Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy udziału wpływowej polityczki związanej z PiS w kongresie polskich monarchistów.
- Co Anna Maria Anders powiedziała o możliwości przywrócenia monarchii w Polsce.
- Kto stoi na czele współczesnych ruchów monarchistycznych i jakie ma polityczne powiązania.
- Jak na to wydarzenie reaguje Kancelaria Prezydenta i jakie teorie na ten temat ma opozycja.
„Czy Rzeczpospolita Polska może być monarchią w XXI wieku” – tak brzmiało hasło przewodnie Kongresu Unii Polskich Ugrupowań Monarchistycznych, który odbył się 30 maja w Krakowie. Kongres zaczął się od ekumenicznej mszy św. za Ojczyznę w Kościele Przemienienia Pańskiego ojców pijarów na Starym Mieście, po czym uczestnicy zostali przewiezieni autokarem do jednego z hoteli. Podobne imprezy UPUM organizuje regularnie, jednak tym razem – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – miała ona gościa specjalnego: Annę Marię Anders.
Ta ostatnia jest córką gen. Władysława Andersa, jednego z najbardziej znanych wojskowych w historii Polski, który w swojej karierze był m.in. dowódcą Armii Polskiej w ZSRR oraz 2. Korpusu Polskiego, naczelnym Wodzem Polskich Sił Zbrojnych oraz następcą prezydenta RP na uchodźstwie.
Czytaj więcej
Generał Władysław Anders – „ostatni hetman jagiellońskiej Polski" do dzisiaj nie doczekał godnego monumentu w Warszawie, co zapowiadał przesłuchują...
Anna Maria Anders była wpływową osobą za rządów PiS, obecnie współpracuje z prezydentem Karolem Nawrockim
Córka generała, urodzona w 1950 r., przez dużą część życia mieszkająca za granicą, błyskotliwą karierę polityczną zaczęła robić stosunkowo późno, bo dopiero za ostatnich rządów PiS. Była m.in. przewodniczącą Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, ministrem w KPRM i pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego, senatorką oraz ambasadorką we Włoszech. Tę ostatnią funkcję pełniła w latach 2019-2024, a w maju została pierwszą zastępczynią przewodniczącego rady do spraw Polonii i Polaków za granicą przy prezydencie Karolu Nawrockim. I zaledwie kilka tygodni po powołaniu na tę funkcję pojawiła się w Krakowie na kongresie organizacji, zabiegającej o przywrócenie monarchii w Polsce.
Podobnych grup jest kilka. Np. Wojciech Edward Leszczyński, były przedsiębiorca, pasjonat historii i daleki kuzyn króla Stanisława Leszczyńskiego, przed dziesięcioma laty „wskrzesił” monarchię w Polsce, a przynajmniej tak można wnioskować z jego strony internetowej, na której tytułuje się „Królem Elektem Korony Królestwa Polskiego-Lechii”.
Leszczyński rzekomo przywrócił monarchię, przestrzegając dawnych procedur, dotyczących sejmików i sejmów, a głośno było o nim w 2020 roku, gdy – jak informowaliśmy w „Rzeczpospolitej” – na prezydenta swojego królestwa wybrał prof. Włodzimierza Juliana Korab‑Karpowicza, filozofa z doktoratem z Oksfordu i byłego wiceprezydenta Gdańska. Korab-Karpowicz przyjął urząd prezydenta z rąk króla, choć głosił, że pełni go „in spe”, czyli jako „oczekujący”, i wygłosił orędzie.
Oprócz środowiska skupionego wokół Wojciecha Edwarda Leszczyńskiego istnieją też dwie partie postulujące wprowadzenie w Polsce monarchii metodami demokratycznymi. Jedną z nich jest Polski Ruch Monarchistyczny, którego liderem jest Leszek Wierzchowski, przedstawiający się jako „Regent Polski i PRM, Wielki Książę, Wielki Kniaź Ukrainy-Rusi, Kniaź Imperium Rosji, Emirda Tatarów”.
Regentem UPUM jest obecnie były wiceminister i uznany naukowiec, co podnosi rangę tej organizacji monarchistycznej
Drugą partią jest wspomniana na wstępie Unia Polskich Ugrupowań Monarchistycznych. W swoim statucie zapisała, że „celem unii jest odbudowanie w Polsce sposobami demokratycznymi monarchii konstytucyjnej poprzez realizację deklaracji ideowo-programowej, programu politycznego, gospodarczego i statutu”. Słynie z nadawania własnych odznaczeń, takich jak Krzyż Rycerski UPUM, Krzyż Monarchii UPUM, Krzyż Honoru i Wierności Regenta UPUM czy Krzyż Jerozolimski UPUM. Jak czytamy na jej stronie internetowej, „w celu sprawniejszego wewnątrzpartyjnego działania, unia przyjęła strukturę organizacyjną księstw, starostw i kasztelanii, wzorując się na strukturach organizacyjnych w I Rzeczypospolitej, które przetrwały do 1795 r.”.
