Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie okoliczności historyczne sprawiły, że aneks do raportu Wojskowych Służb Informacyjnych pozostawał tajny przez blisko dwie dekady?
  • Kto w ostatnich latach wyrażał zaniepokojenie lub sprzeciw wobec jego publikacji?
  • Jakie są potencjalne kategorie informacji zawartych w aneksie oraz jakie grupy osób może on dotyczyć?
  • Jakie argumenty dotyczące bezpieczeństwa państwa i współpracy międzynarodowej są podnoszone w kontekście odtajnienia aneksu?
  • Jak przebiega obecny proces przygotowania aneksu do publikacji i kto bierze w nim udział?

- Antoni Macierewicz czasami formułuje tezy zbyt daleko idące w stosunku do faktów, którymi dysponuje. Mówię mu to w twarz, więc mogę powtórzyć publicznie – mówił w 2007 r. o nieopublikowaniu aneksu do raportu o Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) śp. prezydent Lech Kaczyński. Przez prawie dwadzieścia lat żaden z prezydentów RP nie zdecydował się opublikować tzw. „Świętego Graala” prawicy, aż do teraz. Karol Nawrocki zapowiedział odtajnienie aneksu do raportu o likwidacji WSI. Czego możemy się spodziewać po publikacji dokumentu? Co będzie w aneksie do raportu WSI? W kogo może uderzyć? Czy jest się czego bać? Atmosfera przed publikacją już coraz gorętsza.

Czytaj więcej

Prezydent odtajnia aneks do raportu z likwidacji WSI

Jarosław Kaczyński potwierdza sceptyczne nastawienie Lecha Kaczyńskiego ws. aneksu do raportu WSI

Pod koniec kwietnia Antoni Macierewicz powiedział w Radiu Wnet, że prezydent Lech Kaczyński „oświadczył mi to w sposób jednoznaczny, że po powrocie ze Smoleńska, a przed wyborami, aneks zostanie opublikowany”. Słowom wiceprezesa PiS zaprzecza prezes PiS. Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mediami w Parczewie stwierdził, że publikacja dokumentu nie będzie „szczególnie ważnym aktem”: – Przyłączam się do tego, co wtedy powiedział mój świętej pamięci brat, że tam jest wiele tez o charakterze publicystycznym, a nie takim, które powinny być w tego rodzaju dokumencie – stwierdził, dodając: „także są różnego rodzaju tezy już po prostu bardzo wątpliwe, jeżeli chodzi o ich udowodnienie. Bardzo ryzykowne, daleko idące. „Rzeczpospolita” w 2008 r. szeroko pisała o tym, że Lech Kaczyński miał wątpliwości wobec aneksu. Dzisiaj politycy PiS mówią nieoficjalnie, że wracanie po dwóch dekadach do aneksu o raporcie WSI to publikacja typu „Mówią wieki”. Krzysztof Szczucki w Radiu TOK FM mówił o „przyprószonym kurzem dokumencie”, który wzbudza zainteresowanie. Publikacja samego raportu prawie 20 lat temu była ważnym wydarzeniem, ale pozostała bez konsekwencji prawnych. 

Czytaj więcej

Aneks o WSI do marszałków

Dlaczego dokument o WSI wciąż budzi emocje po prawie dwóch dekadach?

W 2007 r., po likwidacji WSI przez rząd PiS, opublikowano raport przygotowany przez komisję weryfikacyjną pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Dokument ujawniał liczne nieprawidłowości, w tym brak weryfikacji funkcjonariuszy z czasów PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ czy nielegalny handel bronią. Na podstawie raportu wszczynano liczne śledztwa, choć większość z nich została umorzona. Wiele osób i instytucji wymienionych w raporcie, przygotowanym przez Macierewicza w 2007 r., zdecydowało się na drogę sądową, pozywając Skarb Państwa lub bezpośrednio Macierewicza o naruszenie dóbr osobistych. 

Skarb Państwa wydał milion zł na przeprosiny za tezy zawarte w raporcie Antoniego Macierewicza – informowała „Gazeta Wyborcza”. Nikt po raporcie WSI nie poniósł konsekwencji prawnych, nie skazano żadnego z wymienionych w dokumencie. 

