O sprawie poinformował Adam Szaja, autor wpływowego bloga książkowego Smak Książki.pl. Skontaktował się z nim znany antykwariusz warszawski Marcin Gałązka z Antykwariatu Zakładka.
AI pożera książki. Niemal dosłownie
W jednym z polskich portali przeczytał on informację o nowym, zaskakującym procederze w zachodniej Europie. Duże firmy z sektora sztucznej inteligencji zaczęły skupować przemysłowe liczby książek, by karmić nimi AI. Polega to na tym, że tomy kupowane hurtowo za bezcen są pozbawione okładek i grzbietów, rozbierane na poszczególne strony i skanowane, a potem wyrzucane na śmietnik i mielone. Zgromadzona w ten sposób treść stanowi pożywienie dla AI, która, pozyskując wiedzę, uczy się też stylu i składni. Tak zmagazynowana wiedza jest później oferowana w formie odpłatnej – z reklamami, bądź w formie abonamentu. Służyć będzie też z pewnością farmom produkującym „książki”, które z człowiekiem będą miały tylko taki związek, że ktoś zaprogramuje ich produkcję.
Marcin Gałązka, czytając informacje o praktykach na Zachodzie zorientował się, że sam otrzymał mail, który początkowo pominął, ponieważ robił wrażenie niewiarygodnej przynęty. – Wszystko zaczęło się od tajemniczego maila, który przypominał te wysyłane od nigeryjskiego księcia lub od zamożnej, starszej kobiety z innego kontynentu, która chce przekazać komuś swój cały dobytek – wspominał.
Okazało się, że jedna z firm, której nazwa pojawiła się w internetowej publikacji, chce zakupić 800 tysięcy książek. Oferta robiła wrażenie atrakcyjnej, obejmowała bowiem również transport gigantycznej liczby książek. Na początku chodziło o udostępnienie „listy z asortymentem” do porównania z listą życzeń wspomnianej firmy, numerów ISBN i cen.
Antykwariusze z Niemiec i Francji alarmują przed AI
Podobne oferty sprawiają, że obroty antykwariatów we Francji i w Niemczech gwałtownie wzrastają.
- Ja, jako antykwariusz nie chcę w to wchodzić – powiedział Marcin Gałązka Smakowi Książki.pl. – Nie podoba mi się, że książki będą niszczone. Moim zdaniem nieetyczne jest to, że pomijane są prawa autorskie. Sprawa jest nieuregulowana, a powinna. Autor książki nie czerpie zysków z tego, że sztuczna inteligencja jest karmiona jego treściami – zauważył.
Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Ministerstwo Kultury, ZAiKS oraz wydawców.
Doniesienia antykwariuszy wskazują, że procesy pozyskiwania danych dla sztucznej inteligencji objęły – tylko w samych Niemczech – około 700 000 woluminów, a łączna liczba egzemplarzy pozyskiwanych w ramach poszczególnych partii w Europie sięga setek tysięcy, w miarę jak przy szkoleniu modeli językowych sięga się po materiały w formie papierowej.
Czytaj więcej
Być może już w grudniu zobaczymy w Teatrze TV Joannę Kulig jako Britney Spears w spektaklu „Britney”. Za prapremierę odpowiada utytułowany duet Ewe...
Antykwariusze i księgarze z Niemiec, Holandii i Szwajcarii zgłaszają nietypowe, zautomatyzowane lub anonimowe zamówienia hurtowe, obejmujące od 3 000 do ponad 10 000 konkretnych tytułów jednorazowo. Procesy te koncentrują się głównie na literaturze faktu, tekstach naukowych oraz dziełach obcojęzycznych lub niszowych, wydanych przed 2022 r. Co ciekawe, ma to zagwarantować, że tekst nie jest „zanieczyszczony” treściami generowanymi przez AI, które obecnie zalewają internet.
Przy szkoleniu AI zniszczone mogą zostać cenne egzemplarze książek
Choć pośrednicy tacy jak kanadyjska firma Zoom Books spotkali się z ostrą krytyką ze strony europejskich antykwariuszy w związku z nietypowymi zamówieniami hurtowymi, często działają oni w oparciu o rygorystyczne umowy o zachowaniu poufności lub twierdzą, że ich transakcje mieszczą się w ramach tradycyjnego handlu używanymi książkami i recyklingu.
Brytyjski „The Guardian” pisze, że zaniepokojeni są już także sprzedawcy i eksperci zajmujący się rzadkimi książkami – coraz bardziej obawiają się, że cenne egzemplarze mogą zostać zniszczone przez firmy zajmujące się generatywną sztuczną inteligencją, które dążą do „nakarmienia” swoich nienasyconych technologii nowymi tekstami.
Czytaj więcej
To, co działo w ostatnim roku było dla mnie dziwne, szkodliwe dla mnie i innych osób. Prawo, na podstawie którego funkcjonują instytucje kultury, n...
Obawy te wynikają z pozwu o naruszenie praw autorskich, wytoczonego w USA firmie Anthropic przez grupę autorów książek. Ujawnione wcześniej w tym roku dokumenty sądowe wykazały, że firma stosowała praktykę „niszczącego skanowania” i starała się utrzymać ten proceder w tajemnicy. Sędzia orzekł, że działania te są zgodne z amerykańskim prawem autorskim, ponieważ stanowią tzw. użycie transformatywne.
Kilku antykwariuszy potwierdziło jednak, że zlecenia otrzymywane za pośrednictwem dużych platform handlujących książkami używanymi, takich jak Abebooks czy Biblio, obejmują zarówno tanie wydania w miękkiej oprawie, jak i rzadkie, kosztowne egzemplarze.
Zamówienia dotyczą szerokiej gamy książek – z jednej strony m.in. podręcznika uprawy gruntów a z drugiej zbiorów wczesnej poezji nowozelandzkiej.