Mam temaciki, które same nie nadają się na felieton, ale zebrane razem pasują w sam raz na środek lata. Żeby było ciekawiej, każdy akapit będzie się zaczynał frazą całkowicie zbędną, którą spisałam z różnych mów polityków i osób za takich się uważających.
„Chciałabym więc zacząć po prostu, od razu, bez żadnego wstępu” – od Waszyngtonu, w którym mieszkam. Można, w prosty sposób, jak zauważyła moja przyjaciółka, zorientować się w cenach domów i prestiżu różnych części miasta. Wystarczy spojrzeć na faunę: w biednych dzielnicach hasają szczury, w średnio zamożnych – wiewiórki, a w najbogatszych – króliki.