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że choć samo upublicznienie dokumentu było legalne, to osoby wymienione w raporcie zostały pozbawione prawa do obrony, dostępu do akt oraz możliwości odwołania się od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Trybunał zwrócił również uwagę na niejasność przepisów dotyczących kryteriów umieszczania osób w dokumencie. W efekcie, gotowy już aneks do raportu nie został opublikowany ani przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ani przez jego następców – Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę, a dokument był przechowywany w Kancelarii Tajnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Aż do teraz.

Marszałek Sejmu i Marszałek Senatu nie zapoznali się z aneksem do raportu WSI

O publikację aneksu przez lata apelował jego główny autor Antoni Macierewicz, ale również współpracujący z nim w przeszłości prof. Sławomir Cenckiewicz, promotor kariery politycznej Karola Nawrockiego. Prezydent Andrzej Duda w 2017 r. oświadczył, że nie widzi powodów do ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI, mimo że znał jego treść. Najbliższe otoczenie prezydenta ujawniało „Faktowi”, że głowa państwa nie chciała ośmieszać i osłabiać państwa publikując dokument, dlatego decyzja Lecha Kaczyńskiego o tym, by go nie publikować została podtrzymana.

Czytaj więcej

Prezydent ma wątpliwości do treści aneksu

W dniu odejścia Cenckiewicza z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiedział odtajnienie i publikację aneksu. Prezydencki przedstawiciel ogłosił przekazanie dokumentu marszałkom Sejmu i Senatu do zaopiniowania. Opinie te nie będą miały jednak charakteru wiążącego – są jedynie elementem formalnym.

Czy druga i trzecia osoba w państwie wydały już opinię na temat aneksu? – Nie. To ogromny dokument. Dostałam przed majówką i jeszcze się z nim nie zapoznałam, bo byłam w USA. Trzeba uważnie się pochylić nad tym materiałem – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Aneks liczy ok. 900 stron i jest znacznie większych rozmiarów niż sam raport z 2007 r., który liczył 374 strony.

Również Włodzimierz Czarzasty nie zapoznał się jeszcze z aneksem. – Nie ciągnie mnie do zapoznania się. Rozważam, czy nie wydawać opinii na temat aneksu, niech prezydent bierze całą odpowiedzialność na siebie. Jako marszałek Sejmu nie zamierzam autoryzować niebezpiecznej decyzji Karola Nawrockiego. Czy jakiekolwiek międzynarodowe służby będą chciały z nami współpracować, jeśli dostaną sygnał, że za kilka lat ich zdemaskujemy? Ja się nie zgadzam na tak nieodpowiedzialne praktyki – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Włodzimierz Czarzasty. Marszałek przypomina, że po publikacji raportu w 2007 r. zdarzały się przypadki śmierci studentów arabskich, którzy podjęli współpracę z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi i dodał, że nie zamierza przykładać ręki do podobnych praktyk. – Nie zamierzam nadawać rangi nieodpowiedzialnej decyzji prezydenta. Żadne demokratyczne państwo nie demaskuje swoich służb i ich współpracowników. Tak traci się zaufanie do państwa – dodaje marszałek. Co na to Pałac Prezydencki?

Co znajdzie się w aneksie do raportu WSI

– Zanonimizowane kopie aneksu trafiły do marszałków Sejmu i Senatu z prośbą o opinie. W piśmie przekazującym dokument poprosiliśmy o ustosunkowanie się w terminie 30 dni. Zgodnie z tym, co zapowiadał pan prezydent, następnym planowanym działaniem będzie zdjęcie klauzuli tajności – dziś aneks ma klauzulę „ściśle tajne” – a następnie publikacja. Cały proces odbywa się zgodnie z wyrokiem TK z 2008 r. O wszystkich krokach związanych z aneksem będziemy informowali na bieżąco – tak Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta odpowiedział na pytanie „Rzeczpospolitej”, kiedy aneks do raportu WSI ujrzy światło dzienne.

