Facetom, którzy proponowali jej sekretną randkę w kinie odpowiadała: „Żartujesz? To tak jakbyś poszedł ze Statuą Wolności”. To prawda: przecież stała się amerykańską ikoną piosenki, musicalu, kina.

Po lekturze biografii łatwiej zrozumieć słowa powiernika i przyjaciela oraz współautora autobiografii Minelli Michaela Feinsteina, który proces powstawania książki opisał następująco: „Ta książka rodziła się w bólach. Nie chodzi o zbieranie materiałów, lecz niebywałą skrytość Lizy, która nie ujawnia wiele na swój temat – mimo otwartości na scenie i ekscentrycznego stylu (...) Gdy ktoś rodzi się w blasku fleszy, tak jak ona – córka Judy Garland i Vincente'a Minnellego – wścibskie oczy towarzyszą mu na każdym kroku. Tak wygląda codzienność gwiazdy”.

Czytaj więcej

Festiwal w Wenecji. Utopia i nadzieja ustępuje brutalnym faktom

Liza Minnelli, nepo dziecko, która rywalizowała z rodzicami

Dziś o takich jak ona pisze i mówi się „nepo dziecko”, czyli dziecko znanych rodziców. Matka i ojciec mogli ją przyćmić – nie raz tak bywało, ale ona z czasem stawała się ich powierniczką, opiekunką i wyrozumiałą córką, która dzieliła ich problemy, nałogi, stając się w swoim pokoleniu gwiazdą nr 1, gdy o rodzicach młodsze pokolenia dziś – być może – niewiele wie. Dlatego wiele przełomowych sytuacji swojego życia Minnelli przekłada na język Tik-Toka czy agencji zarządzających kryzysami gwiazd.

Tak więc o rodzicach krótko jak się da: matka Judy Garland zagrała główne role w „Czarodzieju z Oz” i pierwszej wersji „Narodziny gwiazdy”, zaś jej role powtarzały potem Barbra Streisand i Lady Gaga, o której Liza nie ma do powiedzenia nic dobrego, choć ją wspierała. Ojciec, reżyser filmowy („Pasja życia” o van Goghu, „Ojciec panny młodej” z Elizabeth Taylor) nawet przez córkę ceniony był głównie za arcydzieła kinowych musicali (m.in. „Amerykanin w Paryżu” z Gene'em Kelly).

Liza Minnelli, Michael Feinstein „Liza Minnelli. Autobiografia. Wysłuchajcie mnie", przekład Magdale

Liza Minnelli, Michael Feinstein „Liza Minnelli. Autobiografia. Wysłuchajcie mnie", przekład Magdalena Moltza-Małkowska, Prószyńska i S-ka, 2026

Foto: Mat. Pras./ Prószyński i S-ka

W ich domu bywali tak zwani „wszyscy”, czyli największe gwiazdy Hollywood: m.in. Humphrey Bogart, Fred Astaire, Bing Crosby czy Ira Gershwin, brat George'a.

Jak stwierdza Minnelli, po mamie odziedziczyła mocną motywację do działań, zaś po ojcu skłonność do marzeń. Z czasem okazuje się też, że matka przekazała córce dziedziczną skłonność do uzależnień: już jako dziecięca gwiazda Judy była faszerowana przez rodzinę i producentów substancjami na pobudzenie (amfetamina) oraz na „dobry sen”. Ojciec Lizy dobrze o tym wiedział i swojej żonie zaufał, gdy podczas miesiąca miodowego w Nowym Jorku wyjęła wszystkie „wspomagacze” z torebki i wyrzuciła je do East River. Piękna manifestacja, a i deklaracja. Niestety bez pokrycia. Potem nawet pięcioletnia córka była świadkiem świetnej zabawy matki podczas przyjęć przerywanych nagłymi skłonnościami do samobójstwa.

Ta książka rodziła się w bólach. Nie chodzi o zbieranie materiałów, lecz niebywałą skrytość Lizy, która nie ujawnia wiele na swój temat – mimo otwartości na scenie i ekscentrycznego stylu 

Michael Feinstein

Liza Minnelli i wielka sława „Kabaretu”

Małżeństwo rodziców w końcu się rozpadło, Liza musiała Judy matkować, ale korzystała też z pomocy jej dawnych i obecnych kochanków oraz adoratorów. Bodaj najsłynniejszy, Frank Sinatra, przekazał Lizie 500 dol. w Nowym Jorku, gdzie stawiała pierwsze kroki w teatralno-filmowym świecie, m.in. w przełomowej premierze „Best Foot Forward”. Wcześniej zastępował matkę w Las Vegas w sylwestra, gdy nie dawała rady śpiewać z powodu złej kondycji. Właśnie sukces w „Best Food Forward” pozwolił Lizie nagrać pierwszą płytę. Potem w paryskiej Olimpii zachwycał się nią sam Charles Aznavour, a i zapowiadał. W Nowym Jorku biła rekordy, zapełniając Carnegie Hall dziesięć wieczorów z rzędu.

Czytaj więcej

Ostatnią rolę Jana Frycza można zobaczyć w TVP VOD

Z dzisiejszej perspektywy, również zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt, ponownie ważny staje się najsłynniejszy bodaj film z udziałem Minnelli, czyli „Kabaret” Boba Fosse'a, za który otrzymała Oscara, gdy triumfy na gali święcił „Ojciec chrzestny”.

