperci są zgodni, że gdyby dziś odbyło się w tej sprawie nowe referendum, zwolennicy integracji bez trudu by je wygrali.
Bo też wszystkie główne obietnice Borisa Johnsona i innych zwolenników rozwodu z Brukselą nie spełniły się. Zamiast szybciej się rozwijać, kraj balansuje na skraju recesji i może już pod koniec dekady mieć mniejszy dochód na mieszkańca (z uwzględnieniem realnej siły nabywczej) niż w Polsce. Imigracja, zamiast zostać ukrócona, jeszcze bardziej wzrosła, choć już nie z wolnej Europy, ale uboższych krajów zamorskich. Jak podaje brytyjski MSW, dziś trzy razy więcej Polaków wyjeżdża z królestwa niż się ich w nim osiedla.
Unia niekoniecznie otworzy drzwi dla Londynu
Tygodnik „The Economist” zwraca uwagę, że ku Brukseli pcha Brytyjczyków także zupełnie inny niż w 2016 r. kontekst międzynarodowy. Reguły globalizacji, które miały pozwolić Brytyjczykom na rozwój poza Unią, znikają pod naporem protekcjonizmu Ameryki. Ameryka przestała też być wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa Brytyjczyków. Pojawiła się za to groźba ze strony Rosji. To nie są więc czasy, kiedy kraj powierzchniowo mniejszy od Polski chce pozostać samotny.
Czytaj więcej
Donald Tusk i Keir Starmer podpiszą 27 maja w Londynie traktat, który niezależnie od NATO zobowiąże oba kraje do wzajemnego przyjścia sobie z odsie...
O powrocie do Unii zaczęli więc mówić otwarcie najpoważniejsi rywale Keira Starmera do przejęcia sterów Partii Pracy, a więc także i sterów rządu. Burmistrz Manchesteru Andy Burnham czy były już minister zdrowia Wes Streeting chcą docelowo pełnego członkostwa kraju w Unii, choć nie podają żadnych terminów. Jeszcze bardziej enigmatyczny jest sam Starmer, który zapowiada „powrót Zjednoczonego Królestwa” do serca Europy.
Jak ujawnił „Guardian” przed lipcowym szczytem Wielka Brytania – UE rząd w Londynie wystąpił z ideą przywrócenia swobody przemieszczania się towarów między królestwem a Wspólnotą. Jak ustaliła z kolei „Rzeczpospolita”, Starmer chciał, aby Donald Tusk wsparł go w tej sprawie w Brukseli. Usłyszał jednak grzeczną odmowę: Warszawa pozostaje lojalna wobec Komisji Europejskiej, która negocjuje w imieniu całej zjednoczonej Europy takie sprawy. W środę szefowie rządów obu krajów podpisali traktat o wzajemnej obronie w bazie lotniczej Northolt pod Londynem.
Bruksela uważa, że członkostwo w jednolitym rynku zakłada także swobodę przemieszczania się osób oraz przepływu kapitałów i usług. Te cztery wolności są dla niej nierozłączne. Ale szczególnie zniesienie ograniczeń w migracji pozostaje dla Brytyjczyków sprawą delikatną. Dodatkowo europejska centrala chce, aby Zjednoczone Królestwo płaciło do Funduszu Spójności za korzyści z udziału w wielkim, europejskim rynku.
Czytaj więcej
Już nie Amerykanie, ale Europejczycy odgrywają kluczową rolę w zakończeniu wojny w Ukrainie. Zawierając traktat obronny z Wielką Brytanią, Polska p...
Przyjęcie Wielkiej Brytanii do Unii wymagałoby jednolitej zgody wszystkich 27 krajów UE. A z tym wcale nie musi być łatwo. W niektórych państwach, jak Francja, warunkiem jest przeprowadzenie referendum. Odkąd w 2020 r. Londyn ostatecznie odciął więzi z Unią, ta poszła dość mocno w kierunku integracji. Udało jej się na przykład doprowadzić do uwspólnotowienia długu, najpierw aby sfinansować Fundusz Odbudowy po pandemii, potem aby rozwinąć przemysł zbrojeniowy. Na to zgody Brytyjczyków by nie było.
Teraz zjednoczona Europa ma jeszcze większe ambicje. Wobec zagrożenia ze strony Rosji i coraz mniejszego zainteresowania Ameryki bezpieczeństwem naszego kontynentu, Unia sama chciałaby przekształcić się w pełnoprawnego gracza geopolitycznego, może nawet wojskowego. Nie idzie jej to źle: od półtora roku w pojedynkę wspiera Ukrainę. Czy jednak przyjęcie ponownie Brytyjczyków nie zablokowałoby tego procesu? Tym bardziej, że dziś zainteresowanie integracją sygnalizuje Partia Pracy. Ale co, jeśli do władzy dojdzie Farage czy nawet wciąż eurosceptyczna Partia Konserwatywna?