Czytaj więcej
Były wiceminister w rządzie PO–PSL dał się wybrać na lidera organizacji dążącej do przywrócenia monarchii. Inna osoba, uważająca się za króla, chce...
I ze
wszystkich grup działających na rzecz monarchii w Polsce UPUM może
robić najpoważniejsze wrażenie, głównie ze względu na swoich
przywódców. Przez długie lata regentem UPUM był emerytowany
komandor Wojska Polskiego Aleksander Podolski. W 2024 roku funkcję
tę objął po nim prof. Maciej Kaliski, specjalista od inżynierii
naftowej i były wiceminister gospodarki w pierwszym i drugim rządzie
Donalda Tuska (czyli w latach 2011-2012). Za rządów PO-PSL był
również przewodniczącym rady nadzorczej Kompanii Węglowej oraz
dyrektorem departamentu górnictwa w Ministerstwie Gospodarki.
Ja mam taką romantyczną wizję, jeśli chodzi o arystokrację, monarchię i tak dalej
Z nagrań z kongresu, który odbył się 30 maja w Krakowie, wynika, że to właśnie prof. Maciej Kaliski poprosił Annę Marię Anders o „kilka słów adresowanych do narodu”. Ta na początku powiedziała, że „jakie są jej poglądy (na temat przywrócenia monarchii w Polsce – red.) to jeszcze nie zdecydowała”, jednak szybko dodała, że „monarchia to ma taką klasę”. – Z tego punktu widzenia ja widzę do pewnego stopnia monarchię w Polsce – ogłosiła. – Mój ojciec nigdy nie mówił o wojnie. Może trochę o Monte Cassino, bo to było wielkie zwycięstwo, ale opowiadał jeszcze o Polsce przedwojennej. Ja mam taką romantyczną wizję, jeśli chodzi o arystokrację, monarchię, i tak dalej – zaznaczyła.
Anna Maria Anders mówiła też, że w Wielkiej Brytanii, czyli kraju, który dobrze zna, „król jej się nie bardzo podoba”, bo „popiera islam”, jednak „jego następca William to jest naprawdę klasa”. Po zakończeniu jej wypowiedzi, zebrani, z których niektórzy byli ubrani w szlacheckie kontusze, zawołali kilkakrotnie: „jej ekscelencja Anna Maria Anders, wiwat!”.
Kancelaria Prezydenta odcina się od kongresu, również Anders twierdzi, że „to nic nie oznacza”
Czy wypowiedzi Anny Marii Anders były oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezydenta? „Członkowie rad przy prezydencie RP pełnią swoje funkcje społecznie i nie pobierają wynagrodzenia ani nie reprezentują Kancelarii Prezydenta RP na zewnątrz. Udział w pracach każdej z rad ma charakter opiniodawczo-konsultacyjny. W związku z powyższym informujemy, że pani Anna Maria Anders nie reprezentowała KPRP podczas wspomnianego wydarzenia” – informuje nas Biuro Mediów i Listów KPRP.
„Na spotkaniu byłam gościem. To nic nie oznacza” – napisała nam z kolei krótko Anna Maria Anders.
Problem w tym, że obecność Anny Marii Anders starają się wykorzystywać wizerunkowo polscy monarchiści, którzy w relacjach z kongresu często podkreślają, kto był gościem honorowym. „Jej obecność nadała spotkaniu szczególny wymiar historyczny i patriotyczny, przypominając o wartościach, które od pokoleń budują polską tożsamość, odpowiedzialność za Ojczyznę oraz więzi łączące Polaków w kraju i na całym świecie” – czytamy w jednym z wpisów w mediach społecznościowych. Wynika z niego, że podczas obrad omawiano m.in. „rolę monarchii jako elementu stabilizacji geopolitycznej” oraz „prognozy dotyczące przyszłości monarchii do 2050 r.”.
Zdaniem europosła KO Dariusza Jońskiego, udział Anders w kongresie wcale nie musiał być przypadkowy. – Karol Nawrocki stara się utrzymywać kontakty z różnymi skrajnymi środowiskami, a w ten scenariusz wpisuje się obecność na tej imprezie Anny Marii Anders – komentuje. – Zaś jeśli chodzi o samo przywrócenie monarchii, nawet jeśli Karol Nawrocki nie chce tego wprost, na pewno taki styl sprawowania władzy, polegający na autokratycznym ignorowaniu parlamentu i rządu, najbardziej mu odpowiada – dodaje europoseł.