Liza znała postać zakompleksionej Angielki Sally z teatrów muzycznych i postanowiła ją zmienić w osobę szaloną, ekscentryczną. Z kolei postać biseksualnego amanta, granego przez Michaela Yorka, odzwierciadlała osobiste doświadczenia aktorki, o czym za chwilę. Inspiracji do śpiewania „Mein Herr” czy „Money, Money” szukała w Monachium, gdy Berlin nie dawał szansy na odtworzenie klimatu doby końca Republiki Weimarskiej.

Minnelli na wielu stronach snuje intrygujące wspomnienia i refleksje o filmie, przypominając, że komentowano go często w uproszczony sposób jako przypowieść o nadużywaniu środków psychoaktywnych, które prowadzą do moralnego chaosu.

Liza Minnelli i LGBTQ+

Oddajmy głos gwieździe: „Sally jest podobna do wielu niebezpiecznie obojętnych ludzi w tym filmie. Pochłonięci własnymi sprawami nie zauważają, że Hitler zyskuje coraz większą władzę. Wyobraźcie sobie ludzi tańczących na krawędzi wulkanicznego krateru, do którego zaraz wpadną, a zrozumiecie co mam na myśli. Nazistowski terror pochłonie bohaterów, choć oni jeszcze o tym nie wiedzą”.

Minnelli podkreśla, że „Kabaret” dokonał przełomu w filmowym gatunku, który dotąd służył wyłącznie rozrywce. Uważa „Kabaret” za prekursora „mrocznych, karkołomnych musicali scenicznych i filmowych” takich jak „Chicago”, „Sweeney Tod”, „Moulin Rouge”, a także „Hamiltona”. Minnelli zauważa też wpływ ekspresyjnego „Kabaretu” na choreografię Michaela Jacksona i środki, jakimi operowało MTV.

Sally jest podobna do wielu niebezpiecznie obojętnych ludzi w tym filmie. Pochłonięci własnymi sprawami nie zauważają, że Hitler zyskuje coraz większą władzę. Wyobraźcie sobie ludzi tańczących na krawędzi wulkanicznego krateru, do którego zaraz wpadną, a zrozumiecie co mam na myśli. Nazistowski terror pochłonie bohaterów, choć oni jeszcze o tym nie wiedzą 

Liza Minnelli o „Kabarecie"

Książka nie jest zwykłą biografią. To także lekcja tolerancji wobec bliskich osób o powikłanym życiu, ale też stawiania im granic, gdy przekraczają granice.

Pierwszego męża Petera Allena, gdy miłość między małżonkami kwitła w najlepsze – przyłapała w małżeńskim łożu w objęciach mężczyzny. Liza była wielkoduszna: starała się zrozumieć biseksualizm męża, bo czuła się z Peterem szczęśliwa i spełniona. Do czasu, gdy załamanie kariery Allena zaczęło generować konflikty. Zmarł na AIDS, mając 48 lat. „Nasza miłość trwała, chociaż ostatecznie weszliśmy w inne związki. Zawsze miała zajmować szczególne miejsce w moim sercu” – pisze Minnelli.

Liza Minnelli i Peter Sellers

O wiele krytyczniejsza Liza jest wobec Petera Sellersa, którego poznała, gdy podziwiał ją podczas koncertu w Londynie, siedząc w pierwszym rzędzie.

Można mówić o miłości od pierwszego wejrzenia, gdy komik wparował do jej garderoby z najlepszym szampanem. Romans Amerykanki i gwiazdy „Różowej Pantery” od razu stał się głośny i para musiała ogłosić swoją miłość na specjalnej konferencji prasowej, co stanowiło wtedy przełom.

Sellers był dla Lizy intelektualnym spełnieniem i idealnym partnerem absurdalnych żartów oraz ciętych ripost. Podziwiała go za aktorskie transformacje także prywatnie, gdy mówił do niej zmienianym wciąż głosem, różnymi akcentami, wcielając się w coraz to nowe postaci. Do czasu. Gdy zamieszkali razem, postaci, jakie kreował Sellers przestały być zabawne. Stały się formą agresji i ujawniły ostrą schizofrenię aktora. Wielki szok.

Filmowy musical „New York, New York” z udziałem Roberta de Niro przyniósł burzliwy romans z reżyserem Martinem Scorsese. Z początku aktorce o włoskich korzeniach trudno było się porozumieć z reżyserem o... włoskim temperamencie, ponieważ uważała się za aktorkę o tradycyjnym warsztacie, gdy Scorsese namawiał aktorów do improwizacji, tworzenia scenariusza podczas nawet kilkudziesięciu dubli jednej sceny, do czego trzeba było mieć niesamowitą kondycję. Podobnie jak do kokainy. „Marty” używał jej na filmowym planie, ale wprowadził też do życia z Lizą, co sam ostatecznie przypłacił pobytem w szpitalu. Tak zaczął się czas, kiedy również Minnelli szykowała się do pierwszego, aczkolwiek nie ostatniego, odwyku. Tę walkę wygrała.

Książka ilustrowana jest wieloma zdjęciami, wśród których spotkanie z Janem Pawłem II gwiazda opatrzyła podpisem „Angielski Ojca Świętego był lepszy od mojego włoskiego”!.