Czytaj więcej

Nawrocki przegrywa z Tuskiem. Dymisja Cenckiewicza to kolejna porażka

Prezydencki minister nie odpowiedział nam, czy będą zawiadomienia do prokuratury w związku z informacjami zawartymi w aneksie. – Nawet jeśli są tam opisane jakieś przestępstwa, to pewnie mają one naturę gospodarczą i się już przedawniły. Pytanie, dlaczego autorzy nie złożyli zawiadomienia do prokuratury, jeśli mieli informacje 20 lat temu? Czy oni nie powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności? – pyta retorycznie historyk i politolog prof. Antoni Dudek.

– Aneks do raportu o likwidacji WSI zawiera dwa razy więcej materiałów i dwa razy więcej nazwisk. I zarówno główne nazwiska, jak i główne przestępstwa antypaństwowe, to jest kluczowy element tego aneksu – powiedział Antoni Macierewicz w telewizji wPolsce24. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że dokument nie tylko ma być poświęcony wydarzeniom z lat 90., ogniskując uwagę na aferach gospodarczych (prywatyzacja państwowych spółek w latach 90.), mafijnych i politycznych z udziałem niezweryfikowanych funkcjonariuszy służb. Aneks ma też zawierać nieznane wcześniej informacje o powiązaniach mafii z Wojskiem Polskim i służbami specjalnymi PRL, handlu bronią, tworzeniu mediów po 1989 r., inwigilacji polityków i Kościoła. W dokumencie ma też być lista osób, w tym polityków i dziennikarzy, współpracujących niejawnie z WSI. Część informacji ukazała się w książce „Aneks. Niebezpieczne związki III RP” Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego. Sumliński dzisiaj uważa, że publikacja raportu jest spóźniona. – Prawda jest nieco inna, niż przedstawiają to media... 20 lat temu odtajnienie miałoby sens – dziś jednak, jest to wiedza głównie dla historyków – uważa Sumliński. 

Aneks do raportu WSI ma uderzyć w Bronisława Komorowskiego i jego otoczenie

W szczególności aneks ma uderzyć w byłego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i jego otoczenie, czyli Koalicję Obywatelską. Część informacji na ten temat pojawiła się w 2014 r. w przecieku z aneksu publikowanym przez tygodnik „Wprost”.

Zarzuty wobec byłego prezydenta dotyczą głównie forsowanych przez niego zmian w szkolnictwie wojskowym, które miały zabezpieczać jego wpływy w Wojskowej Akademii Technicznej, oraz informacji na temat rzekomych związków Bronisława Komorowskiego z Fundacją Pro Civili w okresie, gdy był on ministrem obrony narodowej. Sprawa dotyczyła działań osłonowych wokół fundacji, która była zamieszana w wyłudzenia. 

– Komorowski był jedynym posłem PO, który głosował przeciwko likwidacji WSI, ale nie tylko tego nigdy nie ukrywał, lecz także utrzymywał swoje stanowisko. Nie zaszkodziło mu to wtedy ani nie zaszkodzi teraz, tym bardziej, że jego partia głosowała za likwidację – podkreśla prof. Dudek. Historyk dodaje, że WSI to już zamierzchła przeszłość. To już dzisiaj „dokument tylko o charakterze historycznym” i nie spodziewa się przełomowych informacji. Bronisław Komorowski pytany przez „Rzeczpospolitą”, czy spodziewa się ataku na siebie, odpowiedział: – Nie wypada mi się wypowiadać we własnej sprawie, ale nie ma i nie miałem nic do ukrycia. Moje stanowisko jest jasne: państwo, które ujawnia szczegóły prac swoich służb, traci zaufanie sojuszników i jest osłabiane – mówi w rozmowie z „Rz” były prezydent RP. Podobnego zdania jest  Aleksander Kwaśniewski, który pyta retorycznie: „dlaczego ten raport, który był na biurkach kolejnych prezydentów, czyli Lecha Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy, nie został publikowany?” i sam sobie odpowiada: „mieli zapewne istotne argumenty, że z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, możliwości działania specjalnych służb, to nie ma sensu”.

Czytaj więcej

Kataryna: Karol Nawrocki – prezydent, co się meblom nie kłaniał

Kiedy aneks się ukaże? – Będziemy informować na bieżąco – odpowiada rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego. Prof. Antoni Dudek twierdzi, że teraz dokument nie będzie miał już siły rażenia.